Wywiad z przewodniczącym BdV Stephanem Mayerem

7 stycznia 2026 Polityka

„Pamięć o ucieczce i wypędzeniu oraz zaangażowanie na rzecz pokoju, porozumienia i praw człowieka są ze sobą nierozerwalnie związane”

Związek Wypędzonych jest organizacją zrzeszającą stowarzyszenia wypędzonych i ziomkostwa w Niemczech. Poseł do Bundestagu Stephan Mayer, który sam ma przodków pochodzących z Sudetów, został w październiku wybrany zdecydowaną większością głosów na przewodniczącego Związku Wypędzonych. W wywiadzie z Maurem Oliveirą dla Neues Wochenblatt.pl mówi o priorytetach swojej kadencji oraz o tym, jak doświadczenie ucieczki jego rodziców wpłynęło na jego życie i postawy.

Od 10 października jest Pan przewodniczącym Związku Wypędzonych. Chciałbym raz jeszcze serdecznie pogratulować wyboru. Od 2008 roku należy Pan do prezydium BdV, a od 2016 roku pełnił Pan funkcję wiceprzewodniczącego. Jakie nowe zadania wiążą się z objęciem funkcji przewodniczącego?

Serdecznie dziękuję za gratulacje. Wybór na przewodniczącego BdV jest dla mnie wielkim zaszczytem, ale też ogromną odpowiedzialnością wobec wypędzonych, przesiedleńców i ich potomków. Tak wyraźny wynik wyborów oznacza zaufanie, które traktuję jako zobowiązanie.

Jako wiceprzewodniczący przez wiele lat byłem ściśle zaangażowany w prace merytoryczne. Dziś, jako przewodniczący, ponoszę pełną odpowiedzialność za strategiczny kierunek działań oraz reprezentowanie stowarzyszenia w przestrzeni publicznej. Jestem również pierwszą osobą kontaktową dla polityków, mediów i opinii publicznej. Wspólnie z prezydium wyznaczamy główne kierunki pracy, a do moich zadań należy także zapewnienie stowarzyszeniu trwałych podstaw na przyszłość. Zakres obowiązków jest większy, odpowiedzialność również – przyjmuję ją z wdzięcznością, pokorą i dużą motywacją.

Wspomniał Pan o odpowiedzialności za przyszłość stowarzyszenia. Jak zamierza Pan ją zabezpieczyć? Jakie cele stawia Pan sobie jako przewodniczący?

Najważniejsze jest dla mnie kontynuowanie sprawdzonych działań przy jednoczesnym otwarciu się na nowe formy aktywności. Chcemy nadal nagłaśniać sprawy wypędzonych, ale także przesiedleńców i późnych repatriantów, budować mosty z partnerami w Europie i wyraźnie pokazywać, że pamięć o ucieczce i wypędzeniu pozostaje nierozerwalnie związana z zaangażowaniem na rzecz pokoju, porozumienia i praw człowieka.

„Moim celem jest nadanie działalności organizacji dachowej bardziej współczesnego wymiaru i wzmocnienie jej obecności medialnej”.

Mówiłem o tym już bezpośrednio po wyborze: BdV pozostaje silną wspólnotą opartą na człowieczeństwie i wzajemnym zrozumieniu, budującą mosty między przeszłością a przyszłością. Moje osobiste motto na czas sprawowania tej funkcji brzmi: z pamięci rodzi się odpowiedzialność, z odpowiedzialności – przyszłość. To zasada, która wyznacza moje działania.

Moim celem jest nadanie działalności organizacji dachowej bardziej współczesnego wymiaru, a tym samym wzmocnienie jej obecności medialnej. Chcemy rozbudować programy edukacyjne skierowane do szkół, uczelni i edukacji pozaszkolnej. Relacje świadków historii i opowieści rodzinne powinny być łatwiej dostępne i systematycznie opracowywane w formie cyfrowej. Równie istotne jest to, by nasze doroczne wydarzenia odpowiadały oczekiwaniom pokolenia, które doświadczyło wypędzeń osobiście, a jednocześnie były atrakcyjne dla młodszych generacji.

W skrócie można wskazać trzy kluczowe zadania: po pierwsze, zaangażowanie młodszego pokolenia; po drugie, digitalizacja naszej działalności; i po trzecie, przekazywanie historii oraz dziedzictwa w sposób zrozumiały i aktualny.

Należy Pan do tzw. „pokolenia utożsamionego”, czyli osób urodzonych już w Niemczech. W jaki sposób rodzinne doświadczenia związane z ucieczką i wypędzeniem ukształtowały Pana osobowość?

Jestem przekonany, że wszyscy, którzy wychowali się w rodzinach dotkniętych wypędzeniem, noszą w sobie doświadczenia swoich rodziców i dziadków. W ostatnich latach ukazało się wiele publikacji pokazujących, jak trauma ucieczki i wypędzenia oddziałuje także na drugie i trzecie pokolenie. W mojej rodzinie utracona ojczyzna była stale obecna: w opowieściach, na fotografiach, w sposobie mówienia, w kuchni, w pieśniach i zwyczajach.

Stephan Mayer jest przewodniczącym Związku Wypędzonych od października 2025 roku i posłem do niemieckiego Bundestagu (CSU).
Foto: BdV/bundesfoto

Już jako dziecko dość wcześnie zrozumiałem, że moja rodzina nie wyjechała dobrowolnie, lecz została zmuszona do opuszczenia swojej ojczyzny. To kształtuje tożsamość i spojrzenie na historię. Od najmłodszych lat było dla mnie jasne, że ucieczka i wypędzenie nie są abstrakcyjnymi pojęciami z podręczników, lecz częścią historii mojej własnej rodziny. Z czasem przerodziło się to w zaangażowanie wynikające z przekonania, że pamięć oznacza odpowiedzialność.

