Śląski futbol ma się dobrze

4 października 2025, 15:42 Sport 15

Mamy lidera

Nasz cykl prezentujący śląskie stadiony piłkarskie spotkał się z Waszym dobrym odbiorem. Postanowiliśmy dokładniej przyjrzeć się, jak w tym sezonie spisują się kluby z obiektów, które już przedstawiliśmy – ale także z tych pozostałych. Zwłaszcza że obecna sytuacja klubów z naszego regionu wygląda naprawdę dobrze.

Co kilka lat klub ze Śląska zdobywa ostatnio mistrzostwo. Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław, Piast Gliwice i Raków Częstochowa zdobywały swoje tytuły w XXI wieku – i dla kibiców tych klubów było to wielkie wydarzenie, bo dla Piasta i Rakowa były to premierowe czempionaty. Jednak na zwycięstwo „tradycyjnych” mistrzów czekamy od końcówki lat 80. ubiegłego wieku.

Górnik na czele

Dlatego kibiców ze Śląska powinna cieszyć obecna sytuacja. Co prawda tabela Ekstraklasy jest nieco poszatkowana, ale trudno nie cieszyć się z faktu, że na jej czele widnieje nazwa Górnik Zabrze. Dla kibiców „Trójkolorowych” to niesamowite uczucie, choć trudno nie zauważyć wpadek – jak te z Niecieczą i Motorem Lublin na własnym stadionie.
Sen z powiek kibicom z pewnością spędza przedłużająca się sytuacja związana z prywatyzacją klubu. Teraz przed ekipą jedno z najważniejszych spotkań sezonu – na stadion imienia Ernesta Pohla przyjeżdża Legia Warszawa. Po raz pierwszy od dawna to właśnie zespół z Zabrza jest faworytem tego meczu. Kolejna wygrana ugruntuje pozycję lidera, a kibice dumnie będą mogli zakrzyknąć: „Jadymy durś!”.
Pewną zadyszkę notuje w tym sezonie ostatni śląski mistrz Polski – Raków Częstochowa. Co prawda drużyna nie ma problemów finansowych, ale w kwestiach sportowych bywa różnie. Ekipa Marka Papszuna nie może złapać rytmu w lidze – ma na koncie więcej porażek niż zwycięstw – za to znakomicie spisuje się w rozgrywkach pucharowych. Pewnie awansowała do fazy ligowej Ligi Konferencji, wygrywając pięć z sześciu spotkań kwalifikacyjnych, a teraz rozpoczęła zmagania od zwycięstwa u siebie z Universitateą Craiova.

Przeciętni i problematyczni

W pobliżu Rakowa w tabeli znajduje się Zagłębie Lubin. „Miedziowi” to typowy klub środka – nie grozi im ani spadek, ani awans do europejskich pucharów. Na taki komfort nie mogą sobie pozwolić dwie pozostałe śląskie ekipy Ekstraklasy. GKS Katowice zmaga się z typowymi problemami drugoroczniaka. Poprzedni sezon po awansie był znakomity, ale teraz rywale lepiej rozczytują grę „GieKSy” i o punkty jest trudniej. Jeszcze większe problemy ma Piast Gliwice, który przechodzi kadrową rewolucję. Spora wymiana zawodników i nowy trener mają jak dotąd problem z osiąganiem wyników, które zadowoliłyby kibiców i pozwoliły na spokojne utrzymanie. Dopiero przed tygodniem gliwicki 80-latek odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie – oby to był zwiastun lepszych rezultatów.

Czy możemy wrócić do czasów, gdy Śląsk był najlepszym piłkarskim regionem? Jak najbardziej – i na to właśnie liczymy.

Tradycja zobowiązuje

Na zapleczu Ekstraklasy jest aż pięciu śląskich przedstawicieli – ekip z niesamowitą historią i dziesiątkami lat tradycji. Co prawda na czele 1. ligi brakuje klubu ze Śląska, ale kilka z nich realnie walczy o awans.
Najwyżej notowany jest spadkowicz z Ekstraklasy – Śląsk Wrocław. Zajmuje obecnie miejsce na podium, tracąc zaledwie punkt do pozycji dającej bezpośredni awans. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska znakomicie spisuje się u siebie, gdzie pozostaje niepokonana. Latem straciła tylko jednego ważnego zawodnika, ale wzmocniła się niemal na każdej pozycji, a praca Słoweńca Ante Simundży zaczyna przynosić efekty.
Jedną lokatę niżej znajduje się niezwykle zasłużona „Królowa Śląska” – Polonia Bytom. W zeszłym roku w cuglach wygrała II ligę, choć wielu nie dawało jej szans. Stabilny skład i dobra sytuacja finansowa przyniosły jednak efekty. Gdyby nie wstydliwa porażka 0:5 z ŁKS-em, Polonia mogłaby pochwalić się najlepszą defensywą ligi. Powrót do elity po 15 latach wydaje się całkiem realny.

