Dolnośląskie i Opolskie od lat poszkodowane w podziale środków na ochronę zabytków

28 listopada 2025 Polityka

Raport senacki ujawnia skalę dysproporcji

Nowe dane przedstawione podczas posiedzenia senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu po raz kolejny potwierdziły to, na co Dolny Śląsk i Opolszczyzna zwracają uwagę od wielu lat: podział środków na ochronę zabytków w Polsce jest głęboko niesprawiedliwy. Mimo że to właśnie w tych dwóch regionach znajduje się największa liczba zabytków w kraju – w tym obiekty najwyższej klasy – trafia do nich najmniej pieniędzy.

Z przedstawionych w Senacie wyliczeń wynika, że wojewódzki konserwator na Podkarpaciu dysponuje rocznie ok. 156 zł na jeden zabytek, podlaski – 312 zł, a mazowiecki aż 620 zł. Dla porównania, konserwator opolski ma do dyspozycji 58 zł na zabytek, dolnośląski – zaledwie 42 zł, a w województwach lubuskim i wielkopolskim kwota ta spada do 38 zł.

Dysproporcje te od lat podnoszą przedstawiciele środowisk zajmujących się ochroną dziedzictwa, w tym Mniejszość Niemiecka (MN). To właśnie posłowie i samorządowcy związani z MN jako jedni z pierwszych alarmowali o potrzebie zmiany algorytmu podziału środków. Poseł Ryszard Galla, który przez wiele kadencji reprezentował Opolszczyznę w Sejmie, wielokrotnie interweniował w tej sprawie, wskazując, że województwo opolskie od lat otrzymuje środki rażąco niższe niż regiony takie jak Mazowsze czy Podkarpacie. Już w 2019 roku zwracał uwagę, że różnica w wysokości budżetu wojewody na kulturę i ochronę dziedzictwa między Opolszczyzną a regionami uprzywilejowanymi sięgała 13–28 milionów złotych.

Kto odpowiada za podział środków?

Posiedzenie senackiej komisji, zwołane z inicjatywy senator Barbary Zdrojewskiej, miało przynieść odpowiedzi na to pytanie. Udział wzięli konserwatorzy wojewódzcy, przedstawiciele samorządów oraz Generalna Konserwator Zabytków. Nie pojawili się jednak reprezentanci Ministerstwa Finansów ani MSWiA – resortów, które mają kluczowy wpływ na wysokość i sposób dystrybucji środków przekazywanych wojewodom. To właśnie z powodu braku jasności kompetencyjnej problem nierównowagi finansowej pozostaje nierozwiązany od lat.

Jedyny w swoim rodzaju kościół w Żeliszowie.
Foto: Wikimedia Commons

Ministerstwo Kultury wskazuje, że odpowiedzialność za planowanie budżetu konserwatorskiego spoczywa na wojewodach. Tymczasem wojewodowie odsyłają pytania do resortu finansów. W efekcie żaden z organów nie podejmuje realnych działań naprawczych.

Najwięcej zabytków – najmniej pieniędzy

Zestawienia przygotowane dla komisji pokazują wyraźnie, że to Dolny Śląsk i Opolszczyzna udźwignęły po wojnie największy ciężar ochrony obiektów historycznych. Na Dolnym Śląsku znajduje się ponad 52 tysiące zabytków, w tym 93 zamki i pałace, a także 15 pomników historii – najwięcej w Polsce. Opolskie może pochwalić się wyjątkowo dużą liczbą zabytków architektury i sztuki związanych z historycznym pograniczem kulturowym.

Mimo to w ciągu ostatnich dziesięciu lat konserwator dolnośląski otrzymał łącznie 26 mln zł, podczas gdy mazowiecki – 153 mln zł.

Nierówny dostęp do dotacji rządowych

Dysproporcje widać także w podziale corocznych dotacji z programu ministerialnego. Najwyższe rządowe wsparcie, przekraczające milion złotych, trafiło m.in. na zabezpieczenie ruin zamku w Tenczynie, remont katedry w Kamieniu Pomorskim, zabytki we Fromborku, Gdańsku i Zakopanem. Wśród beneficjentów znalazły się również znaczące obiekty dolnośląskie – Hala Stulecia, Kościół Wang, Twierdza w Srebrnej Górze – jednak skala potrzeb regionu jest znacznie większa.

W tym samym czasie Dolny Śląsk ma w 2026 roku otrzymać zaledwie 2,2 mln zł, czyli niemal dziesięciokrotnie mniej niż Mazowsze. Konserwator Daniel Gibski szacuje, że realne potrzeby jego urzędu sięgają 40–50 milionów złotych rocznie.

Zapowiedź zmian – czy realnych?

Podczas posiedzenia komisji Generalna Konserwator Zabytków Bożena Żelazowska poinformowała, że trwają prace nad nowym algorytmem podziału środków, opartym na liczbie zabytków w regionie. Wstępne wyliczenia wskazują, że gdyby każdemu województwu przysługiwało ok. 200–250 zł na zabytek, to Dolny Śląsk powinien otrzymać ponad 13 mln zł, a Opolskie – prawie 3 mln zł, czyli wielokrotnie więcej niż obecnie.

Pałac w Bożkowie to jeden z najpiękniejszych obiektów tego typu w Polsce.
Foto: Wikimedia Commons

O zmianę systemu od lat zabiega także MN, wskazując, że regiony takie jak Opolszczyzna nie mogą skutecznie chronić dziedzictwa kulturowego bez zapewnienia finansowania proporcjonalnego do liczby i wartości zabytków.

Co dalej?

Mimo zapowiedzi reforma nie jest przesądzona, bo wymaga współpracy Ministerstwa Finansów, MSWiA i Ministerstwa Kultury. Bez jasnego określenia kompetencji i stworzenia przejrzystego systemu finansowania konserwatorzy nadal będą musieli wybierać między pilnymi remontami a podstawowym utrzymaniem zabytków.

Jedno jest pewne: jeśli algorytm nie ulegnie zmianie, Dolny Śląsk i Opolskie pozostaną regionami najbardziej poszkodowanymi, choć to właśnie tam znajduje się serce materialnego dziedzictwa Polski. Mniejszość Niemiecka i jej przedstawiciele od lat przypominają, że bez systemowych korekt nierówności będą się pogłębiać, a wiele cennych obiektów po prostu nie doczeka przyszłości.

„Pasztet nie jest dla gości”
Poprzedni post

„Pasztet nie jest dla gości”

Jak Wirtembergowie trafił na Śląsk
Następny post

Jak Wirtembergowie trafił na Śląsk

Reklama

Ostatnie wpisy autorów

Schlesien Journal