Mysłowice, gdzie terror miał barwy (czarno)-biało-czerwony

30 stycznia 2026, 17:00 Historia 3

Tragedia górnośląska to szerokie pojęcie, obejmujące rozległy obszar geograficzny i wiele miejscowości. Odwiedziliśmy Mysłowice, gdzie 24 stycznia mysłowickie Koło Ruchu Autonomii Śląska oraz stowarzyszenie „Ślōnskŏ Ferajna” zaprosiły na obchody 81. rocznicy tych tragicznych wydarzeń. Miejsca obchodów to nie tylko przestrzenie pamięci o terrorze władz komunistycznych, ale także o terrorze niemieckim sprzed 1945 roku, będącym konsekwencją nazistowskiego totalitaryzmu.

Leśny cmentarz w dzielnicy Wesoła

Leśny cmentarz w dzielnicy Wesoła, położony w pobliżu kopalni KWK Wesoła, skrywa groby ofiar II wojny światowej oraz Tragedii Górnośląskiej. To miejsce od początku było naznaczone przemocą. W 1943 roku Niemcy zbudowali tu obóz pracy przymusowej Fürstengrube, podporządkowany KL Auschwitz-Birkenau. Dwa hektary, ogrodzone murem, drutem pod napięciem i wieżami strażniczymi, stały się światem odciętym od życia. W barakach stłoczono głównie Żydów, ale także Polaków. Latem 1944 roku było tu około 1200 więźniów, z których wielu nie przeżyło. Ich ciała chowano na pobliskim leśnym cmentarzu.

Leśny cmentarz w Wesołej stał się niemym świadkiem podwójnej tragedii. Spoczywają tu ofiary nazistowskiego i komunistycznego systemu. Żydzi, Polacy, Ślązacy, Śląscy Niemcy, a także niemieccy żołnierze.

Styczeń 1945 roku przyniósł kolejną tragedię. Większość więźniów wypędzono w Marszu Śmierci. Tych, którzy nie mieli już sił i zostali w barakach, spotkał jeszcze gorszy los: 27 stycznia około 250 chorych spalono żywcem w baraku.

Kiedy wojna się skończyła, przemoc nie zniknęła. Zmieniła tylko barwy i symbole, jak podkreślił Arnold Langner ze stowarzyszenia Ślōnskŏ Ferajna w swojej przemowie. W latach czterdziestych terror zmieniał jedynie barwy: najpierw był „czarno-biało-czerwony”, potem „biało-czerwony”. Autochtonów najpierw wysyłano jako „Kanonenfutter” (mięso armatnie) na front, a później traktowano jak siłę roboczą do pracy w obozach komunistycznych.

Niemy świadek tragedii

„Takich obozów były dziesiątki, a być może setki. Powstawały przy kopalniach i zakładach przemysłowych” mówi Arnold Langner. „Trafiali tam głównie mężczyźni, często bardzo młodzi. Zmuszano ich do niewolniczej pracy. Dostawali miskę zupy i kawałek chleba. Nie było leczenia, nie było ochrony. Ludzie umierali z głodu, chorób, z wycieńczenia. Zdarzały się też zgony po pobiciach i wypadkach przy pracy”.

Leśny cmentarz w Wesołej stał się niemym świadkiem podwójnej tragedii. Spoczywają tu ofiary nazistowskiego i komunistycznego systemu. Żydzi, Polacy, Ślązacy, Śląscy Niemcy, a także niemieccy żołnierze.

„Ten cmentarz to fragment większej historii, którą nazywamy Tragedią Górnośląską” podkreśla Langner. „Przez lata pamięć o takich miejscach podtrzymywały głównie środowiska mniejszości niemieckiej. To one zaczęły przywracać te historie pamięci. Mieszkańcy Wesołej wiedzieli, co tu się wydarzyło, ale przez długi czas nie wolno było o tym mówić. Pierwsze próby mówienia głośno pojawiły się w latach dziewięćdziesiątych, a systematyczne działania pamięciowe rozpoczęły się na początku XXI wieku”.

Mniejszość niemiecką podczas obchodów reprezentowali przewodniczący TSKN w woj. śląskim Martin Lippa i członkini zarządu wojewódzkiego Agnieszka Dłociok.
Foto: A. Polanski

Po przemówieniach, wspomnieniach oraz złożeniu wieńców i zniczy na cmentarzu leśnym uczestnicy obchodów, radni Mysłowic, przedstawiciele Nadleśnictwa Katowice oraz kopalni KWK Wesoła, delegacja straży miejskiej, przedstawiciele organizacji społecznych i szkół, europoseł Łukasz Kohut, a także reprezentanci mniejszości niemieckiej w województwie śląskim, przewodniczący Martin Lippa oraz członkini zarządu Agnieszka Dłociok, udali się do Parku Promenada w centrum Mysłowic. Tam znajduje się rzeźba poświęcona ofiarom Tymczasowego Więzienia i Obozu Pracy Rosengarten.

