Podwójne korzenie, podwójna siła: Mediacja kulturowa w dialogu

26 lipca 2025 Kultura/Edukacja

Program oddelegowania Instytutu Międzynarodowych Stosunków Kulturalnych (ifa) wspiera organizacje mniejszości niemieckiej w Europie Wschodniej i Azji Środkowej, delegując menedżerów kultury i redaktorów. Dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu nie tylko pomagają oni w realizacji projektów, lecz także przekazują nowoczesny wizerunek Niemiec i Europy oraz wzmacniają rolę organizacji jako mediatorów kulturowych. Rozmawiamy z oddelegowanymi osobami o ich zadaniach, celach i motywacjach do tej międzykulturowej pracy. Z Barbarą Stoklossą-Braems, koordynatorką regionalną na Polskę, Czechy i Słowację , rozmawia Victoria Matuschek.

Jesteś obecnie w czwartym roku pracy na stanowisku koordynatora regionalnego z ramienia ifa. Jak dowiedziałaś się o tym stanowisku i co Cię zmotywowało do jego objęcia?

Znam instytut ifa od 2012 roku. Zanim jednak złożyłam konkretny wniosek, pracowałam w różnych instytutach kultury na całym świecie, na przykład w Instytucie Goethego w Indonezji. Ostatecznie był to szczęśliwy zbieg okoliczności: z jednej strony miałam już niezbędne doświadczenie zawodowe, a z drugiej strony bardzo odpowiadało mi połączenie renomowanego, działającego na arenie międzynarodowej pracodawcy i konkretnej odpowiedzialności za konkretny region. Szczególnie atrakcyjny był dla mnie wyjazd do Polski – również ze względu na osobistą chęć powrotu do tego kraju.

Barbara Stoklossa-Braems przed swoim projektem muralu – symbolem otwartości i żywej przyjaźni między Niemcami a Polską.
Foto: Frank Gaudlitz

Byłaś służbowo w wielu krajach. Na czym dokładnie polega Twoja obecna praca – a dokładniej: jakie zadania najbardziej charakteryzują Twoją pracę jako koordynatora regionalnego?

Nie ma typowego dnia pracy – każdy dzień przynosi nowe tematy. Niemniej jednak rok przebiega według pewnego rytmu, który kładzie większy nacisk na określone zadania. Moje obowiązki można podzielić na trzy główne obszary:

Po pierwsze, bezpośrednio wspieram menedżerów kultury i redaktorów w moim regionie. Wspieram ich w kwestiach merytorycznych dotyczących ich projektów i jestem ich pierwszym punktem kontaktowym we wszystkich sprawach związanych z programem oddelegowania – i nie tylko. Obecnie wspieram dziewięciu oddelegowanych pracowników w Polsce, Czechach i na Słowacji.

Po drugie, utrzymuję bliski kontakt z kolegami w Stuttgarcie – zarówno w zakresie koordynacji programów, jak i z działami takimi jak media społecznościowe i administracja. Współpracuję również z kolegami z programów stypendialnych, ponieważ są tu także stypendyści. Dlatego też działam jako łącznik i przekazuję informacje w obu kierunkach – niezależnie od tego, czy dotyczą one bieżących projektów, sytuacji politycznej, czy sytuacji mniejszości niemieckiej w regionach.

