Kto jedzie z Görlitz do Gliwic, na mapie nie pokonuje wielkiej odległości. Historycznie jednak przemierza różne światy. Dokładnie to chciała pokazać tegoroczna podróż Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (Deutsches Polen-Institut, DPI) z Darmstadt. Od 26 września do 3 października 2026 roku prowadziła ona przez Śląsk pod hasłem „Wczoraj i dziś”.
Podróże DPI do Polski odbywają się od blisko dziesięciu lat. Organizuje je i opracowuje ich koncepcję pisarz, publicysta i znawca Polski Matthias Kneip. Impulsem do organizowania takich wyjazdów była zmiana kadrowa w instytucie. „Mieliśmy nowego dyrektora zarządzającego, który wcześniej nie miał wiele do czynienia z Polską. Ulli Emig chciał naprawdę dobrze poznać ten kraj, ale nie tylko z perspektywy biurka” – wspomina Kneip. Z tego pragnienia narodził się pomysł, aby również mieszkańcom Darmstadt dać możliwość wyjazdu do Polski.
Pierwsza podróż spotkała się z dużym zainteresowaniem i tak stała się stałym punktem w kalendarzu programowym DPI. Od tego czasu co roku odbywa się wyjazd inną trasą przez sąsiedni kraj, pozwalający poznać jego kulturę i historię, a zarazem zobaczyć ciekawe miejsca. Podróż organizowana jest wspólnie z krakowskim biurem podróży PolenPLAN Marka Frysztackiego, z którym Kneip współpracuje od wielu lat.
„Wyjazdy te budzą zainteresowanie osób, które dotychczas miały niewielki kontakt z Polską lub nie miały go wcale – a właśnie to jest jednym z zadań Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich”.
Matthias Kneip, organizator wyjazdów DPI do Polski
Uczestnicy pochodzą głównie z regionu Darmstadt i Hesji, choć obecnie zdarzają się też osoby z innych regionów Niemiec. Są to osoby ze środowisk intelektualnych, niektórzy uczestnicy reprezentują również różne instytucje. Zawodowo niewielu z nich ma jednak do czynienia z Polską. Rodzinne związki z odwiedzanym regionem należą do rzadkości: zazwyczaj są to dwie lub trzy osoby, które mają takie powiązania. Kneip podkreśla, że nie są to podróże w poszukiwaniu korzeni ani wyjazdy w rodzinne strony. „To nie są wyjazdy sentymentalne” – mówi. Kto szuka wioski położonej dwa kilometry od trasy, nie może liczyć na specjalny objazd. Chodzi o Polskę jako całość „i o różne zakątki Polski”, które za każdym razem prezentowane są z innej perspektywy.
Zainteresowanie jest tak duże, że regularnie tworzone są listy oczekujących. Kneip tłumaczy to również tym, że wyjazdy nie są schematyczne i powtarzalne: „Te podróże nie są z katalogu”. Dzięki własnym podróżom po Polsce, na przykład na potrzeby dziennika „Tagesspiegel”, ma w głowie wiele tras. W ciągu pięciu lat zrealizowano je w ramach współpracy z DPI. Obecnie organizatorzy wracają do wcześniejszych celów, ale z nowym programem. Dzięki temu mogą ponownie pojechać również goście, którzy uczestniczyli w wyjazdach pięć lub sześć lat wcześniej. W tym roku w Opolu do programu dołączono na przykład Centrum Dokumentacyjno-Wystawiennicze Niemców w Polsce, którego wcześniej jeszcze nie było.

Przemysłową historię Śląska grupa mogła poznać z bliska w kopalni „Wujek”.
Fot.: DPI
Nie jeden Śląsk, lecz wiele jego oblicz
Przez tegoroczną podróż przewijała się jedna myśl przewodnia. Kneip chciał pokazać, że nie istnieje jeden, jednolity Śląsk. Regiony między Görlitz a Gliwicami znacznie różnią się historią, charakterem i współczesnym obliczem. Kto chce zrozumieć historię tego regionu, musi dostrzegać te różnice. Według Kneipa pojęcie „Śląsk” jest często używane zbyt powierzchownie, jakby opisywało jednolity krajobraz z jednolitą przeszłością. Podróż miała pokazać coś przeciwnego: Śląsk jako mozaikę bardzo różnych części.
Program potwierdza tę tezę. Rozpoczął się w Görlitz, najbardziej na wschód wysuniętym mieście Niemiec, które po renowacji ponad 4000 zabytkowych obiektów stało się, jako „Görliwood”, planem filmowym. W Muzeum Śląskim w Schönhof, jednym z najstarszych budynków renesansowych w Niemczech, przedstawiono dziewięć wieków śląskiej historii i kultury. Następnie grupa udała się do Kotliny Jeleniogórskiej – krainy pałaców, jakiej w XIX wieku nie było nigdzie w Europie w porównywalnym zagęszczeniu. Stamtąd droga prowadziła przez Jelenią Górę i Szklarską Porębę w Karkonosze, śladami Gerharta Hauptmanna. Związki pisarza z tym regionem są dobrze udokumentowane: Carl i Gerhart Hauptmannowie osiedlili się w 1890 roku w Szklarskiej Porębie. W Karpaczu stoi przeniesiona z Norwegii świątynia Wang, a na przyległym cmentarzu pochowany jest polski poeta Tadeusz Różewicz.
