Srogi lider
Bayern München nie przestaje zachwycać. Mistrzowie Niemiec wciąż pozostają niepokonani w bieżącym sezonie, odnosząc w niemieckiej ekstraklasie 10 zwycięstw w 11 spotkaniach (1 remis). W minionej serii rywalem teamu Vincenta Kompany’ego był SC Freiburg, który przybył do München z mocnym postanowieniem sprawienia sensacji.
Fakt ten sprawił, że team z Badenii od pierwszych sekund pojedynku bez kompleksów ruszył do ataku. Tak ofensywna taktyka w meczu z Bayernem kończy się zwykle dla śmiałków fatalnie. Tym razem jednak goście zaskoczyli zbyt pewnych siebie monachijczyków, którzy wyszli na to spotkanie nieskoncentrowani i wyraźnie lekceważąc rywala.
Znakomity początek Freiburga
Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 1. Bundeslidze taka postawa szybko i często jest karana. W 12. minucie Suzuki wyprowadził freiburgczyków na prowadzenie 1-0, a 6 minut później Manzambi uderzeniem głową podwyższył na 2-0! Kibice na Allianz Arena przecierali oczy ze zdziwienia, niedowierzając temu, co obserwują.
Stracone bramki podziałały jednak na gospodarzy jak zimny prysznic. Bayern ruszył do zdecydowanego natarcia, a sygnał do odrabiania strat w 22. minucie dał Karl, który zdobył kontaktowego gola, a w 45+2 minucie Olise wyrównał na 2-2. Strata bramki przez Freiburg tuż przed przerwą nie zapowiadała dla tego zespołu nic dobrego. Bayern był bowiem mocno rozpędzony i żądny wygranej.
Podcięte morale
Po zmianie stron trwał nieustanny napór lidera tabeli, który swoją przewagę w 55. minucie potwierdził zdobyciem kolejnego gola (Upamecano) i objęciem prowadzenia 3-2. Strata tej bramki podcięła morale gości, którzy stracili wiarę w możliwość wywiezienia ze stolicy Bawarii choćby punktu.
Bayern München do 19 przedłużyli serię bez ligowej porażki z Freiburgiem.
Taka postawa musiała się źle skończyć dla Badeńczyków. I tak się stało, bo w 60. minucie Kane podwyższył prowadzenie Bayernu na 4-2. W tym momencie sądzono, że mając już bezpieczne dwubramkowe prowadzenie monachijczycy zwolnią, oszczędzając siły oraz zdrowie na mecz Ligi Mistrzów z Arsenalem w Londynie, przez co goście wyżej nie ulegną.
Kara za śmiałość
Tak jednak nie było. Mistrzowie Niemiec nadal byli w natarciu. Grali tak, jakby chcieli ukarać rywala za śmiałość i brak respektu w pierwszym fragmencie spotkania. Nadal też dążyli do zdobywania goli i na nieszczęście przyjezdnych zdobyli je.
W 78. minucie Jackson, który wbiegł na murawę za Kane, strzelił 5. bramkę dla „monachijskiego potwora”, a w 84. minucie najlepszy na murawie, fenomenalnie prezentujący się Olise ustalił wynik zawodów na 6-2 dla FCB! Dzięki tej wygranej monachijczycy do 19 przedłużyli serię bez ligowej porażki z Freiburgiem. Odnieśli w tym czasie 15 zwycięstw. Ostatni raz team z Badenii w meczu o ligowe punkty zdołał pokonać Bayern – 16 maja 2015 roku.
Dokumentacja kolejki:
Mainz – Hoffenheim 1-1 (0-1)
München – Freiburg 6-2 (2-2)
Dortmund – Stuttgart 3-3 (2-0)
Wolfsburg – Leverkusen 1-3 (0-3)
Augsburg – Hamburg 1-0 (0-0)
Heidenheim – M’gladbach 0-3 (0-1)
Köln – Frankfurt 3-4 (1-2)
Leipzig – Bremen 2-0 (0-0)
St. Pauli – Berlin 0-1 (0-1)
Tabela
- München 11 31 41-8
- Leipzig 11 25 22-13
- Leverkusen 11 23 27-15
- Dortmund 11 22 19-10
- Stuttgart 11 22 20-15
- Frankfurt 11 20 27-22
- Hoffenheim 11 20 22-17
- Berlin 11 15 14-17
- Bremen 11 15 15-20
- Köln 11 14 20-19
- Freiburg 11 13 15-20
- M’gladbach 11 12 16-19
- Augsburg 11 10 15-24
- Hamburg 11 9 9-17
- Wolfsburg 11 8 13-21
- Pauli 11 7 9-21
- Mainz 11 6 11-19
- Heidenheim 11 5 8-26