Prawda o współczesnym Śląsku oczami Katarzyny Witerscheim
Z Katarzyną Witerscheim, rysowniczką i autorką komiksów, znaną pod pseudonimem PannaN, rozmawia Andrea Polanski o śląskiej tożsamości, kobiecości i sztuce, która nie boi się tabu.
W twoich pracach często pojawia się Śląsk – zarówno jako miejsce, jak i motyw kulturowy. Skąd narodził się pomysł na wykorzystywanie Śląska jako wątku i tła w swoich komiksach? I czy postrzegasz się jako śląską artystkę?
Zacznę od końca – tak, postrzegam się jako śląską artystkę. Choć od lat mieszkam w Łodzi, którą również polubiłam i do której się przyzwyczaiłam, to jednak nigdy nie powiem o sobie, że jestem artystką z Łodzi. Cały czas czuję się związana ze Śląskiem, bo to właśnie o nim tworzę, a śląska kultura w dużym stopniu wpływa na to, co robię. To jest mi po prostu bliskie – wychowałam się tam, mam tam rodzinę, te wartości są dla mnie ważne. Widzę też różnice między kulturą śląską a resztą Polski, zarówno w większych, jak i mniejszych sprawach. Nie chcę się od tego odcinać. Znalazłam w tym swoją niszę i zauważyłam, że istnieje grupa odbiorców, którzy potrzebują takiej sztuki – można by powiedzieć, śląskiej popkultury. I ja się w tym po prostu odnalazłam.
Czy twoim zdaniem współczesny Śląsk potrzebuje nowego języka artystycznego, by mówić o sobie?
Zdecydowanie tak. Choć warto pamiętać o trudnej historii Śląska – o skomplikowanych relacjach między Polakami, Niemcami i Ślązakami, o tragicznych wydarzeniach sprzed i po wojnie – to nie możemy wciąż trzymać się narracji, że jesteśmy ofiarami, męczennikami, że nikt nas nie lubi. Myślę, że potrzebujemy sztuki, która pokaże tę pozytywną stronę Śląska, bez nadmiernego umartwiania się, samobiczowania czy podkreślania, jacy to jesteśmy niedoceniani i zapomniani. Pokazywanie jaśniejszego, lżejszego oblicza Śląska wydaje mi się znacznie lepszą strategią.

Katarzyna Witerscheim ist Zeichnerin und Comic-Autorin, bekannt unter dem Pseudonym PannaN.
Twoje komiksy, jak „Helena Wiktora” czy „Heksa”, reinterpretują śląską historię i mitologię. Jakie przesłanie chciałabyś przez nie przekazać?
Że Śląsk jest fajny – to chyba najprostsze przesłanie, jakie mogę przekazać. Może brzmi to banalnie, ale uważam, że prostota nie oznacza braku znaczenia czy wartości. Chcę pokazać Śląsk w inny, ciekawszy sposób. Zazwyczaj przedstawia się go albo jako region bardzo umęczony – co oczywiście też jest ważnym i prawdziwym wątkiem – albo jako coś dziwnego, niezrozumiałego, wręcz kosmicznego dla reszty Polski. A ja chciałabym znaleźć coś pomiędzy. Zależy mi, by Śląsk w moich komiksach był bliski ludziom stąd – żeby mogli powiedzieć: „to jest moje, to jest mój dom, mój hajmat” – a jednocześnie, żeby był interesujący dla odbiorców spoza regionu. Nie chcę się zamykać na szerszą publiczność. Gdyby moje komiksy trafiały wyłącznie do Ślązaków, ich tworzenie nie miałoby większego sensu.
Czy udaje się do Ciebie dotrzeć także do czytelników spoza Śląska? Jak odbierają Twoje komiksy?
Odbiór jest bardzo pozytywny. Dla wielu osób spoza Śląska zaskoczeniem jest już sam fakt, że ktoś w ogóle bierze ten region na tapet i tworzy o nim komiksy, które nie są stricte historyczne czy biograficzne, tylko gatunkowe – romans, realizm magiczny i tym podobne.
„Ślązaczki to kobiety niezwykle silne, odpowiedzialne i doskonale zorganizowane – takie, które wiele przeszły i które od zawsze dźwigają na sobie ogromną odpowiedzialność. Właściwie kobiety na całym świecie są grupą niedocenianą, a jednocześnie obarczoną wieloma obowiązkami i oczekiwaniami. Ciągle narzuca im się presję określonego zachowania, konkretnej roli, zadań do wykonania. Ale historia Śląska to przede wszystkim historia kobiet – matek, żon, córek.”
Kiedy myślimy o XIX-wiecznej damie i przemyśle, pierwsze skojarzenie to zwykle wiktoriańska Anglia: londyńskie bale, eleganckie salony, kobiety w sukniach spacerujące po parkach. Nikt raczej nie pomyśli o Bytomiu – a przecież to kiedyś było bardzo bogate, barwne miasto, pełne takich właśnie dam i takich samych balów. Chciałam pokazać, że takie historie mogły dziać się także tutaj, nie tylko w Londynie.

