„Obietnica, że sprawy mniejszości niemieckich będą traktowane poważnie”

5 czerwca 2025 Polityka

Silny sygnał nowego rządu federalnego wobec mniejszości niemieckich

O nowych kierunkach polityki rządu federalnego wobec mniejszości, znaczeniu powrotu dra Bernda Fabritiusa na stanowisko pełnomocnika federalnego oraz oczekiwaniach niemieckich grup narodowych wobec nowej koalicji rozmawiała z Bernardem Gaidą Andrea Polanski.


Nowy rząd federalny został powołany, a tym samym obowiązuje nowa umowa koalicyjna. Jakie sygnały wysyła ona w sprawie przyszłej polityki wobec mniejszości?

Umowa koalicyjna to zawsze tylko drogowskaz, który dopiero podczas realizacji nabiera konkretnego kształtu. Koalicja „świateł drogowych” (SPD, FDP, Zieloni) w ogóle nie wspomniała o mniejszościach niemieckich, dlatego tym bardziej cieszymy się, że tym razem sygnały są tak jednoznaczne.

Po pierwsze, niemieckie grupy narodowe są postrzegane wraz ze swoją kulturą i historią jako część historii całych Niemiec. Nadal będą wspierane, a dialog z krajami, w których mieszkają, będzie rozwijany.

Szczególne znaczenie będzie miało wsparcie dla mniejszości niemieckiej na Ukrainie, co oczywiście wiąże się z rosyjskim atakiem na ten kraj. W ostatniej kadencji okazało się, że szczególnie wielu Niemców uciekających z Ukrainy miało do czynienia z zaostrzonymi warunkami przy przyjęciu jako przesiedleńcy.

Dlatego ważna jest deklaracja, że podstawy prawne procedury przyjmowania zostaną przeanalizowane i zaktualizowane. AGDM już jesienią wystosowała apel do niemieckiej sceny politycznej i w rozmowach z wieloma politykami wskazała problemy. Jestem przekonany, że mamy w umowie koalicyjnej dobrą podstawę do wspólnego rozwiązywania konkretnych spraw organizacji członkowskich i ogólnie polityki wobec mniejszości razem z rządem federalnym.

Widzę w niej także inne punkty, które mogą usprawnić system wsparcia, np. ograniczenie biurokracji.

Bernard Gaida – przewodniczący Grupy Roboczej Mniejszości Niemieckich (AGDM) przy FUEN, były wieloletni przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce (VdG).
Foto: Stefani Koprek

Jednym z pierwszych kroków był ponowny wybór dra Bernda Fabritiusa na stanowisko pełnomocnika federalnego ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych, jako następcy posłanki Natalie Pawlik. Jak Pan ocenia jego powrót?

Również tę decyzję odbieram jako obietnicę, że sprawy mniejszości niemieckich będą traktowane poważnie. Pan Fabritius to nie tylko doświadczony polityk i prawnik – urodził się i dorastał w jednej z niemieckich mniejszości, mianowicie w rumuńskim Siedmiogrodzie. A więc istnieje także emocjonalne zrozumienie.

W ostatnich latach ściśle współpracowaliśmy z panem Fabritiusem, ponieważ wiele z naszych tematów jest pokrewnych ze sprawami wypędzonych. Współpracujemy partnersko zarówno z BdV, jak i z Fundacją Kultury Niemców Wypędzonych.
Krótko mówiąc: jego powrót mnie ucieszył.

Patrząc wstecz na lata rządu „świateł drogowych”: jak w tym czasie rozwinęła się praca mniejszości niemieckich? Co działało dobrze i powinno być kontynuowane, a co wymaga krytycznej oceny i zmiany pod nowym rządem?

Już wspomniałem, że rząd „świateł” w umowie koalicyjnej w ogóle nie wspomniał o wsparciu dla mniejszości niemieckich, chociaż w praktyce było ono kontynuowane.

Jednak, moim zdaniem, utrudniło to pracę Natalie Pawlik jako pełnomocniczki ds. przesiedleńców i mniejszości narodowych, ponieważ nie wszyscy członkowie rządu musieli się do tego odnosić.

W obecnej koalicji sytuacja wygląda inaczej: dzięki umowie koalicyjnej nie tylko pan Fabritius został powołany na stanowisko pełnomocnika, ale cały rząd zobowiązał się uwzględniać nasze sprawy.

Cieszy mnie również obecność innych osób w rządzie, które dobrze znają nasze tematy. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych działa Christoph de Vries jako sekretarz stanu, który w ostatnich latach przewodniczył w Bundestagu grupie ds. wypędzonych, przesiedleńców i mniejszości niemieckich.

Mamy też wiele do omówienia z MSZ, aby ponownie poczuć silne wsparcie polityczne. Tego nam brakowało. Niestety, potwierdziła to ostatnia dyskryminacja językowa w Polsce.

Bernard Gaida: „Jestem pewien, że mamy w umowie koalicyjnej dobrą podstawę, by wspólnie z rządem federalnym zająć się konkretnymi sprawami organizacji członkowskich oraz polityką wobec mniejszości narodowych w ogóle.”

Jakie konkretne oczekiwania ma Pan wobec nowego czarno-czerwonego rządu w zakresie polityki wobec mniejszości niemieckich?

Organizacje członkowskie są bardzo różnorodne, więc różne są też oczekiwania.

Łączy nas jednak oczekiwanie, że historyczna odpowiedzialność Niemiec za sytuację grup narodowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i WNP zostanie ponownie mocniej podkreślona.

Oprócz wzmocnienia i ulepszenia systemu wsparcia materialnego oczekujemy, że znowu będziemy bardziej widoczni w niemieckiej polityce zagranicznej.

Symbolicznie oznacza to, że podczas wizyt niemieckich polityków w naszych krajach powinno dochodzić nie tylko do spotkań z mniejszościami, lecz także nasze sprawy powinny znajdować się w agendzie politycznej.

Od lat apelujemy do MSZ, aby kwestia uznania mniejszości niemieckiej w Słowenii znalazła się na porządku dziennym.

Stosunkowo nowym oczekiwaniem mniejszości niemieckich jest też problem restrykcyjnego geoblokowania w mediach.

Sprawdzone – w nowej odsłonie: Zasubskrybuj Neues Wochenblatt.pl
Poprzedni post

Sprawdzone – w nowej odsłonie: Zasubskrybuj Neues Wochenblatt.pl

Wygrana Karola Nawrockiego
Następny post

Wygrana Karola Nawrockiego

Reklama

Schlesien Journal