Podczas dnia otwartego w Zespole Szkół Zawodowych im. Staszica w Opolu panuje ożywiona atmosfera. Wśród stoisk informacyjnych i ciekawskich ósmoklasistów jeden temat przewija się jak rzeka: szeroki świat. Tutaj chodzi nie tylko o teorię w klasie, lecz o autentyczne doświadczenia z życia w Szwecji, Włoszech czy na Łotwie. W tej szkole technicznej program Erasmus+ od dawna jest czymś więcej niż tylko dofinansowanym projektem – to swoisty „test dojrzałości”.
„Nie da się tego sobie wyobrazić, dopóki się tego nie doświadczy na własnej skórze” – mówi Sylwia Sawulska, nauczycielka języka niemieckiego w Zespole Szkół Zawodowych im. Staszica, która wraz z nauczycielką języka angielskiego przygotowuje wnioski projektowe w ramach programu Erasmus+. Od lat obserwuje, jak jej uczniowie przechodzą – dzięki praktykom za granicą – swoisty skok rozwojowy. „Wielu z nich ogromnie dojrzewa w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Wracają z zupełnie innym nastawieniem”.
„Efekt braku mamy”
Często to właśnie prozaiczne rzeczy dnia codziennego przynoszą największe doświadczenie edukacyjne. Dla wielu uczniów trzeciej i czwartej klasy praktyka w ramach programu Erasmus to pierwszy długi wyjazd bez rodziców. „Ciekawie jest obserwować, jak po raz pierwszy podróżują bez mam” – wyjaśnia Sawulska. „Nagle muszą myśleć o takich rzeczach, jak: gdzie zrobić pranie, jak się wyżywić. Nie są już maluchami, ale tutaj naprawdę uczą się stać na własnych nogach. I zazwyczaj radzą sobie wyjątkowo dobrze”.
Specjalistyczna wiedza w kontekście europejskim
Uczniowie szkoły Staszica – przyszli fryzjerzy, graficy, logistycy czy specjaliści z dziedziny rolnictwa – nie wyjeżdżają za granicę nieprzygotowani. Zabierają ze sobą solidne podstawy wiedzy zawodowej zdobytej podczas pięcioletniej nauki w technikum. Za granicą odbywają praktyki w firmach uczestniczących w programie Erasmus+.

Koordynatorki projektu w szkole Staszica inspirują przyszłych absolwentów do udziału w programie Erasmus+. Międzynarodowe praktyki w Szwecji i Włoszech są w zasięgu ręki.
Foto: prywatne
Dzięki temu dokonują odkryć, które mają trwały wpływ na ich autowizerunek zawodowy. Sylwia Sawulska opowiada o grupie przyszłych fryzjerów w Szwecji: „Wcześniej nasi uczniowie często uważali, że nasze polskie przepisy są zbyt surowe. Ale po praktyce mówili: ‘Wiecie co? Niektóre tamtejsze salony nie mogą nawet konkurować z naszymi w Polsce pod względem czystości’. Dobrze, że jeżdżą, porównują i sami wyciągają wnioski. To wzmacnia ich dumę z tego, czego się tu uczą”.
Eliza w Szwecji: „Mają czas”
Jedną z osób, która bezpośrednio dokonała tego porównania, jest Eliza Kaluza. Uczennica trzeciej klasy spędziła dwa tygodnie w Lund w Szwecji. Jej podróż tam była już przygodą: osiem godzin autobusem do Świnoujścia, a następnie dziewięć godzin promem przez Morze Bałtyckie.
W Szwecji pracowała w salonie fryzjerskim. „W Polsce wszyscy zawsze chcą wszystko zrobić szybko i natychmiast” – wspomina Eliza. „W Szwecji jest inaczej. Ludzie tam mają czas, robią wszystko powoli i spokojnie. I są niesamowicie mili”. Poza klasycznym „przyuczaniem się” – parzeniem kawy dla klientów i dbaniem o czystość salonu – było również miejsce na jej własną kreatywność: „Byłam tam z koleżanką. Mogłyśmy nawet strzyc i układać włosy”. Wniosek Elizy jest jasny: „Gdybym mogła, od razu wzięłabym udział w kolejnym projekcie Erasmus. Było wspaniale!”.
Język jako pomost, a nie bariera
Kluczowym aspektem programu jest komunikacja. Zarówno we Włoszech, jak i w Szwecji językiem roboczym jest zazwyczaj angielski. Sylwia Sawulska postrzega to jako ogromną szansę: „Uczniowie są tam naprawdę wystawiani na próbę. Niezależnie od tego, czy popełnią błąd gramatyczny, muszą umieć wyrazić to, co chcą, w razie potrzeby za pomocą aplikacji tłumaczących. Dopiero w takich sytuacjach uświadamiają sobie, do czego są zdolni. To nie tylko czyni ich bardziej niezależnymi, lecz także o wiele bardziej pewnymi siebie”.

Koordynatorki projektu opowiadają uczniom klas ósmych o możliwościach odbycia praktyk zagranicznych. Program Erasmus+ w szkole Staszica otwiera uczniom świat.
Foto: prywatne
Misja: tolerancja
Dla Sawulskiej Erasmus+ to jednak „szerszy obraz”. Oprócz międzynarodowego projektu edukacyjnego „How is the weather tomorrow?”, który porusza tematykę zmian klimatu i trwa do końca roku szkolnego, program koncentruje się na obalaniu uprzedzeń.
„Jesteśmy otoczeni uprzedzeniami. Im bardziej świat staje się powiązany, tym silniejsze wydają się one dla niektórych” – zauważa nauczycielka. „Dlatego uczniowie powinni podróżować i przekonać się, że nie można generalizować. Inność niekoniecznie jest gorsza. To główna idea: nauka tolerancji poprzez doświadczenie”.
Świat jako gość w Opolu
Podróż trwa. Podczas gdy jedna grupa wraca właśnie z Włoch, Sylwia Sawulska przygotowuje się do wyjazdu z kolejną grupą na Łotwę w kwietniu. Szkoła jest jednak nie tylko gościem, lecz także gospodarzem. We wrześniu w Opolu spodziewani są uczniowie z Łotwy, Węgier i Turcji. Wówczas to uczniowie będą prezentować gościom własną kulturę i świat pracy – oraz gościć ich w swoich domach.
Motto szkoły „Nauczanie i podróżowanie” jest tu realizowane każdego dnia. Jak trafnie ujęła to Sylwia Sawulska: „Powinniśmy podróżować, pracować i rozwijać się zawodowo – a przede wszystkim poznawać coś nowego kulturowo”.
Manuela Leibig