Traktat, który ukształtował Europę

10 kwietnia 2026, 05:00 Polityka 28

Bilans i perspektywy partnerstwa polsko-niemieckiego

Z Knutem Abrahamem, Koordynatorem Niemiecko-Polskiej Współpracy Międzyspołecznej i Przygranicznej, o niemiecko-polskim Traktacie o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy i jego znaczeniu dla pojednania, partnerstwa oraz rozwoju stabilnych relacji między oboma krajami na przestrzeni minionych 35 lat rozmawia Andrea Polański.

Angażuje się Pan w stosunki polsko-niemieckie od lat 80. Jak wspomina Pan atmosferę panującą tuż przed podpisaniem polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy 17 czerwca 1991 roku? Czy w Bonn i Warszawie dało się wówczas odczuć, że kładziony jest fundament pod zupełnie nową Europę?

W całej Europie panował wówczas niesamowity optymizm. Fundamentalne przekonanie, że dla naszego starego kontynentu, Europy, po koszmarze II wojny światowej, mrocznym okresie okupacji sowieckiej i nędzy realnie istniejącego socjalizmu, rozpocznie się nowa, pokojowa epoka. I właśnie tak się stało. Traktat polsko-niemiecki był kluczowy, ponieważ stworzył podwaliny pojednania, dobrego sąsiedztwa, partnerstwa i, co najważniejsze, przyjaźni. Rozumieliśmy, że przełomowy proces zjednoczenia Europy będzie zależał w szczególności od Niemiec i Polski. Byliśmy w stanie budować na różnorodnych powiązaniach społecznych, które już istniały, zarówno z Niemcami Zachodnimi, jak i z byłą NRD. Zawsze pamiętaliśmy wówczas o mniejszości niemieckiej. Wrażenia z jej rozległej samoorganizacji i jej ponownego pojawienia się były wciąż żywe. W tym okresie często bywałem na Górnym Śląsku, a także w innych regionach.

Co konkretnie oznaczało podpisanie traktatu przez premiera Bieleckiego i kanclerza Kohla dla obu krajów w tamtym czasie? Czy dla Niemiec było to raczej „zamknięcie pewnego rozdziału w historii”, czy początek zupełnie nowego rozdziału w partnerstwie?

Dla obu krajów niezwykle ważne było oparcie swoich relacji na nowym fundamencie. Myślę, że można tu mówić o zupełnie nowym początku w stosunkach polsko-niemieckich. Prawdopodobnie chodziło również o pozostawienie za sobą najciemniejszego rozdziału w historii polsko-niemieckiej, ale nie w sensie zapomnienia o tym, co się wydarzyło, lecz raczej o otwarcie przestrzeni na coś nowego. Odpowiedzialność Niemiec za zbrodnie II wojny światowej pozostanie jednak na zawsze. Nowością było to, że w 1991 roku można było swobodnie i bez ograniczeń ideologicznych rozmawiać, odwołując się do historii, i poruszać tematy, które wcześniej były tabu.

Foto: FB/Knut Abraham

Traktat zawiera 38 artykułów dotyczących gospodarki, polityki, kultury i współpracy transgranicznej, w ramach których Polska i Niemcy zobowiązały się do zacieśnienia współpracy. I dziś widzimy, jak pomyślnie rozwinęły się te postanowienia. Musimy teraz starannie chronić te cenne osiągnięcia. Nacjonalizm jest nie tylko trucizną dla dobrosąsiedzkich stosunków, lecz także zagrożeniem dla całej Unii Europejskiej.

Niemcy zobowiązały się w traktacie do wspierania aspiracji Polski do członkostwa w UE i NATO. Dlaczego z perspektywy Berlina tak istotne było wówczas silne zakotwiczenie Polski w strukturach zachodnich?

Polska jest kluczowym krajem dla stabilności Europy Środkowej. Chcieliśmy zasygnalizować Polsce, że chcemy zbudować silny sojusz w ramach UE i NATO, ponieważ te wspólnoty i sojusze opierają się na równości. Była to oferta polityczna, mająca na celu zapewnienie Polsce bezpieczeństwa i stabilnych ram politycznych na drodze do dobrobytu gospodarczego, czego Polska była przez dekady pozbawiona w wyniku okupacji sowieckiej. Polska pragnęła i powinna powrócić do Europy, a miało to zostać zapewnione poprzez współpracę transatlantycką.

Artykuł 6 traktatu mówi o wspólnym działaniu na rzecz pokoju i bezpieczeństwa. Jak ocenia Pan obecną koordynację polityki obronnej między Berlinem a Warszawą w 2026 roku? Czy postanowienia sprzed 35 lat są nadal wystarczające w obliczu dzisiejszych wyzwań?

Rosyjski atak na Ukrainę przywrócił wojnę w sercu Europy i pokazał kruchość naszej europejskiej architektury pokoju, ale także wagę i znaczenie skoordynowanych działań. Regularnie prowadzimy wspólne ćwiczenia wojskowe i doskonale współpracujemy w ramach tzw. misji Air Policing, czyli ochrony przestrzeni powietrznej, a także w zakresie tymczasowego rozmieszczenia niemieckich systemów obrony przeciwrakietowej Patriot w Polsce. Nasza niemiecko-polska współpraca nie ogranicza się do postanowień Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 roku, lecz jest stale dostosowywana do bieżących potrzeb. Oba rządy prowadzą obecnie negocjacje w sprawie kolejnej dwustronnej umowy o bezpieczeństwie.

