Sejm i Senat uznały język wilamowski za język regionalny

26 września 2025, 07:28 Edukacja , Kultura , Kultura/Edukacja 15

Historyczna chwila dla Wilamowic

Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyjęły ustawę, która wpisuje język wilamowski na listę języków regionalnych. To decyzja o ogromnym znaczeniu nie tylko dla kilkudziesięciu użytkowników tego języka, ale też dla polskiego dziedzictwa kulturowego. Teraz ustawa czeka jeszcze na podpis prezydenta. Jeśli Karol Nawrocki ją zaakceptuje, wilamowski stanie się drugim – obok kaszubskiego – językiem regionalnym w Polsce.

Posłanka Wanda Nowicka, przewodnicząca sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, komentując głosowanie, nie kryła entuzjazmu: „Świetna wiadomość! Dwie izby Parlamentu – Sejm i Senat – przyjęły ustawę o uznaniu języka wilamowskiego za język regionalny. To ogromny sukces i nadzieja, że Wilamowianki i Wilamowianie doczekają się wreszcie uznania swojego języka przez państwo polskie. Jeszcze tylko podpis prezydenta”.

Kim są Wilamowianie?

Wilamowice, czyli Wymysou w lokalnym języku, to niewielkie miasto w powiecie bielskim. Społeczność wilamowska wywodzi się z osadników przybyłych w połowie XIII wieku na zaproszenie książąt piastowskich. Mieli oni odbudować te tereny po zniszczeniach spowodowanych najazdem tatarskim.

Czasownik „kochać” odmieniony przez osoby po wilamowsku.

Język, który przynieśli ze sobą, przetrwał stulecia w izolacji od innych wspólnot germańskich. Jego struktura wskazuje na wpływy nie tylko niemieckie i niderlandzkie, ale też angielskie i jidysz, a bliskie kontakty handlowe Wilamowian z Europą Zachodnią dodatkowo wzbogacały mowę. Rozwijał się w otoczeniu języków słowiańskich, które również go kształtowały.

Do XX wieku język wilamowski był językiem domowym, a także literackim – powstawały w nim wiersze, pieśni, a nawet sztuki teatralne. Zmieniła to dopiero II wojna światowa i tragiczne wydarzenia powojenne.

Zakaz, który nigdy nie został odwołany

Po 1945 roku Wilamowian uznano po prostu za Niemców. Za mówienie w swoim języku byli prześladowani, wysyłani do łagrów, tracili majątki. Wprowadzono zakaz posługiwania się językiem wilamowskim, a także noszenia tradycyjnych strojów.

Tymoteusz Król: „My mówiliśmy, mówimy i będziemy mówić po wilamowsku, bo ten język jest tu z nami od prawie 800 lat. Ale uznanie przez państwo dałoby nam siłę – to nie tylko kwestia tabliczek dwujęzycznych czy grantów. To przede wszystkim symboliczne zrehabilitowanie tych, którzy cierpieli. I nadzieja, że język będzie się rozwijał przez kolejne pokolenia”.

 

Ten dramat podkreśla dr Tymoteusz Król z Instytutu Slawistyki PAN, językoznawca, członek Stowarzyszenia „Wilamowianie”,  od lat stojący na czele ruchu rewitalizacji języka:

„Zakaz używania języka wilamowskiego wydany w 1945 roku nigdy nie został oficjalnie zniesiony. Ludzie byli za jego używanie prześladowani, niektórzy stracili życie. Uznanie go za język regionalny byłoby symbolicznym zadośćuczynieniem. Byłby to jasny sygnał, że polskie państwo uznaje nas za część swojego dziedzictwa”.

Król dodaje, że uznanie przez obie izby parlamentu jest przełomem: „Do tej pory nasze starania zatrzymywały się na poziomie komisji. Teraz mamy decyzję Sejmu i Senatu. To ogromny krok do przodu. Dla nas to przede wszystkim sygnał, że państwo polskie odcina się od niesprawiedliwości, których doświadczyli Wilamowianie po wojnie”.

Odrodzenie języka

Mimo zakazów i marginalizacji język nie zniknął całkowicie. Od lat 90. XX wieku działa Stowarzyszenie „Wilamowianie”, które gromadzi starsze pokolenia i uczy młodszych. W Wilamowicach odbywają się warsztaty, powstały podręczniki, a także spektakle teatralne – w tym głośna adaptacja Tolkiena „Hobbit. Hejn an cyryk”, wystawiona w całości w języku wilamowskim.

Dr Tymoteusz Król
Foto: MKW

Dziś kilkadziesiąt młodych osób używa języka w codziennej komunikacji, również w Internecie. Jak podkreśla Król: „Wilamowski jest językiem żywym – młodzież używa go na Messengerze i WhatsAppie, powstają skróty, mamy własną klawiaturę komputerową. Ale aby język przetrwał, potrzebne jest wsparcie instytucjonalne. Tego wymaga przyszłość”.

Głos ekspertów

Decyzję parlamentu komentuje też Artur Jabłoński z Uniwersytetu Warszawskiego, językoznawca i prezes stowarzyszenia Perspektiva Kaszëbskô: „To nie jest tylko symboliczny gest. Uznanie wilamowskiego za język regionalny otworzy dostęp do funduszy na edukację i kulturę. To małe miasto, jedna szkoła, ale prestiż i wsparcie państwa są tu kluczowe. Ewentualne argumenty, że to zagrożenie dla spójności państwa czy budżetu, są po prostu śmieszne. Wręcz przeciwnie – to dowód na wielokulturowość Rzeczpospolitej”.


Foto: Kamil Czaiński

Jabłoński dodaje, że przykład Wilamowic może inspirować innych: „To społeczność, która pokazała całemu światu, jak można rewitalizować język. Wspieranie takich inicjatyw wzmacnia Polskę”.

Co dalej?

Teraz los ustawy leży w rękach prezydenta. Dla Wilamowian każdy dzień oczekiwania ma wymiar historyczny. Jak mówi Tymoteusz Król: „My mówiliśmy, mówimy i będziemy mówić po wilamowsku, bo ten język jest tu z nami od prawie 800 lat. Ale uznanie przez państwo dałoby nam siłę – to nie tylko kwestia tabliczek dwujęzycznych czy grantów. To przede wszystkim symboliczne zrehabilitowanie tych, którzy cierpieli. I nadzieja, że język będzie się rozwijał przez kolejne pokolenia”.

Zasłużeni dla kultury wilamowskiej członkowie społeczności.
Foto: Wikipedia

Mały język, wielkie znaczenie

Jeśli prezydent podpisze ustawę, wilamowski stanie się najmniejszym językiem regionalnym w Europie. Historia Wilamowian pokazuje, jak krucha potrafi być tożsamość lokalna, ale też jak ogromną siłę ma determinacja małej społeczności. Decyzja parlamentu to nie tylko akt prawny – to przywrócenie sprawiedliwości i nadanie głosu najmniejszemu językowi regionalnemu w Europie.

Dzień Wielokulturowości: Przez całe miasto
Poprzedni artykuł

Dzień Wielokulturowości: Przez całe miasto

Bawarczycy na Śląsku – o co walczyli?
Następny artykuł

Bawarczycy na Śląsku – o co walczyli?