Od kwietnia minionego roku nie ma już tygodnika „Wochenblatt.pl”. Staliśmy się portalem online oraz miesięcznikiem w formie papierowej – „Neues Wochenblatt.pl”. Mówiąc krótko: mija rok od największej w historii mediów mniejszości niemieckiej rewolucji. Głównym powodem przeprowadzenia tych dużych i odważnych zmian jest szybko zmieniający się świat, w którym funkcjonujemy, oraz rzeczywistość, z którą się mierzymy. A ta jest diametralnie inna od tej sprzed 35, 30 czy nawet 10 lat, choć cele, które stawia przed sobą mniejszość niemiecka, pozostają niezmienne – dbałość o kulturę, język i tradycję. Natomiast naszą rolą – rolą mediów – jest właściwe informowanie o tym społeczeństwa.
Zdaję sobie sprawę, że przez rok nie da się rozwiązać wszystkich problemów, z którymi mieliśmy do czynienia wcześniej. Nie da się też doprowadzić do perfekcji tak potężnego i skomplikowanego mechanizmu, jakim są nasze media – dlatego nie sposób od razu znaleźć się na tzw. topie. Niemniej to, co wydarzyło się w minionym roku, jest – w mojej ocenie i nie tylko – bardzo dobre. Dokonaliśmy ogromnej zmiany na plus. Udowodniliśmy, że potrafimy zaciekawić, zainspirować i na nowo przyciągnąć odbiorców, którzy chętnie sięgają po nasze wydania papierowe i coraz częściej odwiedzają naszą stronę internetową, co zresztą potwierdzają statystyki. Nie oznacza to jednak, że osiągnęliśmy szczyt naszych możliwości. Nadal musimy się uczyć, rozwijać i robić postępy. Wciąż powinniśmy analizować, dlaczego jeden artykuł cieszy się większym zainteresowaniem, a inny mniejszym. Najważniejsze na dziś jest jednak to, że płyniemy we właściwym kierunku.

Neues Wochenblatt.pl
Foto: Jonas Goddek
Przy okazji rocznicy tej udanej rewolucji warto przypomnieć słowa przewodniczącego VdG Rafała Bartka, który często podkreśla, że dzięki nowemu podejściu do mediów staliśmy się kreatorem tego, co będzie działo się w przyszłości. A to – jak sam zaznaczył – jest najważniejsze. Szef VdG przyznał również, że wcześniej obawiał się, iż będziemy skazani jedynie na obronę tego, co jeszcze pozostało. Jednak w nowej rzeczywistości widzi, że nadajemy ton temu, co dopiero może się wydarzyć.
Oczywiście nie można popaść w samozachwyt. To wciąż proces i nadal musimy uważnie obserwować rynek. Faktem jest jednak, że w ciągu zaledwie 12 miesięcy dokonaliśmy udanej, dużej zmiany. Jednocześnie wypracowaliśmy sobie bardzo dobre perspektywy na przyszłość. Przed nami kolejny rok, w którym jednym z najpoważniejszych wyzwań dla naszych mediów będzie pozyskiwanie nowych czytelników. To, że mamy nowy, dobry produkt, nie ulega wątpliwości. To, że tworzymy wartościowe – często bardzo dobre – materiały, również jest faktem. Ale faktem jest także to, że grono naszych odbiorców może, a nawet powinno, być jeszcze szersze. Tym bardziej że wciąż dysponujemy ogromnym potencjałem do wykorzystania. Co za tym idzie, musimy wykonać kolejny krok i zmierzyć się m.in. z pytaniami: co zrobić, aby więcej osób chciało przeczytać publikowane przez nas artykuły? Co zrobić, aby docierały one do większej liczby odbiorców?
Dziś jednak cieszmy się z tego, co udało się zrobić od marca 2025 do marca 2026 roku. Świętujmy – bo jest ku temu powód.
Należy też zadbać o to, aby pod naszymi artykułami online pojawiało się więcej dyskusji. Nawet jeśli są to głosy krytyczne – pokazują one bowiem zainteresowanie i obecność czytelników. Być może czasem trzeba będzie taką dyskusję świadomie wywoływać lub prowokować. Powinniśmy również częściej zachęcać do refleksji i stawiać odważne, czasem nawet niepopularne tezy – bo dyskusja wokół publikacji bywa równie ważna jak sam tekst.
Wierzę, że po kolejnych 12 miesiącach będziemy mogli powiedzieć, że i ten cel udało się osiągnąć, a następnie wyznaczyć sobie kolejne. Dziś jednak cieszmy się z tego, co udało się zrobić od marca 2025 do marca 2026 roku. Świętujmy – bo jest ku temu powód.