„Heimat und hajmat” to tytuł nowej wystawy, którą można obecnie oglądać w Muzeum w Gliwicach (Willa Caro). Prezentowane są na niej historyczne fotografie na szklanych płytach z okresu sprzed I wojny światowej oraz z dwudziestolecia międzywojennego. Zdjęcia te powstały na początku XX wieku na potrzeby wydawnictwa „Heimatverlag Oberschlesien” i stanowią rzadką okazję do zajrzenia w świat, którego już nie ma.
Pojęcie zmieniające się w czasie
Tytuł wystawy – „Heimat und hajmat” – świadomie nawiązuje do przemian językowych i kulturowych regionu. Marta Paszko, kuratorka wystawy, tak wyjaśnia tę koncepcję:
„To zestawienie ma pokazać pewien proces, który dokonał się na przestrzeni ostatnich stu lat. ‚Heimat’ pisany przez ‚ei’ to oczywiście niemiecka ojczyzna, ale rozumiana w taki sposób niekoniecznie w ramach granic państwowych czy administracyjnych, a bardziej jako taki twór bliższy sercu, który jest związany z miejscem urodzenia, miejscem wychowania, takim miejscem bardziej nostalgicznym. No i ‚hajmat’ pisany przez ‚aj’ to jest oczywiście śląskie słowo, które teraz już funkcjonuje bardziej powszechnie, które jest mniej więcej tym samym, ale już w rozumieniu współczesnym właśnie języka śląskiego”.

Utracone pałace i żywe tradycje
Na ekspozycji zobaczymy fotografie z całego Górnego Śląska: kościoły, wspaniałe pałace – z których część nie przetrwała do naszych czasów – oraz sceny z życia codziennego w miastach i wsiach. Szczególne wrażenie robią zdjęcia mieszkańców w tradycyjnych strojach i podczas regionalnych obrzędów, ukazujące głębokie zakorzenienie tutejszej ludności. Ponadto zaprezentowano charakterystyczną dla regionu architekturę przemysłową.
Wystawa będzie czynna do 19 kwietnia. Dla osób zainteresowanych głębszym poznaniem tematu, w najbliższą sobotę, 28 lutego, godz. 12:00 przygotowano oprowadzanie kuratorskie. Warto odwiedzić muzeum właśnie w tym dniu, ponieważ w soboty wstęp na wszystkie wystawy stałe i czasowe Muzeum w Gliwicach jest bezpłatny.
Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.muzeum.gliwice.pl
Ewa Wieszołek-Stolz