Moje spotkanie z Ritą Süssmuth

12 lutego 2026 Kolumne , Polityka

Jak załatwiłem premierowi Oleksemu nieudany wyjazd

Rita Süssmuth była jedną z najważniejszych architektek dialogu polsko-niemieckiego i wyrazistą przedstawicielką pokolenia pojednania – w ostatnich dniach dotarła wiadomość o jej śmierci. Nasz autor Lech Kryszałowicz wraca pamięcią do swojego jedynego spotkania z nią jesienią 1995 roku w Getyndze, w czasie gdy relacje między Polską a Niemcami wciąż pozostawały niezwykle wrażliwe.

Spotkałem się z Ritą Süssmuth tylko raz. To było jesienią 1995 r. Ona wtedy była przewodniczącą Bundestagu, a ja dziennikarzem „Gazety Olsztyńskiej”, która już od kilku lat nie była organem prasowym PZPR i mocno pracowała nad zmianą swego wizerunku. Spotkaliśmy się w Getyndze w przededniu Dnia Pamięci.

To dzień, w którym na jednym z placów w Getyndze działacze CDU układali małe kokardki z nazwiskami niemieckich żołnierzy poległych w czasie II wojny światowej i pogrzebanych w nieznanych miejscach. Na tę uroczystość zaproszono także z Olsztyna przedstawiciela Wojska Polskiego, ponieważ miała ona charakter pokojowy i chodziło w niej o pojednanie, nie o rozliczanie. Takie uroczystości, jeśli mnie pamięć nie myli, odbywały się w Getyndze od wielu, wielu lat, a ich wymowa ewoluowała. I właśnie w 1995 r. pierwszy raz brał w nich udział polski oficer. To był symbol nowego myślenia.

Miejscowi działacze CDU poinformowali mnie także, że w uroczystości weźmie udział Rita Süssmuth i jeśli chcę, mogą mi załatwić z nią wywiad. Oczywiście zgodziłem się.

Tego jednak nie wiedzieli mieszkańcy Getyngi, a szczególnie studenci. Getynga to silny i ważny ośrodek akademicki w Niemczech, a młodzi, jak wiadomo, są radykalni w swoich poglądach. Uprzedzono więc nas, że prawdopodobnie ci radykalni młodzi ludzie będą próbowali zakłócić uroczystość. Miejscowi działacze CDU poinformowali mnie także, że w uroczystości weźmie udział Rita Süssmuth i jeśli chcę, mogą mi załatwić z nią wywiad. Oczywiście zgodziłem się.

W przededniu uroczystości odbyła się w jednym z lokali oficjalna kolacja, na której spotkali się działacze odpowiedzialni za jej przebieg i tam pojawiła się Rita Süssmuth. Przeprowadziłem z nią wywiad. Rozmawialiśmy o stosunkach niemiecko-polskich. Po wywiadzie, w swobodnej rozmowie, przewodnicząca Bundestagu powiedziała, że jednak na jutrzejszej uroczystości z jakiegoś powodu nie pojawi się. Zapytała mnie ponadto, co ludzie w Polsce mówią o Józefie Oleksym, który wtedy był premierem Polski, a wywodził się z PZPR. Było to jakiś czas po tym, jak minister spraw wewnętrznych Milczanowski, zasiadający w rządzie z ramienia prezydenta Lecha Wałęsy, oskarżył go o działalność szpiegowską na rzecz Rosji pod pseudonimem Olin. Zarzuty te nie zostały potwierdzone.

Powiedziałem przewodniczącej, że ludzie nie wierzą, iż nie szpiegował na rzecz Rosji. Zarzucają mu, że jako doświadczony polityk zadawał się z rosyjskimi dyplomatami, wiedząc, że byli agentami rosyjskiego wywiadu. Stwierdziłem, że to śmierdząca sprawa itp., i Oleksy stał się niewiarygodny, bo jego wyjaśnienia były naiwne.

Rita Süssmuth i Lech Kryszałowicz jesienią 1995 roku.
Foto: Agnieszka Wróblewska

O czym jeszcze rozmawialiśmy – nie pamiętam. Nazajutrz Rity Süssmuth na placu nie było. Za to uroczystość była stale zakłócana przez różnych młodych ludzi. Policja interweniowała wiele razy. Często używała pałek.

Następnego dnia w miejscowej prasie ukazały się relacje z uroczystości. Pokazywały brutalność policji i jednoznacznie obwiniały organizatorów o pielęgnowanie niemieckiego militaryzmu, podgrzewanie resentymentów wojennych itp. Nikt nie wspomniał, że był tam polski oficer, że Polacy i Niemcy szukają porozumienia, a pamięć o poległych na wojnie woła o pokój.

I wtedy pierwszy raz doceniłem przewodniczącą za mądrość. Cokolwiek by powiedziała o pojednaniu, i tak by tego nikt nie usłyszał ze względu na zamieszanie czynione przez radykałów. Za to wszyscy dostrzegliby ją na tym placu i uznaliby, że popiera militaryzm.

Drugi raz jej rozwagę doceniłem po powrocie do domu. W polskiej telewizji usłyszałem niebawem informację, że premier Józef Oleksy wybiera się do Berlina i ma spotkać się z ważnymi niemieckimi politykami, w tym z przewodniczącą Bundestagu. Od razu skojarzyłem, że jej pytanie o Oleksego nie było przypadkowe. Nie było, a ja już wiedziałem, co się stanie.

W ostatniej chwili przewodnicząca Bundestagu odwołała spotkanie z polskim premierem z powodu jakiegoś nieoczekiwanego wydarzenia. I w ogóle miał on wtedy niefart, bo nikt ważny się z nim nie spotkał.

Tak oto w nieoczekiwany sposób załatwiłem Oleksemu nieudany wyjazd. Afera z Olinem wkrótce pozbawiła go stołka premiera.

Nie żyje Rita Süssmuth. Architektka polsko-niemieckiego dialogu i polityczka pokolenia pojednania

Lech Kryszałowicz

Przepis na domowe pączki
Poprzedni post

Przepis na domowe pączki

Reklama

Ostatnie wpisy autorów

Schlesien Journal