„Sytuacja mniejszości jest wskaźnikiem demokracji w danym kraju”

11 stycznia 2026 Polityka

Wywiad z sekretarz generalną ifa Gitte Zschoch

Gitte Zschoch kieruje Instytutem Stosunków Kulturalnych z Zagranicą (ifa), który wspiera m.in. mniejszości niemieckie w Europie Wschodniej i Azji Środkowej. W listopadzie odwiedziła Śląsk z delegacją ifa. Mauro Oliveira rozmawiał z nią o znaczeniu wspierania mniejszości niemieckiej w Polsce oraz o tym, dlaczego ta podróż miała dla niej także osobisty wymiar.

Instytut ifa angażuje się na całym świecie w obronę wolności sztuki, badań naukowych oraz społeczeństwa obywatelskiego. Działania te realizowane są we współpracy z lokalnymi partnerami. Jak buduje się taką sieć kontaktów i jak można ją rozwijać, gdy pojawia się taka potrzeba?

Nasze sieci powstawały przez dziesięciolecia i opierają się przede wszystkim na relacjach osobistych. Dlatego nasza praca jest ściśle związana z mobilnością: z podróżami, rozmowami, podtrzymywaniem kontaktów oraz poznawaniem potencjalnych nowych partnerów.
Wymaga to zaangażowanych współpracowników, którzy z pasją wykonują swoją pracę, trzymają rękę na pulsie i są otwarci na współpracę z lokalnymi społecznościami. I takich ludzi w ifa nie brakuje.

W trakcie swojej kariery pracowała Pani w różnych częściach świata: w Seulu, Tokio i Johannesburgu, a w Kinszasie założyła Pani Instytut Goethego. Następnie była Pani dyrektor generalną Sieci Narodowych Instytutów Kultury Unii Europejskiej (EUNIC) w Brukseli. Czy jest jakieś doświadczenie z pobytu za granicą, które szczególnie Panią ukształtowało?

Najważniejsze było dla mnie patrzenie na debaty, społeczeństwa i świat z wielu różnych perspektyw. To ogromny przywilej móc bezpośrednio słuchać ludzi, dowiadywać się, jak postrzegają problemy oraz jakie wartości są dla nich istotne.

„Nadrzędnym celem ifa na całym świecie jest wzmacnianie demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego. Mniejszości odgrywają w tym procesie szczególną rolę, ponieważ ich sytuacja wiele mówi o stanie demokracji w danym kraju.“

Trudno wskazać jedno konkretne doświadczenie. Z pewnością jednak wyjątkowe było ukończenie studiów magisterskich z literatury koreańskiej – w języku koreańskim i w samej Korei. Było to możliwe dzięki wsparciu i motywacji moich kolegów i koleżanek ze studiów – podczas egzaminów pisemnych, pisania pracy magisterskiej, obrony ustnej i całego procesu.
Wyjątkową wartość miała także możliwość realizowania projektów w Kinszasie. Przykładowo, współtworzyliśmy kurs fotografii w tamtejszej akademii sztuki. Celem było poszerzenie oferty uczelni, zgodnie z jej potrzebami, oraz kształcenie w dziedzinie fotografii. Część absolwentów pracuje dziś dla międzynarodowych agencji prasowych i może przedstawiać własną perspektywę na temat Konga. Tym bardziej że obraz Afryki w Niemczech i Europie wciąż jest dość jednowymiarowy, mimo stałego napływu obrazów z całego świata.

W jednym z wcześniejszych wywiadów dla tygodnika „Wochenblatt”, udzielonym mojemu poprzednikowi na stanowisku redaktora ifa, Lukasowi Netterowi, wspomniała Pani, że część Pani przodków pochodziła z Bytomia (Beuthen). Jakie znaczenie miało to pochodzenie w Pani życiu?

W domu często mówiło się o tym, że rodzina mojej matki pochodziła z Bytomia, a więc z Górnego Śląska. To wspomnienie wciąż jest żywe, choć dysponujemy niewielką liczbą konkretnych informacji. Nie potrafię odpowiedzieć na pytania, kiedy dokładnie doszło do ucieczki, w jakich okolicznościach i co zabrano ze sobą. Moja babcia nigdy nie odwiedziła Bytomia w dorosłym życiu.
Dlatego ważne było dla mnie, by poprzez działalność ifa – która obejmuje również Śląsk – przyjrzeć się temu bliżej i zadać sobie pytanie: w jaki sposób moja własna historia wpływa dziś na moją pracę w instytucie?
To pokazuje też, jak niewielka jest w Niemczech świadomość tego, że po 1945 roku na Śląsku, na terenie dzisiejszej Polski, pozostali ludzie o niemieckiej historii, niemieckich związkach, a często także niemieckiej tożsamości i języku. To właśnie oni są partnerami ifa. Mówi się o tym wciąż zbyt rzadko – i nie bez powodu. Niemcy muszą bowiem mierzyć się także z własną historią wielkich zbrodni popełnionych w Polsce.