Rosengarten czyli przedsionek piekła

W latach 1941-1945 funkcjonowało tu niemieckie więzienie policyjne Rosengarten, nazywane przez więźniów „przedsionkiem piekła”. Szacuje się, że przewinęło się przez nie około 20 tysięcy osób, głównie w drodze do Auschwitz. Policyjne Więzienie Zastępcze w Mysłowicach podczas II wojny światowej było miejscem skrajnego okrucieństwa. Stosowano tam brutalne metody przesłuchań i karania. Więźniów poddawano torturom, rażono prądem, wieszano głową w dół, bito do nieprzytomności. Przepełnione cele potęgowały cierpienie. Osadzeni musieli na rozkaz wskakiwać na prycze i leżeć nieruchomo, a każdy ruch kończył się pobiciem przez strażnika. Skala przemocy była tak duża, że nawet nowy przełożony niemieckiej policji w Katowicach w 1943 roku uznał ją za przekroczenie wszelkich granic. Stwierdził, że więźniowie to „przecież też ludzie” i że „bić można, ale w miarę”. Według relacji dopiero po tej interwencji warunki nieznacznie się poprawiły.

Druga część obchodów odbyła się przy rzeźbie poświęconej ofiarom Tymczasowego Więzienia i Obozu Pracy Rosengarten.
Foto: A. Polanski

Po 1945 roku działał tu komunistyczny obóz pracy, który również pochłonął wiele ofiar. – Dziś spotykamy się po to, by oddać hołd tym, którzy stracili życie, często zupełnie zapomniani przez dziesięciolecia – mówiła Agnieszka Dłociok. – Te wydarzenia dotyczą nas wszystkich. To mój osobisty dług i obowiązek, by tę historię nieść dalej. Jako mniejszość niemiecka czujemy szczególne zobowiązanie, by tę pamięć pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom.

Komentarz

Dwie strony medalu pamięci

Choć od tych wydarzeń minęło już 81 lat, pamięć wciąż pozostaje żywa. I właśnie dzięki takim miejscom oraz ludziom, którzy chcą o nich mówić, nie zostaje ona skazana na zapomnienie.

Trzeba jednak pamiętać, że pamięć bardzo często układa się według klucza „naszych” krzywd. W naturalny sposób wspominamy przodków Ślązaków, którzy doświadczyli przemocy, obozów, pracy przymusowej i wywózek. Ale uczciwa pamięć wymaga czegoś więcej. Nie wolno zapominać, że przed 1945 rokiem na tej ziemi toczyło się „normalne życie”, a jednocześnie funkcjonował system terroru, którego ofiarami byli Żydzi, Polacy oraz osoby innych narodowości i poglądów. Rosengarten jest jednym z wielu przykładów miejsca, gdzie torturowano i zabijano ludzi. Ślązacy, ci „zwyczajni ludzie”, wiedzieli, co się dzieje wokół nich, bo obozy istniały niemal w każdej większej miejscowości.

Dziś, osiem dekad po wojnie, łatwiej mówić o tym, że nasi przodkowie pomagali na ile mogli. Trudniej przyznać, że wielu milczało, a niektórzy wspierali funkcjonowanie obozów i czerpali z tego korzyści. Zbyt łatwo też zapomina się o postaciach takich jak Oswald Kaduk, Ślązak z Chorzowa (Königshütte), noszący pseudonimy „Teufel” i „Pufftata”, członek załogi KL Auschwitz-Birkenau i SS-Oberscharführer. Kaduk wybrał tę ścieżkę świadomie i dobrowolnie wstąpił do SS. Był jednym z najbardziej brutalnych esesmanów, znanym z okrucieństwa, zwłaszcza pod wpływem alkoholu. Brał udział w egzekucjach oraz w mordowaniu Żydów w komorach gazowych w Brzezince. Został skazany na dożywotnie więzienie w procesie przed sądem we Frankfurcie nad Menem.

Dlatego pamięć o 1945 roku nie może ograniczać się wyłącznie do męczeństwa Ślązaków. Przemoc, której doświadczyli po wojnie, nie unieważnia odpowiedzialności i uwikłań sprzed 1945 roku. Historia tej ziemi nie jest czarno-biała. To dwie strony tego samego medalu, o których trzeba mówić razem, jeśli pamięć ma być uczciwa.

 

 

Śląsk kolejowy i kulinarny: stacja Moszna
Poprzedni artykuł

Śląsk kolejowy i kulinarny: stacja Moszna

Pierwszy klub piłkarski na Górnym Śląsku
Następny artykuł

Pierwszy klub piłkarski na Górnym Śląsku