Prawdziwe śląskie kąski: Szczawno-Zdrój od kuchni

6 marca 2026 Historia

Zapomniany urok dawnych miejscowości zdrojowych

Szczawno-Zdrój to uzdrowisko z tradycjami, które sąsiaduje z Wałbrzychem. Jeszcze nie tak dawno był to region kojarzony przede wszystkim z węglem, a w tym roku miasto świętuje swoje 600-lecie. Co było jednak pierwsze: węgiel czy źródła mineralne? Które z nich człowiek wykorzystał najpierw?

Kurort, który leczył także… mlekiem

Właściwości bijących źródeł ceniono w Szczawnie od dawien dawna. Jednak równie popularne były inne produkty naturalne, pochodzące z zarządzanego przez aptekarza i chemika dr. Büttnera Zakładu Przetwórstwa Mleka i Serwatki. Było to prawdopodobnie największe tego typu przedsiębiorstwo w Niemczech. Oferowano w nim mleko krowie, kozie, owcze i ośle, serwatkę krowią, kozią i owczą, kefir, jogurt, a także serwatkę żelazistą oraz kefir żelazisty, przy czym ten ostatni przygotowywano według własnej metody. Co ciekawe, lecznicza kuracja często polegała na mieszaniu produktów mlecznych z miejscową wodą źródlaną w różnych proporcjach.

Bad Salzbrunn in Schlesien Quisana.
Źródło: SBC

W Bad Salzbrunn kurował się wraz z małżonką od 22 maja do 3 lipca 1907 roku Karl May, jeden z najpopularniejszych pisarzy i – pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy – jeden z rekordzistów w historii literatury niemieckiej. Państwo May byli gośćmi pensjonatu Belvedere, prowadzonego przez rodzinę Barchewitz. Ich wrażenia z pobytu znajdziemy nie tylko w listach i wspomnieniach, ale i w wierszu zatytułowanym „An mein liebes Schlesien”. Utwór był wpisem do księgi gości pensjonatu, ale ukazał się również drukiem w lokalnej gazecie „Salzbrunner Zeitung”. Rok później znalazł się także na łamach periodyku „Schlesien. Illustrierte Zeitschrift für die Pflege heimatlicher Kultur”.

Karl May i Bad Salzbrunn.
Źródło: SDB

W księdze gości Karl May napisał: „Przybyłem do Ciebie, walcząc ze śmiercią, która już odliczała mój czas w dniach. A Ty w tej niedoli podajesz cudowny napój, który mnie uzdrowił” (tłum. własne). Można się więc zastanawiać – czy powieściopisarz wspomina o wodzie źródlanej, znanej ze swoich leczniczych właściwości, czy też o mlecznych specjałach, z których również słynął kurort.

Smaki dawnego i współczesnego Szczawna

Liczne hotele, pensjonaty i domy wczasowe oferowały oprócz zakwaterowania kuchnię dopasowaną do potrzeb i możliwości finansowych gości. Pełne wyżywienie hotelowe (śniadanie, obiad i kolacja) przy pobycie dłuższym niż cztery dni kosztowało średnio 6 marek, natomiast bez kolacji – około 4 marek. W domach zdrojowych bez wyżywienia pensjonariusze otrzymywali bony obiadowe i kolacyjne w cenach abonamentowych, akceptowane także przez inne placówki sanatoryjne. Oprócz zwykłych posiłków w menu znajdowały się potrawy przeznaczone dla gości z różnymi schorzeniami – między innymi dla osób z chorobami metabolicznymi, diabetyków czy wegetarian. W przypadku diety zaleconej przez lekarza podlegała ona specjalnej kontroli medyka książęcego. Podstawą każdego pobytu leczniczego w Bad Salzbrunn była jednak kuracja pitna, będąca częścią zabiegów porannych i popołudniowych.

„Przybyłem do Ciebie, walcząc ze śmiercią, która już odliczała mój czas w dniach. A Ty w tej niedoli podajesz cudowny napój, który mnie uzdrowił.”
Karl May, wpis w księdze gości pensjonatu Belvedere

Położony tuż przy parku zdrojowym Hotel Deutscher Adler reklamował w prasie swoją kuchnię à la carte, a jego specjalnością był pstrąg górski oraz lin. Restauracja z wieżą widokową Wilhelmshöh zapraszała na pyszną, „uznaną za wyjątkowo dobrą” kawę oraz wypieki z własnej cukierni.

W Sanatorium Uzdrowiskowym nr 1, czyli w dawnym Grand Hotelu, funkcjonuje dziś Daisy Cafe – kawiarnia połączona z ziołoteką. Warto tu zajrzeć i poczuć ducha dawnego zdroju. Ziołowe kuracje pitne są także dostępne w Pijalni Wód.

Dzisiejsza oferta gastronomiczna Szczawna-Zdroju jest wprawdzie skromniejsza niż przed laty, nie oznacza to jednak, że nie zjemy tu pysznie.
Foto: prywatne

Dzisiejsza oferta gastronomiczna Szczawna-Zdroju jest wprawdzie skromniejsza niż przed laty, nie oznacza to jednak, że nie zjemy tu pysznie. Pstrąg i wołowina smakują znakomicie w Restauracji Bohema, ciekawe i smaczne menu znajdziemy też w Restauracji Legenda – warto skusić się na przykład na ozorek w sosie chrzanowym lub aromatyczną zupę.

Jeśli chodzi o kawę czy herbatę, ogromny wybór w bardzo klimatycznych wnętrzach znajdziemy w Herbaciarni Teatralna oraz Bohema Caffe – obie znajdują się przy deptaku zdrojowym.

Przystanek na słodkości przy aromatycznym napoju to kolejna okazja do poznawania dawnej kuchni kurortu i konfrontowania jej ze współczesnością. Zanim jednak nadejdzie czas na deser, rybka musi być. Bazując na historycznym przepisie ze śląskiej książki kucharskiej z 1900 r., jako podsumowanie tej kulinarnej podróży proponuję pstrąga z pieca.

Pstrąg z pieca

Pstrąg z pieca.
Zdjęcie: prywatne

Składniki

4 pstrągi
1 cytryna
1 ząbek czosnku
15 g pietruszki
60 g masła (w temperaturze pokojowej)
sól i świeżo mielony pieprz

Przygotowanie

Zagnieć masło z posiekaną pietruszką i drobno pokrojonym czosnkiem.

Małe, oczyszczone pstrągi natrzyj solą i odstaw na chwilę, aby przeszły smakiem. Następnie dokładnie je osusz, dopraw od środka i z zewnątrz świeżo mielonym czarnym pieprzem. Ułóż je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Do brzucha każdego pstrąga włóż jedną czwartą przygotowanego masła oraz po dwie połówki plasterków cytryny.

Piecz pstrągi przez 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200°C. W trakcie pieczenia raz polej je masłem z blachy.

Podawaj z ćwiartkami cytryny i sałatą.

Małgorzata Janik

Prawdziwe śląskie kąski: Co jadano na książęcym stole w Pokoju

103 tys. zł na remont kaplicy w Kopicach
Poprzedni post

103 tys. zł na remont kaplicy w Kopicach

Z kart naszej historii: Pamięć, archiwum, świadectwo
Następny post

Z kart naszej historii: Pamięć, archiwum, świadectwo