Słodka podróż po dawnym Śląsku

4 kwietnia 2026, 12:00 Historia 1

Tylko nie „koci stolik”!

Morawa, niewielka miejscowość oddalona o cztery kilometry od Strzegomia. To tu tworzyła i tworzy się nadal historia, którą wyznacza życie i działania dobroczynne pani Melitty Sallai, drugiej córki Hansa Christopha von Wietersheim-Kramsta oraz Herty von Johnston, urodzonej w 1927 roku w dolnośląskiej Morawie. Pani Melitta miała sześcioro rodzeństwa, najstarsza była siostra Marie-Elisabeth, a najmłodsza Marie-Therese (Tesi). Swoim życiorysem pani Melitta mogłaby obdzielić sporo osób, a najciekawsze jest to, że w swojej rodzinnej siedzibie spędziła więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. W styczniu 1945 r., mając siedemnaście lat, opuściła wraz z mamą i rodzeństwem zamek w Morawie, by w roku 1992 powrócić na Dolny Śląsk i kontynuować rodzinną tradycję, prowadząc działalność charytatywną.

Ród von Wietersheim-Kramsta miał kiedyś wiele majątków, w tym fabrykę cukru, hodowle bydła rogatego, świń, owiec i drobiu. Przygotowywane posiłki dla domowników były jednak bardzo skromne i miały na celu wpoić dzieciom, że mimo szlacheckiego pochodzenia – nie różnią się od innych. Pani Melitta opowiadała chętnie o dzieciństwie w Morawie, o dniu powszednim, świętach i o zabawach z innymi dziećmi pracowników zamku czy mieszkającymi we wsi. Zarówno ojciec, jak i mama wychowywali rodzeństwo surowo, utrzymując dużą dyscyplinę, wymagając punktualności, jednocześnie wpajając od małego poczucie obowiązku wobec innych. Rodzeństwo pani Melitty miało sporo nauki i obowiązków domowych, które nie zawsze budziły entuzjazm, ale które należało wykonać jak najlepiej, ponieważ taka była wola rodziców.

Zamek Muhrau w Morawie: miejsce burzliwej historii rodzinnej i żywego dziedzictwa śląskiego.
Zdjęcie: M. Janik

Sobotnią rozmowę rozpoczęłyśmy w sali myśliwskiej i właśnie w tym miejscu temat polowań stał się czymś oczywistym. Były one głównym źródłem pozyskiwania mięsa. Na polowania przyjeżdżała często dalsza rodzina, wujkowie, ciotki, także znajomi ojca – każde z rodzeństwa pani Melitty brało udział i każdy miał przydzielone swoje zadania.

Święta i kulinarne wspomnienia

Rodzina wspólnie też spędzała Boże Narodzenie, które odbywało się w zamku Morawa. W Wielkanoc spotykano się w Miłkowicach (dawniej Arnsdorf), gdzie mieszkała babcia pani Melitty Maria Teresa von Wietersheim-Kramsta (z domu von Colmar). Tam zjeżdżała się rodzina, a rodzeństwo mogło spędzać czas z kuzynostwem. Dzieci brały udział w zabawie, szukając poukrywanych w ogrodzie pisanek, a przy świątecznym stole jadano wspólnie potrawy z dziczyzny, ziemniaki lub kluski śląskie oraz warzywa. „Za kluskami nie przepadaliśmy” – mówi pani Melitta – „Ale za to na deser był pudding i ten uwielbialiśmy. Pudding czekoladowy z sosem waniliowym lub odwrotnie: waniliowy z sosem czekoladowym. Ciast w Arnsdorf nie było. Do posiłków piliśmy kawę zbożową z mlekiem, a rodzice po południu siadali przy świeżo parzonej herbacie”.

W Morawie zamek Muhrau opowiada o minionej epoce – o szlachcie, codziennym życiu i obowiązkach.
Zdjęcie: M. Janik

Okazuje się, że pani Melitta (99 lat!) bardzo lubi słodkości, a że wcześniej wybadałam jej upodobania, to bardzo miłym akcentem był moment wspólnej degustacji deseru, który przywiozłam do popołudniowej kawy. Były to piernikowe torciki przekładane puddingiem czekoladowym i pianką waniliową, wierzch pokryty gorzką czekoladą, a na szczycie biała pralinka jogurtowa.