Katarzyna Witerscheim ist Zeichnerin und Comic-Autorin, bekannt unter dem Pseudonym PannaN.
Właśnie do tych realiów nawiązuje mój komiks „Helena Wiktora”, oparty na historii Joanny Schaffgotsch z domu Gryczik – tak zwanej „śląskim kopciuszkiem”. Akcja rozgrywa się w Bytomiu w 1875 roku, a główną bohaterką jest młoda dziedziczka ogromnego majątku, która po latach wraca na Śląsk i próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn i konwenanse. To opowieść o kobiecej ambicji, niezależności i walce o własną przyszłość – ale też o Śląsku, który w tamtym czasie był centrum przemysłu, bogactwa i kulturowej różnorodności. Właśnie taki obraz regionu chciałam przywrócić – pełen życia, pasji i nieoczywistego piękna.
W tym roku w Tychach odbyła się wystawa Twoich prac: „Dopełnianie. Komiks Katarzyny Witerscheim i śląska makatka”. Było o niej głośno medialnie, bo łączyła wątki religijne, erotyczne i regionalne – czy właśnie w tym zderzeniu widzisz prawdę o współczesnym Śląsku?
Tak, bo Śląsk rzeczywiście jest miejscem pełnym kontrastów. Z jednej strony bardzo religijny i tradycyjny, a z drugiej – zmysłowy, wesoły, pełen życia. To region o wyraźnie ukształtowanej tożsamości i głęboko zakorzenionej historii. Ślązacy mają silne poczucie tożsamości – my to my, a tamci to tamci – ale jednocześnie pozostają niezwykle gościnni i otwarci. Te różne cechy i energie współistnieją tu obok siebie w sposób zupełnie naturalny. Właśnie w tym połączeniu – między religijnością, cielesnością a codziennością – widzę prawdę o współczesnym Śląsku.
W twoich pracach często pojawia się kobiecy punkt widzenia – kobiety silne, ale też zmagające się z rzeczywistością. Jakimi kobietami są twoim zdaniem Ślązaczki? Czy ich obraz ewoluował z czasem?
Myślę, że Ślązaczki to kobiety niezwykle silne, odpowiedzialne i doskonale zorganizowane – takie, które wiele przeszły i które od zawsze dźwigają na sobie ogromną odpowiedzialność. Właściwie kobiety na całym świecie są grupą niedocenianą, a jednocześnie obarczoną wieloma obowiązkami i oczekiwaniami. Ciągle narzuca im się presję określonego zachowania, konkretnej roli, zadań do wykonania. Ale historia Śląska to przede wszystkim historia kobiet – matek, żon, córek. To opowieść o żonach górników wychowujących dzieci, o dziewczynkach, które się kształciły, gdy chłopców często wysyłano do kopalni lub na wojnę. To też historia bogatszych kobiet, które angażowały się społecznie, działały w organizacjach i walczyły o prawa kobiet. Wiele środowisk propolskich na Śląsku zakładały właśnie kobiety – i choć nie oceniam, czy to było dobre czy złe, to pokazuje, jak ogromną siłę organizacyjną miały i jak duży wpływ wywarły na kształt regionu.

Katarzyna Witerscheim ist Zeichnerin und Comic-Autorin, bekannt unter dem Pseudonym PannaN.
Rzeczywiście, mężczyźni rzadko o tym wspominają.
Ale to się na szczęście powoli zmienia. Coraz częściej mówi się dziś o kobiecych autorytetach, o nazwiskach, które przez lata były wymazane z historii. Zaczynamy głośno przypominać, że Śląsk budowały nie tylko bogate rody i mężczyźni, ale też kobiety – zarówno te zamożne, jak i te z niższych klas społecznych.
Na koniec spróbujmy zamknąć ten wywiad prostym pytaniem: Czy Śląsk jest gotowy na kobiecą perspektywę, która nie boi się tabu?
Myślę, że tak – i że Śląsk tak naprawdę zawsze był na to gotowy. Nie ma więc powodu, żeby się hamować czy przejmować. To właśnie teraz jest najlepszy moment, by mówić głośno i otwarcie z kobiecej perspektywy, nawet jeśli dotyka to tematów uznawanych za tabu.
Komiksy Katarzyny Witerscheim można znaleźć na stronie: www.panna-n.com
Tekst jest skróconą wersją wywiadu, który ukazał się pierwotnie na stronie www.impressje.pl w ramach projektu ”imPressje Górnośląskie” realizowanego przez Klub Jagielloński we współpracy z Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym Niemców Województwa Śląskiego, Stowarzyszeniem Regios oraz podcastem Szyb Kultury i dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.