Czemuż, ach czemuż, kompletnie nie wychodzi nam dolce vita albo chociaż dolce far niente?
Nigdy nie będziemy tacy jak oni – pełni radości życia, nieustannie pogodni i beztroscy, otwarci, uśmiechnięci i głośni. Włosi. Italiani.
Może w dzieciństwie tankujemy za mało słońca i przez niedobór witaminy D wyrastamy na marudy?
A może to zjawisko typowe dla Europy Wschodniej? „Uśmiech po polsku” — bardziej wymęczony grymas niż wyraz zadowolenia.
Wiem jedno: ulepili mnie z innej gliny. Gdybym miała być ciastkiem, to na pewno nie słodkim sycylijskim wypiekiem, obłędnym cannoli z niebiańskim nadzieniem z ricotty.
Tylko uczciwą, prostą bułką z szczyptą soli.
A czasem, na przykład w piękny, ciepły, listopadowy dzień na południu Włoch — sól zaczyna dominować.

Foto: Anna Durecka
Bo tutaj, w porcie Giardini Naxos, wciąż trwa lato. Ludzie śmieją się, jedzą lody, delektują się cappuccino. Giancarlo, kapitan naszego statku, tańczy beztrosko do ABBA – jakby wcale nie był w pracy, tylko przyszedł na imprezę. Dwie amerykańskie studentki są zachwycone – z takimi stereotypami tu przyjechały i Giancarlo nie zamierza ich rozczarowywać.
Wiem jedno: ulepili mnie z innej gliny. Gdybym miała być ciastkiem, to na pewno nie słodkim sycylijskim wypiekiem, obłędnym cannoli z niebiańskim nadzieniem z ricotty.
Tylko uczciwą, prostą bułką z szczyptą soli.
Ale w moim sercu już jesień i wschodnioeuropejski listopad. Liście spadają z drzew. Tam daleko, w domu.
Tutaj jednak woda ma zawsze kolor azzurro, a Giancarlo właśnie nalewa wszystkim szampana. Łódź zamienia się w dyskotekę. Czuję nadchodzącą migrenę. Najchętniej wrzuciłabym go do wody.
Po dwóch godzinach męka dobiega końca. Chowam się przed słońcem w sklepie z pamiątkami. I tam je spotykam – dwie pokrewne dusze. Dwie bułki z odrobiną soli (za dużo).
Narzekają na hałas na plaży, zbyt wysokie ceny i śmieci na ulicach. One widzą te śmieci na ulicach! Włosi zdają się ich w ogóle nie zauważać, dolce vita najwyraźniej oślepia. Ale niemieckie babcie mają sokoli wzrok i język cięty jak brzytwa. Zupełnie jak ja.
Najchętniej bym je przytuliła, ale to byłoby zbyt włoskie. Więc tylko zerkam w ich stronę porozumiewawczo — żeby wiedziały, że płynie w nas ta sama krew.
Anna Durecka