„Przy stole musieliśmy być grzeczni i dobrze się zachowywać. Kiedy jednak było inaczej, słyszałam: ‘Johann, Melitta geht an den Katzentisch!’”
Melitta Sallai

Razem z nami była też pani Urszula, która po powrocie pani Melitty do Morawy przez trzydzieści lat prowadziła kuchnię pałacową. Opowiadała ze szczegółami o potrawach, jakie przygotowywała na specjalne okazje. Jednym z takich dań był długo pieczony comber z jelenia, podany z cienką zieloną fasolką, polaną masłem klarowanym, ułożoną następnie na dużym owalnym półmisku wzdłuż mięsa, otoczonego pieczonymi połówkami gruszek, ze skórką i pozostawionym ogonkiem. Do tego serwowano purée z selera lub ziemniaków z dodatkiem śmietany.

Dyscyplina i wychowanie

Po deserze pani Melitta kontynuowała historię zwyczajów w pałacu: „Przy stole musieliśmy być grzeczni i dobrze się zachowywać. Kiedy jednak było inaczej, słyszałam: ‘Johann, Melitta geht an den Katzentisch!’. Johann brał moje sztućce i talerz, następnie układał je na małym stoliku, który znajdował się w kącie. Przy tym stoliku musieliśmy całkiem często siedzieć osobno, co było niemiłą karą”.

„Torteczki Melitty” – słodki pozdrowienie ze starego Śląska.
Foto: M. Janik

Czas naszego sobotniego spotkania minął bardzo szybko. Życząc udanej i spokojnej Wielkanocy, pożegnałam się i podziękowałam obu paniom za podzielenie się pięknymi wspomnieniami. Wracając do domu, rozmyślałam o tym, co się wydarzyło, zastanawiałam się też nad sekretem długowieczności pani Melitty. Jej wewnętrzny spokój, pogodne usposobienie i ogromna pokora względem życia wywarły na mnie ogromne wrażenie.

Przepis: „Torcik Melitty”

To była niezwykła podróż po dawnym Śląsku, którą zapamiętam szczególnie. Chcąc oddać nastrój, jaki nam towarzyszył w Morawie, dzisiejszy deser nazwałabym po prostu „Torcik Melitty”.

Jego przyrządzenie to przyjemność: na porcje dla 4 osób potrzebujemy 8 okrągłych, dość cienkich pierników. Rozkładamy cztery z nich i smarujemy galaretką z pigwy. Następnie każdy przekładamy masą czekoladową i pianką waniliową. Kończymy drugim piernikiem, który smarujemy gorzką czekoladą. Całość wieńczy pralinka jogurtowa.

Pudding czekoladowy, pianka waniliowa i pierniki – przepis, który ożywia wspomnienia.
Foto: M. Janik

Masa czekoladowa

Składniki:

  • 400 ml mleka
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki żelatyny

350 ml mleka podgrzewaj w garnku. Pozostałe 50 ml rozmieszaj ze skrobią. Do gorącego mleka dodaj pokrojoną w kostkę czekoladę i energicznie mieszaj, aż się rozpuści. Dodaj cukier i mieszankę mleka ze skrobią. Całość mieszaj, aż masa zgęstnieje. Na koniec dodaj żelatynę rozpuszczoną w odrobinie wody i ponownie zamieszaj. Odstaw do ostygnięcia.

Pianka waniliowa

Składniki:

  • 400 g serka homogenizowanego
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka startej skórki cytrynowej
  • 1 laska wanilii
  • 1 łyżka żelatyny rozpuszczonej w 50 ml wody

Serek miksuj z ziarenkami wanilii, skórką cytrynową i cukrem. Cały czas delikatnie miksując na niskich obrotach, wlewaj cienkim strumieniem przestudzoną żelatynę. Wstaw do lodówki na minimum 1–2 godziny, aż pianka lekko stężeje.

Pralinki jogurtowe

Składniki:

  • 100 ml gęstego jogurtu
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • 1 niepełna łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w 50 ml wody

Jogurt krótko wymieszaj z cukrem pudrem i rozpuszczoną żelatyną. Wlej do foremek i wstaw do lodówki, żeby stężały.

Dekoracja i podanie

  • 4 pralinki jogurtowe
  • Gorzka czekolada do polania wierzchu piernika
  • Dodatkowo galaretka z pigwy (lub inna kwaskowa)

Torciki po złożeniu odstaw do lodówki. Pralinkę ułóż na szczycie tuż przed podaniem. Serwuj z mocną kawą.

Małgorzata Janik

Między ogrodem a stołem. Opowieść z Pałacu Kamieniec

Giżycko: Nowy zarząd, nowe plany
Poprzedni artykuł

Giżycko: Nowy zarząd, nowe plany