Czy podczas ostatniej podróży odwiedziła Pani również Bytom?

Tak, odwiedziłam także ulice, o których wiedziałam, że były związane z życiem mojej babci. Oczywiście miały one niemieckie nazwy – przetłumaczyliśmy je, a następnie pojechaliśmy na miejsce.
Było to bardzo cenne doświadczenie, ponieważ wcześniej niewiele wiedziałam o przemysłowym znaczeniu regionu ani o tym, jak zamożne było kiedyś to miasto. Fascynujące jest zobaczyć, jak wygląda dziś.

Podczas tej podróży zapoznała się Pani z historią i kulturą Śląska oraz spotkała się z przedstawicielami mniejszości niemieckiej. Jakie znaczenie ma dla ifa wspieranie mniejszości niemieckiej w Polsce?

Współpraca z mniejszościami niemieckimi w Polsce i w innych krajach ma dla ifa ogromne znaczenie. Jest częścią naszej działalności niemal od momentu powstania instytutu, czyli od ponad stu lat.
Charakter tej współpracy zmieniał się na przestrzeni czasu, jednak jej znaczenie pozostawało i pozostaje kluczowe. Nadrzędnym celem ifa na całym świecie jest wzmacnianie demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego. Mniejszości odgrywają w tym procesie szczególną rolę, ponieważ ich sytuacja wiele mówi o stanie demokracji w danym kraju. Są swoistym sejsmografem partycypacji, pluralizmu, otwartości społeczeństwa oraz wolności kultury.

Gitte Zschoch, Generalsekretärin des ifa, besuchte im November 2025 Polen.
Foto: M. Grocholski/ifa

Dzięki naszym programom w Polsce, a także wsparciu dla menedżerów kultury i redaktorów, przyczyniamy się do przekazywania autentycznego i zróżnicowanego obrazu Niemiec, jednocześnie wzmacniając rolę mniejszości jako pomostu między społeczeństwami. Tę wiedzę przekazujemy również z powrotem do Niemiec.
Rozmowy z przedstawicielami mniejszości niemieckiej w Polsce były dla mnie osobiście bardzo pouczające. Uświadomiły mi zwłaszcza, jak napięte pozostają relacje polsko-niemieckie i jak istotne jest dalsze wzmacnianie wymiany oraz wzajemnego zrozumienia.

To partnerskie podejście znajduje się w ostatnich latach pod coraz większą presją ze względu na narastający nacjonalizm. Instytut ifa, wspólnie z Hertie School, opublikował na ten temat badanie. Zjawisko to było widoczne także w Polsce, szczególnie w okresie rządów poprzedniej ekipy. Wysuwane przez polityków PiS żądania reparacji wojennych wobec Niemiec można interpretować jako element polityki zagranicznej nastawionej bardziej na konfrontację i interes narodowy.
Jakie możliwości reagowania ma ifa w tak niesprzyjających warunkach?

Jednym z największych osiągnięć Republiki Federalnej Niemiec jest stworzenie zagranicznej polityki kulturalnej opartej na pracy pośredników i mediatorów. Organizacje takie jak ifa dysponują wysokimi kompetencjami merytorycznymi oraz rozbudowanymi, wieloletnimi sieciami kontaktów. Dzięki temu niemiecka polityka kulturalna opiera się na partnerstwie, współpracy i zaufaniu.
I oczywiście pozostaniemy wierni tym zasadom. Badania pokazują bowiem, że takie podejście przynosi trwałe efekty. Chodzi o budowanie zrozumienia i zaufania, które wzmacniają relacje Niemiec z resztą świata – a na tym korzystają także same Niemcy. To argument, który dziś musimy podkreślać jeszcze wyraźniej.
Równocześnie istotne jest, aby w czasach rosnącego znaczenia dyskursu bezpieczeństwa, zdominowanego przez tzw. twardą siłę, nie marginalizować roli miękkiej siły – a wręcz ją wzmacniać. ifa, jako instytucja działająca w obszarze mediacji kulturowej, jest częścią tego szerokiego spektrum niemieckiej soft power i będzie nadal konsekwentnie rozwijać swoją działalność.
Nie jest to najłatwiejszy moment na promowanie tego podejścia i pozyskiwanie dla niego zwolenników. Trzymamy się jednak obranego kursu, a bliska współpraca z partnerami pozostaje kluczowa. Nasz sposób działania jest odbierany bardzo pozytywnie – także tutaj, w Polsce. Warto o tym wiedzieć i warto przekazywać to decydentom politycznym.

Dziękuję za rozmowę.

Słowo na niedzielę wikariusza biskupiego dr Petera Tarlinskiego
Poprzedni post

Słowo na niedzielę wikariusza biskupiego dr Petera Tarlinskiego

Dworzec kolejowy w Chebziu
Następny post

Dworzec kolejowy w Chebziu

Reklama

Schlesien Journal