Raport senacki ujawnia skalę dysproporcji
Nowe dane przedstawione podczas posiedzenia senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu po raz kolejny potwierdziły to, na co Dolny Śląsk i Opolszczyzna zwracają uwagę od wielu lat: podział środków na ochronę zabytków w Polsce jest głęboko niesprawiedliwy. Mimo że to właśnie w tych dwóch regionach znajduje się największa liczba zabytków w kraju – w tym obiekty najwyższej klasy – trafia do nich najmniej pieniędzy.
Z przedstawionych w Senacie wyliczeń wynika, że wojewódzki konserwator na Podkarpaciu dysponuje rocznie ok. 156 zł na jeden zabytek, podlaski – 312 zł, a mazowiecki aż 620 zł. Dla porównania, konserwator opolski ma do dyspozycji 58 zł na zabytek, dolnośląski – zaledwie 42 zł, a w województwach lubuskim i wielkopolskim kwota ta spada do 38 zł.
Dysproporcje te od lat podnoszą przedstawiciele środowisk zajmujących się ochroną dziedzictwa, w tym Mniejszość Niemiecka (MN). To właśnie posłowie i samorządowcy związani z MN jako jedni z pierwszych alarmowali o potrzebie zmiany algorytmu podziału środków. Poseł Ryszard Galla, który przez wiele kadencji reprezentował Opolszczyznę w Sejmie, wielokrotnie interweniował w tej sprawie, wskazując, że województwo opolskie od lat otrzymuje środki rażąco niższe niż regiony takie jak Mazowsze czy Podkarpacie. Już w 2019 roku zwracał uwagę, że różnica w wysokości budżetu wojewody na kulturę i ochronę dziedzictwa między Opolszczyzną a regionami uprzywilejowanymi sięgała 13–28 milionów złotych.
Kto odpowiada za podział środków?
Posiedzenie senackiej komisji, zwołane z inicjatywy senator Barbary Zdrojewskiej, miało przynieść odpowiedzi na to pytanie. Udział wzięli konserwatorzy wojewódzcy, przedstawiciele samorządów oraz Generalna Konserwator Zabytków. Nie pojawili się jednak reprezentanci Ministerstwa Finansów ani MSWiA – resortów, które mają kluczowy wpływ na wysokość i sposób dystrybucji środków przekazywanych wojewodom. To właśnie z powodu braku jasności kompetencyjnej problem nierównowagi finansowej pozostaje nierozwiązany od lat.

Jedyny w swoim rodzaju kościół w Żeliszowie.
Foto: Wikimedia Commons
Ministerstwo Kultury wskazuje, że odpowiedzialność za planowanie budżetu konserwatorskiego spoczywa na wojewodach. Tymczasem wojewodowie odsyłają pytania do resortu finansów. W efekcie żaden z organów nie podejmuje realnych działań naprawczych.
Najwięcej zabytków – najmniej pieniędzy
Zestawienia przygotowane dla komisji pokazują wyraźnie, że to Dolny Śląsk i Opolszczyzna udźwignęły po wojnie największy ciężar ochrony obiektów historycznych. Na Dolnym Śląsku znajduje się ponad 52 tysiące zabytków, w tym 93 zamki i pałace, a także 15 pomników historii – najwięcej w Polsce. Opolskie może pochwalić się wyjątkowo dużą liczbą zabytków architektury i sztuki związanych z historycznym pograniczem kulturowym.
Mimo to w ciągu ostatnich dziesięciu lat konserwator dolnośląski otrzymał łącznie 26 mln zł, podczas gdy mazowiecki – 153 mln zł.
Nierówny dostęp do dotacji rządowych
Dysproporcje widać także w podziale corocznych dotacji z programu ministerialnego. Najwyższe rządowe wsparcie, przekraczające milion złotych, trafiło m.in. na zabezpieczenie ruin zamku w Tenczynie, remont katedry w Kamieniu Pomorskim, zabytki we Fromborku, Gdańsku i Zakopanem. Wśród beneficjentów znalazły się również znaczące obiekty dolnośląskie – Hala Stulecia, Kościół Wang, Twierdza w Srebrnej Górze – jednak skala potrzeb regionu jest znacznie większa.
W tym samym czasie Dolny Śląsk ma w 2026 roku otrzymać zaledwie 2,2 mln zł, czyli niemal dziesięciokrotnie mniej niż Mazowsze. Konserwator Daniel Gibski szacuje, że realne potrzeby jego urzędu sięgają 40–50 milionów złotych rocznie.
Zapowiedź zmian – czy realnych?
Podczas posiedzenia komisji Generalna Konserwator Zabytków Bożena Żelazowska poinformowała, że trwają prace nad nowym algorytmem podziału środków, opartym na liczbie zabytków w regionie. Wstępne wyliczenia wskazują, że gdyby każdemu województwu przysługiwało ok. 200–250 zł na zabytek, to Dolny Śląsk powinien otrzymać ponad 13 mln zł, a Opolskie – prawie 3 mln zł, czyli wielokrotnie więcej niż obecnie.

Pałac w Bożkowie to jeden z najpiękniejszych obiektów tego typu w Polsce.
Foto: Wikimedia Commons
O zmianę systemu od lat zabiega także MN, wskazując, że regiony takie jak Opolszczyzna nie mogą skutecznie chronić dziedzictwa kulturowego bez zapewnienia finansowania proporcjonalnego do liczby i wartości zabytków.
Co dalej?
Mimo zapowiedzi reforma nie jest przesądzona, bo wymaga współpracy Ministerstwa Finansów, MSWiA i Ministerstwa Kultury. Bez jasnego określenia kompetencji i stworzenia przejrzystego systemu finansowania konserwatorzy nadal będą musieli wybierać między pilnymi remontami a podstawowym utrzymaniem zabytków.
Jedno jest pewne: jeśli algorytm nie ulegnie zmianie, Dolny Śląsk i Opolskie pozostaną regionami najbardziej poszkodowanymi, choć to właśnie tam znajduje się serce materialnego dziedzictwa Polski. Mniejszość Niemiecka i jej przedstawiciele od lat przypominają, że bez systemowych korekt nierówności będą się pogłębiać, a wiele cennych obiektów po prostu nie doczeka przyszłości.