Szlachta, opór i światowe dziedzictwo
Czwartego dnia grupa opuściła Kotlinę Jeleniogórską i odwiedziła Zamek Książ, rezydencję książąt von Hochberg i von Pless oraz trzeci co do wielkości zamek w Polsce. Mieszkała tam kiedyś również księżna znana jako Daisy. W Świdnicy program przewidywał zwiedzanie Kościoła Pokoju, obiektu wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Następnie grupa udała się do dawnego majątku rodziny von Moltke w Krzyżowej. Podczas II wojny światowej spotykał się tam Krąg z Krzyżowej, grupa przeciwników narodowego socjalizmu. Obecnie Krzyżowa jest miejscem spotkań i pamięci, służącym polsko-niemieckiej współpracy. Nocleg zaplanowano we Wrocławiu.
Wrocław, któremu poświęcono cały dzień, stanowił jeden z głównych punktów podróży. Podczas zwiedzania miasta uczestnicy poznawali miejsca związane z takimi postaciami jak Joseph von Eichendorff, Edith Stein i Dietrich Bonhoeffer. W programie znalazły się również Rynek z ratuszem, wpisana na listę UNESCO Hala Stulecia projektu Maxa Berga oraz cmentarz żydowski, na którym pochowano m.in. Ferdinanda Lassalle’a. Wieczór pozostawiono do własnej dyspozycji.
Kierunek: Górny Śląsk
Wraz z podróżą na południowy wschód zmienił się również charakter wyprawy. Pierwszym przystankiem były Łubowice, gdzie w 1788 roku urodził się Joseph von Eichendorff. Do dziś zachowały się tam ruiny jego pałacu, będące częścią centrum spotkań. Paweł Ryborz oprowadził grupę po Górnośląskim Centrum Kultury i Spotkań im. Josepha von Eichendorffa, przybliżając uczestnikom historię tego miejsca. Następnie udali się oni do Radiostacji Gliwice – wieży o wysokości 112 metrów, przy której 31 sierpnia 1939 roku zainscenizowano prowokację gliwicką, mającą posłużyć Niemcom za pretekst do ataku na Polskę. Uwzględnienie takich miejsc w programie jest celowe. Jak mówi Kneip, w ofercie zawsze znajdują się elementy, „których nie ma na trasach turystycznych innych organizatorów”. To właśnie czyni te podróże atrakcyjnymi i dlatego wieść o nich się rozchodzi.
W Katowicach odbyły się objazd po przemysłowej metropolii oraz wizyty w osiedlu robotniczym Nikiszowiec i kopalni węgla kamiennego „Wujek”. Chętni odwiedzili również Muzeum Śląskie. Tutaj Śląsk pokazał się z zupełnie innej strony niż w Kotlinie Jeleniogórskiej: nie pałace i góry, lecz węgiel, stal i kultura robotnicza.
Wymowne zwieńczenie
Merytorycznym zwieńczeniem podróży było Opole. Grupa odwiedziła tam Centrum Dokumentacyjno-Wystawiennicze Niemców w Polsce. To, że punkt ten znalazł się na końcu, nie jest przypadkiem. „Na przykładzie mniejszości niemieckiej można dobrze przedstawić całą polsko-niemiecką historię kultury i polityki po 1990 roku” – wyjaśnia Kneip. Dla niego temat ten ma również wymiar osobisty: historia jego rodziny jest ściśle związana ze Śląskiem, z Górą Świętej Anny i Opolem. Dlatego podczas jazdy autokarem sam wiele opowiadał o historii, kulturze i życiu na Śląsku. Wieczorem grupa wróciła do Wrocławia, a 3 października odleciała do Frankfurtu.

Paweł Ryborz (po lewej) i Matthias Kneip (po prawej).
Fot.: DPI
Cel pozostaje ten sam
Kneip postrzega fakt, że podróż odbywa się co roku, jako istotny sygnał: „Świadczy to o istnieniu zapotrzebowania i zainteresowania oraz o tym, że przyjęta formuła wyjazdów się sprawdza. Przyciągają one osoby, które dotychczas miały niewielki kontakt z sąsiednim krajem lub nie miały go wcale – a właśnie to jest jednym z zadań Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich”. W przyszłym roku planowana jest podróż do Gdańska. Przyświecać jej będzie ta sama idea: nie traktować Polski jako tematu analizowanego jedynie przy biurku, lecz jako kraj, którego różnorodność można w pełni zrozumieć tylko na miejscu. Dotyczy to również Śląska, którego wielowymiarowość najlepiej poznaje się w bezpośrednim kontakcie z regionem.