Lukas Podolski – mistrz świata z reprezentacją Niemiec z 2014 roku, obecnie broni barw zabrzańskiego Górnika.
Foto: Jacek Stanisławek / Wikipedia

Gdzie „Niebiescy”?

Tuż za strefą barażową, z realnymi szansami na awans, plasuje się 14-krotny mistrz Polski – Ruch Chorzów. W ostatnich latach klub przeszedł istną sinusoidę: jeszcze dwa lata temu grał w Ekstraklasie, a trzy lata wcześniej – na czwartym poziomie rozgrywek. Ma jednak ogromną rzeszę wiernych kibiców, którzy zapełniają Stadion Śląski, gdzie „Niebiescy” rozgrywają mecze.
Sytuacja z obiektem to tylko jeden z problemów Ruchu – równie trudna jest sytuacja finansowa. Na szczęście wyniki idą w górę, a kibice wierzą w powrót do elity.
Na to samo liczą od ponad czterech dekad kibice w Opolu. Nowoczesny stadion za 210 milionów złotych jest godny gry w Ekstraklasie, ale wyniki Odry jeszcze nie dorównują infrastrukturze. W poprzednim sezonie drużyna do końca walczyła o utrzymanie, w tym miało być lepiej. Co prawda ekipa Jarosława Skrobacza nie przegrała w lidze od końca sierpnia, ale nadal tkwi w środku tabeli. Kibice muszą więc jeszcze poczekać, aż za pięknym stadionem pójdą wyniki.
Najmłodszym śląskim przedstawicielem na tym poziomie są GKS Tychy. W kilku ostatnich sezonach „Trójkolorowi” walczyli o awans (dotarli do barażów w 2021 roku) i wydawało się, że tym razem będzie podobnie – świetnie zaczęli, ale ostatnich sześć spotkań zakończyli bez choćby jednego punktu. Teraz bliżej im do strefy spadkowej niż barażowej.

Najniżej – najgorzej

Najniższy centralny poziom rozgrywek piłkarskich, czyli II liga, to kwartet śląskich klubów, które raczej nie liczą się w walce o awans, a muszą martwić się o utrzymanie.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w GKS Jastrzębie-Zdrój – ogromne problemy organizacyjne i finansowe przekładają się na wyniki sportowe. Drużyna zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, jako jedyna nie wygrała jeszcze w tym sezonie i nie wiadomo, czy dokończy rozgrywki.
Awansu nie wywalczą raczej także rezerwy Śląska Wrocław – z definicji dobrzy zawodnicy trafiają tu tylko przejściowo, zanim przejdą do pierwszej drużyny. Tym bardziej warto docenić pracę Michała Hetela.
Stawkę uzupełnia duet z Bielska-Białej. Obchodzące 30-lecie Podbeskidzie, spadkowicz sprzed dwóch lat, może realnie myśleć tylko o utrzymaniu. Przy niestabilnej sytuacji w klubie nawet to nie będzie łatwe. Znacznie lepiej organizacyjnie wypada Rekord – klub bardziej znany z futsalu, ale ambitnie walczący o miano lokalnego lidera. W zeszłym roku był wyraźnie słabszy od Podbeskidzia, ale niedawno wygrał derby i liczy na awans w tabeli.

Warto docenić pracę Michała Hetela w Śląsku Wrocław Foto: Śląsk Wrocław

Podsumowanie

Najlepiej sytuację śląskiego futbolu podsumowuje hasło kibiców Górnika: „Jadymy durś!” – bo rzeczywiście, jest dobrze, a może być jeszcze lepiej. Ekipa z Zabrza raczej nie zdobędzie w tym sezonie mistrzostwa, ale europejskie puchary to już całkiem realna perspektywa. Raków może powalczyć o dobry wynik w Europie, a pozostałe kluby mają szansę utrzymać się w elicie.
Biorąc pod uwagę to, co dzieje się na zapleczu, awans którejś ze śląskich drużyn wydaje się bardzo prawdopodobny. Czy możemy wrócić do czasów, gdy Śląsk był najlepszym piłkarskim regionem? Jak najbardziej – i na to właśnie liczymy.

 

 

Eksperci przewidują ożywienie niemieckiej gospodarki
Poprzedni artykuł

Eksperci przewidują ożywienie niemieckiej gospodarki

Święto Dziękczynienia za Plony
Następny artykuł

Święto Dziękczynienia za Plony