Zmartwychwstanie – więcej niż tradycja

Bernard Gaida
Za chwilę najważniejsze święto chrześcijaństwa. Nawet tam, gdzie na co dzień kościoły się już wyludniły w czasie tych świąt znów gromadzą więcej wiernych. Zapewne każdy z nas stawia wtedy odmienne akcenty. Dziesiątki lat temu, jeszcze w czasie swoich teologicznych studiów, zgłębiałem zasłyszane gdzieś powiedzenie, że o ile wschód wielbi krzyż bez Chrystusa, to zachód jest gotów przyjąć tylko Chrystusa bez krzyża.
Wschód i Zachód – różne spojrzenia na wiarę
Istniejący wtedy podział polityczny, ale także ideologie faktycznie sprawiały, że różnica pomiędzy zachodnimi demokracjami skupionymi na prawach człowieka i dobrobycie a systemem, w którym jednostka wobec masy nie miała znaczenia a poziom życia stale graniczył z biedą, przekładała się także na sposób rozumienia chrześcijaństwa.
Im bardziej na wschód tym bardziej był on widoczny, a powojenne obozy i deportacje, system gułagu, kolejnych krwawo tłumionych buntów społecznych, zlikwidowanych wolności obywatelskich tylko tę analogię do cierpienia Chrystusa umacniały. Zasłaniały radość zmartwychwstania.
Triduum – pełnia drogi od cierpienia do nadziei
Tymczasem obydwie drogi są błędne, a czekające nas Triduum paschalne tego dowodzi pokazując ciągłość drogi od fałszywej wiary w entuzjazm społeczny wjazdu do Jerozolimy, poprzez grozę niesłusznego skazania, drogi krzyżowej i śmierć na krzyżu, po grób i zmartwychwstanie.
Ziemska część tej drogi ma wiele analogii do losów ludzi i społeczeństw poprzez wieki i stale odpowiedzią na to jest inny wymiar, którego znakiem jest zmartwychwstanie i pewność zbawienia.
Kościoły, które mają być drogą do tego zbawienia często zawodzą poprzez gorszące życie wiernych a zwłaszcza kapłanów, materialistyczne dążenia struktur czy polityczne uwikłanie. Znakiem jakiej wiary może być dzisiaj proputinowski, moskiewski patriarcha Kirył?
Pamięć o wiernych mimo prześladowań
Motywacją do napisania tej kolumny stał się Martin Leitgöb, który na FB przypomniał o pewnej rocznicy słowami: „75 lat temu, w nocy z 13 na 14 kwietnia 1950 r., w rządzonej wówczas przez komunistów Czechosłowacji miała miejsce pierwsza fala tzw. akcji K. 247 klasztorów męskich zostało rozwiązanych, a około 2500 zakonników aresztowano i przewieziono do tzw. klasztorów koncentracyjnych. To samo spotkało zakonnice w tymże roku. Samego życia zakonnego nie udało się jednak zlikwidować. Po 1989 roku podniosło się z niewidzialności do nowej obecności w życiu publicznym. Szacunek dla wszystkich, którzy pozostali wierni swoim wspólnotom przez dziesięciolecia w najtrudniejszych warunkach”.
Chrześcijaństwo zawsze miało wielkich i znanych świętych, ale też cichych wyznawców i męczenników nieznanych z imienia i stąd ważne jest takie przypomnienie. Dzisiaj widzę w nim analogię do tej drogi poprzez zejście do grobu i zmartwychwstanie. Rozumienie tego przejścia od cierpienia i smutku do radości i życia znajdujemy także w naszych rodzinnych tradycjach, które obyśmy kultywowali. W wielkopiątkowy poranek znowu pójdę, by na granicy swych pól zatknąć krzyżyki (Kreuzel), ale w sobotni wieczór na stole pojawi się baranek wielkanocny, w niedzielę dzieci z radością będą szukały zajączka (Osterhase), dziewczyny z uśmiechem będą polewane wodą, a chłopców poczęstują jajkiem wielkanocnym. Woda, jajko, radość to znaki życia. Połączmy religijną kontemplację Triduum z symbolami przekazywanymi od pokoleń.
Bernard Gaida