Pański poprzednik na stanowisku przewodniczącego BdV, a jednocześnie pełnomocnik rządu federalnego do spraw przesiedleńców i mniejszości narodowych, Bernd Fabritius, określił los wypędzonych oraz tych, którzy pozostali w ojczyźnie, jako „dwie strony tego samego medalu”. Na mocy dekretu organizacyjnego kanclerza Merza kompetencje dotyczące mniejszości w Niemczech i niemieckich mniejszości za granicą zostały skupione w Federalnym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Jak te obszary przenikają się w działalności BdV?

Dla BdV oba te obszary są rzeczywiście ze sobą nierozerwalnie związane. Dekret organizacyjny spełnia wieloletnie postulaty naszego stowarzyszenia i jesteśmy za niego kanclerzowi bardzo wdzięczni. Mówiąc o wypędzonych, mamy na myśli osoby, które utraciły swoje domy, a także ich dzieci i wnuki, pielęgnujące pamięć o tym doświadczeniu. Z kolei mówiąc o tych, którzy pozostali w ojczyźnie, myślimy dziś przede wszystkim o mniejszościach niemieckich w Europie Środkowo-Wschodniej, a także o osobach o tym samym pochodzeniu i dziedzictwie kulturowym, które nadal żyją na historycznych terenach osadniczych.

„Już jako dziecko dość wcześnie zrozumiałem: moja rodzina nie wyjechała dobrowolnie, lecz została zmuszona do opuszczenia ojczyzny. To kształtuje tożsamość i spojrzenie na historię”.

Obie grupy łączy wspólna historia, często również bardzo konkretne biografie rodzinne. Nasze stowarzyszenia regionalne od dziesięcioleci współpracują z mniejszościami niemieckimi w ich regionach pochodzenia, organizując uroczystości upamiętniające, tygodnie kultury, wymiany młodzieży czy partnerstwa miast. Pielęgnowanie pamięci o wypędzonych oraz działalność kulturalna mniejszości to dwa sposoby opowiadania tej samej historii. Skupienie kompetencji w jednym resorcie stwarza szansę na spójną politykę wobec wypędzonych i mniejszości. Jako Związek Wypędzonych chcemy konstruktywnie i odpowiedzialnie współtworzyć ten proces.

Od 1950 roku istnieje Karta Wypędzonych, która wniosła istotny wkład w proces pojednania w Niemczech i Europie. BdV może więc czerpać z 75 lat doświadczeń w mierzeniu się ze skutkami ucieczek i wypędzeń. Tymczasem na świecie zjawisko to wciąż jest aktualne – według danych UNHCR liczba osób przymusowo wysiedlonych wynosi obecnie 123,2 miliona. Rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że także w Europie ponownie obserwujemy dramatyczne konsekwencje konfliktów zbrojnych. Czy BdV może wnieść swoje doświadczenie również w kontekście Ukrainy? Czy istnieją już formy współpracy w tym zakresie?

Każda historia wypędzenia i każde doświadczenie przemocy prowadzące do ucieczki są inne i niepowtarzalne. Jednocześnie można dostrzec pewne wspólne elementy: indywidualne cierpienie, utratę ojczyzny oraz długofalowe skutki psychologiczne.

W 2016 roku, podczas uroczystości z okazji Dnia Ojczyzny, prezydent federalny Joachim Gauck mówił o egzystencjalnym doświadczeniu utraty ojczyzny, wspólnym dla uchodźców na całym świecie: o traumie ucieczki, żalu po tym, co zostało utracone, poczuciu obcości w kraju przyjmującym oraz wewnętrznym rozdarciu między „już nie tam” a „jeszcze nie tutaj”. Zwracał także uwagę na wyjątkowe zaangażowanie wypędzonych Niemców w pomoc uchodźcom, potwierdzone badaniami pokazującymi, że jedna trzecia wolontariuszy wywodzi się z rodzin wypędzonych.

Słowa te znalazły potwierdzenie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Choć BdV nie jest organizacją charytatywną, już na początku wojny uruchomiliśmy zbiórkę środków, które trafiły do uchodźców w krajach sąsiadujących z Ukrainą oraz na wsparcie Rady Niemców na Ukrainie. Kampania umożliwiła zapewnienie zakwaterowania, wyżywienia, transportu oraz dostępu do energii elektrycznej. Część członków do dziś regularnie przekazuje darowizny.

BdV to także 75 lat mierzenia się ze skutkami ucieczek i wypędzeń – społecznymi, politycznymi i psychologicznymi. Historia Niemiec pokazuje, jak długotrwałe są konsekwencje takich doświadczeń: sięgają głęboko w losy rodzin, kształtują całe regiony i wpływają na społeczeństwo przez dziesięciolecia. Przed podobnym wyzwaniem stoi dziś Ukraina, gdy – miejmy nadzieję – wojna dobiegnie końca i rozpocznie się czas odbudowy oraz wewnętrznego leczenia ran. Dzielenie się doświadczeniem, bez prostych historycznych analogii, jest częścią naszej odpowiedzialności.

Sukcesy w nauce przez zabawę
Poprzedni post

Sukcesy w nauce przez zabawę

Polityka: Atak Grupy Wulkan na Berlin
Następny post

Polityka: Atak Grupy Wulkan na Berlin

Reklama

Schlesien Journal