Traktat z 1991 roku miał być polsko-niemieckim odpowiednikiem Traktatu Elizejskiego z 1963 roku. Dlaczego, Pana zdaniem, polsko-niemiecki „motor” wciąż działa z mniejszą siłą niż niemiecko-francuski? Czego nam brakuje, aby osiągnąć taką intensywność?

Warunki wyjściowe dla polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 roku różniły się od tych dla Traktatu Elizejskiego z 1963 roku. Proces pojednania z Francją mógł rozpocząć się znacznie wcześniej; Traktat Elizejski jest o około 30 lat starszy od naszego traktatu. Polska i Niemcy były nie tylko rozdzielone żelazną kurtyną do 1989 roku, a także Niemcy były podzielone do 1990 roku.

Foto: FB/Knut Abraham

Polsko-niemiecki motor funkcjonował jak dotąd bardzo dobrze dzięki traktatowi z 1991 roku. Po 35 latach osiągnęliśmy szczególnie bliską i skuteczną integrację gospodarczą i społeczną. Niemniej jednak, i tu zgadzam się z Panem, stosunki polsko-niemieckie były kiedyś cieplejsze i bardziej intensywne. Chcemy to osiągnąć ponownie.

Traktat polsko-niemiecki był kluczowy, ponieważ stworzył podwaliny pojednania, dobrego sąsiedztwa, partnerstwa i, co najważniejsze, przyjaźni.

Aby wzmocnić polsko-niemiecką siłę napędową, szczególnie ważny jest udział i zainteresowanie młodych ludzi z obu krajów. Mają oni dziś inne doświadczenia i inną rzeczywistość niż młodzi ludzie 35 lat temu. Ich świat nie staje się szerszy i bardziej wolny jak wtedy, ale raczej węższy. Po tym, jak mogli swobodnie podróżować po Europie jako obywatele europejscy, przywrócono kontrole graniczne. Po długim okresie pokoju w Europie, w 2022 roku w sąsiedztwie Polski wybuchła wojna, będąca następstwem rosyjskiego ataku na Ukrainę. Z drugiej strony, od czasu przystąpienia do UE polska gospodarka rozwinęła się, stając się imponującą 20. gospodarką świata i nadal rośnie. Fantastycznie!

Jak ocenia Pan rozwój praw mniejszości niemieckiej w Polsce i obywateli polskojęzycznych w Niemczech? Jakie konkretne postępy poczyniono, a gdzie nadal występują wyzwania?

Prawa obywateli polskiego pochodzenia w Niemczech i prawa mniejszości niemieckiej w Polsce pozostają centralnym tematem mojej pracy.

Nauczanie języka polskiego jako języka pochodzenia w Niemczech oraz języka niemieckiego jako ojczystego w Polsce odgrywają w tym kontekście niezwykle ważną rolę. Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy zobowiązuje oba kraje do promowania swoich języków. Fakt, że edukacja, a tym samym wsparcie dla języka polskiego jako ojczystego, leży w gestii poszczególnych krajów związkowych Niemiec, utrudnia kompleksowe wsparcie. Jestem w kontakcie z pełnomocnikami krajów związkowych ds. Polonii w sprawie sytuacji na miejscu. Dzięki możliwości finansowania, jaką oferuje „Centrum Kompetencji i Koordynacji ds. Języka Polskiego”, powstało narzędzie umożliwiające bezpośrednie wspieranie nauczania języka przez organizacje polonijne, tj. poza szkołami.

Foto: FB/Knut Abraham

Jestem głęboko wdzięczny obecnemu rządowi polskiemu za to, że po objęciu urzędu natychmiast zniósł dyskryminacyjną redukcję liczby godzin nauczania języka niemieckiego jako języka ojczystego dla mniejszości niemieckiej.

W 2026 roku powracającym tematem dyskusji jest asymetria w statusie mniejszości. Czy po 35 latach nadszedł czas na aktualizację postanowień traktatowych, czy problem leży raczej w ich praktycznym wdrażaniu?

Nie widzę nieuzasadnionej asymetrii w statusie, ponieważ obie grupy mają bardzo różne pochodzenie. W przeciwieństwie do mniejszości niemieckiej w Polsce, Polonia jest mile widzianą i cenioną grupą imigrantów lub ich potomków, a nie autochtoniczną mniejszością narodową. Istnieje tu wyraźne rozróżnienie prawne i historyczne. Nie sądzę, abyśmy potrzebowali kolejnego porozumienia, ponieważ Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy nie tworzy asymetrii; wręcz przeciwnie, przyznaje Polonii szerokie prawa. We wspólnie podpisanym polsko-niemieckim planie działania z 2024 roku uzgodniliśmy reaktywację „Okrągłego Stołu”, złożonego z przedstawicieli mniejszości niemieckiej i Polonii. Oba rządy pilnie nad tym pracują. Będzie to również dobre forum do dyskusji o potencjalnych nowych pomysłach.

Piłka nożna: Nasi u naszych – z Górnego Śląska do Niemiec
Poprzedni artykuł

Piłka nożna: Nasi u naszych – z Górnego Śląska do Niemiec

Wyjazdowe posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych
Następny artykuł

Wyjazdowe posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych