Słodki przystanek przy Bahnhofstraße

24 stycznia 2026 Historia

 

Bywają takie miejsca, do których wracamy nie dlatego, by je ponownie odwiedzić, ale aby znowu poczuć ich atmosferę i zanurzyć się w wydarzeniach, kiedy to – za sprawą nowych połączeń kolejowych – Śląsk rozwijał się z ogromną dynamiką, a czas prosperity lokalnej gastronomii nadchodził niczym huragan.

Takim miejscem jest Kędzierzyn-Koźle – stacja, przez którą latami mknął mój pociąg z Wrocławia. Wtedy znałam tylko dworzec w ówczesnej odsłonie, a więc bynajmniej nie ten, który stał przy Bahnhofstraße (dziś: ul. Piastowska), najdłuższej i bardzo reprezentacyjnej ulicy w mieście. Piękno architektury, porównywanej do wiedeńskiej, i historie z nią związane odkryłam znacznie później.

Praliny orzechowo-migdałowe
Foto: Małgorzata Janik

Otwarcie na wielki świat

Koźle było niewielkim miasteczkiem na Górnym Śląsku, liczącym około dwóch tysięcy mieszkańców. Poprowadzenie tędy linii kolejowej w połowie XIX w. umożliwiło komunikację z Krakowem oraz Wiedniem. Otwierało to ogromne możliwości dla gospodarki, sprzyjało przyrostowi ludności oraz wiązało się ze znacznym przepływem podróżnych w różnych kierunkach. Nie dziwi więc fakt, że w spisie rzemieślników z 1861 r. znajdujemy długą listę manufaktur, w tym: trzy browary, osiem piekarni oraz trzy piernikarnie i cukiernie.

Są takie desery, które już na pierwszy rzut oka zapowiadają coś wyjątkowego. Polecam więc orzechowe praliny – miękkie, rozpływające się w ustach, z delikatną nutą piernika i wyrazistym w smaku złotym rumem.

Przy Bahnhofstraße działały dwa hotele, trzy restauracje, cukiernie oraz kawiarnie. W kamienicy pod numerem 3 znajdowała się założona w 1893 r. cukiernia i kawiarnia rodziny Gemming. Był to pierwszy lokal, w którym klienci mogli zamawiać słodkości na wynos. Goście mogli natomiast miło i smacznie spędzić czas w nowocześnie urządzonym, rodzinnym lokalu. Odbywały się tu także koncerty oraz potańcówki.

Quelle: Schlesische Digitalbibliothek/ Śląska Biblioteka Cyfrowa

Według księgi adresowej z 1941 r. w kamienicy nr 2 funkcjonował hotel „Schwarzer Adler”, znany także jako „Reisehotel”, oferujący gościom nie tylko nocleg, lecz także dobrą kuchnię oraz przystępne ceny. Hotel należał do Emmy Wenzel, a wcześniej do Paula Ludwiga. Spod tynku tej kamienicy nadal patrzy na nas Cosel, przypominając o latach swej świetności.

Po drugiej stronie ulicy – pod numerem 17 – znajdowała się restauracja Carla Schmidta (kamienica zwieńczona była charakterystyczną wieżyczką). Lokal słynął z dobrego piwa i wina.

Quelle: Schlesische Digitalbibliothek/ Śląska Biblioteka Cyfrowa

Z informacji opublikowanych na łamach tygodnika Der Oberschlesische Wanderer wynika, iż w budynku dworca Kolei Górnośląskiej Cosel–Kd. (Kędzierzyn-Koźle) wydzierżawiano restaurację, a rozpisany w lipcu 1883 r. przetarg wskazuje, że mogło to być miejsce ważne dla władz ówczesnej Kolei Królewskiej z siedzibą w Breslau.

Quelle: Schlesische Digitalbibliothek/ Śląska Biblioteka Cyfrowa

W dworcowym, dwunawowym holu znajdowały się aż cztery poczekalnie z restauracjami, w których podróżni z biletami klas I, II, III i IV mogli odpocząć, spędzić przerwę pomiędzy pociągami i posilić się. Podział cenowy na klasy umożliwiał korzystanie z usług kolei również osobom mniej zamożnym – dla przykładu bilet klasy IV kosztował 20% ceny biletu klasy I.

Lokalne specjały i słodki tydzień

Oferta gastronomiczna na terenie dworca, ale i w jego pobliżu, dawała zapewne możliwość bliższego poznania lokalnych specjałów. Do takich niepozornych, lecz bardzo smacznych, należały wszelkiego rodzaju drobne słodkości – w sam raz do dobrej kawy. Gdzieś przemknęła mi też przed oczami reklama z lat dwudziestych XX w.: sympatycznie brzmiący „słodki tydzień” i akcja promocyjna sklepu ze słodyczami, który do każdego zakupu powyżej 50 Pf. oferował klientom paczkę kulek rumowych lub z koniakiem. Sklep mieścił się przy… Bahnhofstraße.

Postkarte 1913
Quelle: Schlesische Digitalbibliothek/ Śląska Biblioteka Cyfrowa

Tak. Są takie desery, które już na pierwszy rzut oka zapowiadają coś wyjątkowego. Polecam więc orzechowe praliny – miękkie, rozpływające się w ustach, z delikatną nutą piernika i wyrazistym w smaku złotym rumem. Do tego puszysta otoczka z wiórków migdałowych i forma, która lekkością oraz przyjemnym złotym kolorem aż prosi się o świętowanie każdej chwili. To idealna propozycja na czas podróży, ale i trwającego właśnie karnawału — efektowna i z przyjemnym „och i ach” – od momentu podania aż po ostatni okruszek.

Postkarte 1914
Quelle: Schlesische Digitalbibliothek/ Śląska Biblioteka Cyfrowa

Praliny orzechowo-migdałowe

Składniki:
200 g mielonych orzechów (włoskich i/lub laskowych)
100 g mielonych migdałów
50 g pokruszonego jasnego piernika
2 łyżki miodu
50 ml rumu lub likieru

Foto: Małgorzata Janik

Wszystkie składniki przełożyć do miski i dokładnie wymieszać, aż masa stanie się jednolita. Przykrytą wstawić do zamrażarki na około 15 minut.
Następnie za pomocą łyżeczki do herbaty nabierać niewielkie porcje masy i szybko formować w dłoniach kulki. Obtoczyć je w mielonych orzechach laskowych.
Gotowe kulki przechowywać w zamkniętym pojemniku w lodówce — przynajmniej teoretycznie, bo najpewniej bardzo szybko zostaną zjedzone.

 

Przedłużono wystawę prac Gerdy Stryi w Muzeum Miejskim Wrocławia
Poprzedni post

Przedłużono wystawę prac Gerdy Stryi w Muzeum Miejskim Wrocławia

Kawałek Górnego Śląska między Renem a Ruhrą, część 2
Następny post

Kawałek Górnego Śląska między Renem a Ruhrą, część 2

Reklama

Schlesien Journal