Historia: Czy Ślązacy są dupowaci?

23 września 2025 Historia

Śląska specjalność – defenestracja

Pewien polski reżyser określił Ślązaków jako dupowatych, a pewien polityk z województwa opolskiego także używał tego słowa. Jednak tak nie jest. Na Śląsku opracowano jedną z technik prowadzenia sporów społecznych, która znalazła się we wszystkich podręcznikach historii Europy ze względu na skutki, jakie wywołała.

Defenestracja, czyli Fenstersturz, oznacza wyrzucenie przez okno. Aby doszło do takiego zdarzenia, potrzeba wielkiej demonstracji, wynikającej z głębokiego wzburzenia, ważnej przyczyny dla ludzi i ogromnego zdenerwowania. W historii wspomina się trzy takie wydarzenia.

Defenestracja czyli Fenstersturz – wyrzucenie przez okno.

W czasach, gdy Śląsk był w granicach Królestwa Czech, które było istotną częścią Cesarstwa, 18 lipca 1418 roku we Wrocławiu doszło do sporu i rękoczynów. Miasto, założone na prawie niemieckim, miało demokratyczne struktury. Jednak urzędy coraz częściej obsadzane były przez przedstawicieli najbogatszych rodzin, a znaczenie cechów i innych organizacji zawodowych było ograniczane.

Marsz na ratusz

Kiedy wnioski o umożliwienie cechom udziału w pracach rady miejskiej nie zostały uwzględnione, sukiennicy i rzeźnicy rozpoczęli marsz na ratusz. Po wdarciu się do środka wyrzucili przez okno burmistrza i kilku radnych wprost na włócznie stojących pod oknem buntowników. Kilku kolejnych ścięto mieczem, który miasto otrzymało od króla czeskiego — drugiego po Pradze pod względem znaczenia miasta. Następnie wybrano nową radę miejską, w której oprócz najbogatszych znaleźli się również rzemieślnicy. Po dwóch latach sytuacja się odwróciła. W 1420 roku król czeski, węgierski, rzymski i cesarz niemiecki Zygmunt Luksemburski zdobył Wrocław i kazał ściąć 20 buntowników. Ich głowy umieszczono na murach miasta, a ciała pochowano pod ulicą prowadzącą do kościoła św. Elżbiety. Udział uboższych warstw w radzie miasta jednak zachowano.

Nazwiska budzące strach

30 lipca 1419 roku zwolennicy spalonego w 1415 roku na stosie w Konstancji profesora praskiego uniwersytetu Jana Husa wdarli się do ratusza na Nowym Mieście w Pradze i próbowali uwolnić swoich współwyznawców. Wyrzucili przez okno burmistrza oraz dziewięć innych osób, które czekały na nich uzbrojone tłumy mieszkańców, które następnie ich zabiły. To był początek wojen husyckich, a nazwiska organizatorów — księdza Jana von Seelau (Żelivskeho) oraz Jana Żiżki — budziły strach w całej Europie Środkowej.

Kolejne takie zdarzenie miało miejsce w Pradze, gdy protestanccy czescy szlachcice przyszli do przedstawiciela cesarza — katolika, by zaprotestować przeciw naruszeniu swobód religijnych, zwłaszcza przeciw zburzeniu dwóch protestanckich kościołów. Emocje podczas rozmowy wzrosły tak bardzo, że namiestnika i dwóch innych urzędników wyrzucono przez okno, podobnie jak we wcześniejszych przypadkach. Stał się cud — spadający wyszli bez szwanku, bo na dole była góra gnoju (kupa obornika).

Mały zatarg – okrutna wojna

W ten sposób, 23 maja 1618 roku, rozpoczęła się wojna trzydziestoletnia. Z małego sporu o dwa kościoły wybuchła wojna, w którą mniej lub bardziej finansowo, wojskowo i dyplomatycznie zaangażowane były wszystkie kraje europejskie. Śląsk początkowo poparł protestantów. Na Dolnym Śląsku w niektórych miejscach zginęła nawet dwie trzecie mieszkańców w ciągu tych trzydziestu lat. To był straszny czas, czas bez nadziei. Jednorazowy bunt społeczny wypaliłby się dość szybko, ale zawsze znajdował się inwestor gotów przeznaczyć znaczne środki na prowadzenie wojny — żelazo, złoto, ludzi i konie. Wojsko samo sobie brało żywność i odzież, przy okazji niszcząc majątek, ziemię, narzędzia i inne dobra potrzebne do życia i rozwoju regionu.

Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?
Poprzedni post

Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

Europejski Dzień Języków po raz 15. w Bibliotece Austriackiej
Następny post

Europejski Dzień Języków po raz 15. w Bibliotece Austriackiej

Reklama

Schlesien Journal