Nadinterpretacja

7 listopada 2025 Polityka

Komentarz do kontrowersji wokół wywiadu z Angelą Merkel

Przysłowiową burzę wywołał w Polsce wywiad, jaki z początkiem października dla węgierskiego portalu „Partizan” udzieliła Angela Merkel. Była kanclerz Niemiec powiedziała, że z powodu sprzeciwu Krajów Bałtyckich i Polski w 2021 roku nie doszło do bezpośrednich rozmów UE z Wladimirem Putinem w celu uniknięcia eskalacji konfliktu w Ukrainie.

Być może wywiad ten przeszedłby niezauważony w Polsce, gdyby nie to, że niemiecki „Bild” zasugerował, iż Angela Merkel obarcza Polskę współwiną za wojnę w Ukrainie. Czy jednak faktycznie obarczyła? W rozmowie z węgierskim dziennikarzem była kanclerz po prostu broniła wynegocjowanej dziesięć lat temu przez nią i prezydenta Francji François Hollande’a umowy mińskiej, twierdząc: „W 2015 roku widziałam, że Rosjanie coraz agresywniej posuwają się do przodu i wtedy z prezydentem Francji zdecydowaliśmy, że podpiszemy umowę – to było porozumienie z Mińska”.

Angela Merkel nie gloryfikowała jednak wspomnianej umowy. Przyznała nawet, że nie była ona idealnym rozwiązaniem i że tak naprawdę Rosja nigdy dokładnie jej nie przestrzegała, dodała jednak, że przyniosła ona pewne „uspokojenie”. Dzięki temu bowiem Ukraina mogła zebrać siły i lepiej się bronić. Była niemiecka kanclerz stwierdziła też, że wynegocjowanie umowy z Mińska było słuszne: „Słuszne dlatego, że po wybuchu pandemii koronawirusa nie było żadnej możliwości bezpośredniej wymiany poglądów z Putinem, co było bardzo niekorzystne dla dalszego rozwoju sytuacji” — argumentowała. Podkreśliła też, że w czerwcu 2021 r. czuła, iż Putin nie traktuje umowy z Mińska poważnie i z tego powodu — wspólnie z ówczesnym prezydentem Francji Emmanuelem Macronem — chciała nowego formatu: bezpośredniej rozmowy UE z Rosją. Gdyby tak się stało, być może nie doszłoby do wojny w Ukrainie, ale… dziś możemy tylko gdybać, bo bezpośredniej rozmowy z Putinem nie było. Dlaczego?

„Ponieważ niektóre państwa nie poparły tego pomysłu, a kraje bałtyckie i Polska były przeciw, obawiając się, że nie mamy wspólnej polityki wobec Rosji” — wyjaśniła była kanclerz, która przyznała też, że faktycznie należało wspólnie pracować nad polityką wobec Rosji. Ostatecznie agresja Rosji na Ukrainę rozpoczęła się na dobre: „Dziś nie możemy wiedzieć, co by się stało, gdyby UE podjęła rozmowy z Putinem. Czasy się zmieniły i obecnie Europa musi umocnić swoją siłę odstraszania oraz wspierać Ukrainę” — powiedziała Angela Merkel we wspomnianym wywiadzie. Jednak komentujący ów wywiad „Bild” zarzucił byłej kanclerz, że chwaląc umowę z Mińska pominęła fakt, iż w latach 2015–2021 Rosjanie już wtedy zabili bądź ranili ponad 5 000 ukraińskich żołnierzy. Co więcej — zdaniem „Bildu” od wiosny 2021 roku odbywały się przesunięcia rosyjskich wojsk będące przygotowaniem do pełnoskalowego ataku.

Kto zatem jest bliżej prawdy — była kanclerz czy „Bild”? Jedno jest pewne — Angela Merkel na pewno nie oskarżyła bezpośrednio Polski o wybuch wojny w Ukrainie. To, jak odebrano jej słowa nad Wisłą, jest nadinterpretacją. Uważam też, że była kanclerz jedynie zasugerowała, iż Polska i kraje bałtyckie miały inną optykę i taktykę na zmniejszenie rosnącej agresji Rosji i nie zgadzały się z jej pomysłem. Reasumując — zamiast robić burzę wokół słów Angeli Merkel, lepiej wspólnie zastanowić się, czy może jednak należało dać szansę rozmowom między UE a Rosją. Może udałoby się zapobiec eskalacji zbrodniczej polityki Rosji? Tym bardziej, że był to moment, w którym już niewiele było do stracenia, a sporo do zyskania. Dziś jednak, bogatsi o to, co się wydarzyło, należałoby raczej zastanowić się nad tym, jak w przyszłości w takich sytuacjach lepiej się komunikować wewnątrz UE — dla jej dobra, dla dobra całego kontynentu, a nie sypać jadem w kierunku Angeli Merkel.

Członkowie BJDM odkrywali Odrę podczas jesiennego rejsu
Poprzedni post

Członkowie BJDM odkrywali Odrę podczas jesiennego rejsu

Mniejszość zaprasza na rogale i modlitwę
Następny post

Mniejszość zaprasza na rogale i modlitwę

Reklama

Schlesien Journal