Kolejnym ważnym aspektem jest networking – zarówno z lokalnymi instytucjami goszczącymi i partnerami, jak i z partnerami międzynarodowymi w obrębie regionu. Szczególnie lubię organizować spotkania regionalne, podczas których oddelegowane osoby z Polski, Czech i Słowacji, przedstawiciele instytucji goszczących oraz koledzy ze Stuttgartu spotykają się, aby zaplanować kierunek działania na nadchodzący rok oddelegowania. Spotkania te odbywają się corocznie i stanowią dla mnie doskonałą okazję do zgromadzenia wszystkich oddelegowanych z regionu. Podczas mojej działalności zaczęliśmy w Opolu, następnie przenieśliśmy się do Bratysławy, Pragi, a ostatnio do Olsztyna. Ważnym elementem spotkań regionalnych jest wymiana z lokalnymi partnerami ze społeczeństwa obywatelskiego i polityki. Od dwóch lat uczestniczy w nich również oddelegowana pracownica i jej instytucja z Kazachstanu – co osobiście uważam za niezwykle wzbogacające. Ponieważ musieliśmy zawiesić delegowanie osób z Rosji i Białorusi od początku agresji Rosji na Ukrainę, w spotkaniach regionalnych krajów delegujących z Europy Środkowo-Wschodniej uczestniczy osoba oddelegowana z Azji Środkowej i Kazachstanu wraz z przedstawicielem instytucji goszczącej. Ponieważ w moim regionie działa kilka placówek redakcyjnych, planując program staramy się ustalić dla nich konkretne priorytety merytoryczne. Te regionalne spotkania częstokroć dają impuls do nawiązywania nowych kooperacji – z dotychczasowymi partnerami, ale także z organizacjami zajmującymi się podobną tematyką. Dla mnie to jeden z największych atutów tej pracy: możliwość budowania ponadregionalnych, międzynarodowych sieci kontaktów.

„Otwartość i odwaga są kluczem do trwałej zmiany”.

Ponadto reprezentuję instytut ifa i program w kontaktach z placówkami dyplomatycznymi za granicą – zwłaszcza podczas corocznych spotkań planistycznych organizowanych w ambasadach jesienią. Spotkania te koncentrują się na strategicznym kierunku na nadchodzący rok – we współpracy z Federalnym Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a także z innymi mediatorami kulturowymi i podmiotami działającymi na rzecz mniejszości niemieckiej.

Jeżeli prócz tych różnorodnych zadań pozostaje nieco czasu, staram się realizować własne projekty lub uczestniczyć w już istniejących. Przykładami są lokalny projekt Mural czy program mentoringowy dla uchodźczyń z Ukrainy, który zainicjowałyśmy w stosunkowo krótkim czasie latem 2022 roku i w którym również uczestniczyłam jako mentorka. Program mentoringowy wspierał uchodźczynie z Ukrainy w odnalezieniu się w nowym kraju. Program umożliwił im nawiązanie kontaktu z przedstawicielami mniejszości niemieckiej w krajach przyjmujących poprzez mentoring na miejscu.

Przedstawiłaś już kompleksowy wgląd w to, jak wspierasz menedżerów kultury i redaktorów w swoim regionie. Aspekt współpracy transgranicznej wydał mi się szczególnie ekscytujący. Jakie są Twoim zdaniem największe wyzwania, przed którymi stoją oddelegowani – również w odniesieniu do różnych krajów? Czy istnieją wspólne tematy, które pojawiają się wszędzie, czy też różnią się one znacznie w zależności od lokalizacji?

Głównym wyzwaniem, które dotyczy wszystkich oddelegowanych – niezależnie od kraju – są wzajemne oddziaływania między dwoma instytucjonalnymi punktami odniesienia: instytutem ifa jako pracodawcą w Niemczech i odpowiednią instytucją przyjmującą w kraju przyjmującym. To podwójne powiązanie niesie ze sobą różne oczekiwania i cele – z jednej strony instytut ifa, który kieruje się jasno określonymi ramami finansowania, a z drugiej strony lokalne instytucje partnerskie, które z kolei są ukierunkowane na inne warunki ramowe i instytucje finansujące.

Moim zadaniem jest wspieranie ich w tym zakresie i regularne podkreślanie względem instytucji przyjmujących, że oddelegowanie powinno wnieść wartość dodaną – poprzez nowe pomysły, perspektywy i metody.

Oczywiście lokalne konteksty są bardzo zróżnicowane: instytucje przyjmujące różnią się wielkością, strukturą i tematyką. Podczas gdy niektórzy oddelegowani pracują w dużych miastach, takich jak Bratysława czy Praga, i korzystają z gęstej sieci, inni pracują w regionach bardziej peryferyjnych, gdzie muszą najpierw stworzyć sieci i struktury. Uwzględnianie tych różnych realiów i indywidualne podejście do nich to jedno z głównych zadań mojej roli koordynatora regionalnego.

Wspomniałaś już, że każda sytuacja jest wyjątkowa – niezależnie od tego, czy chodzi o koordynację, czy osobiste wsparcie dla oddelegowanych. Co pomaga Ci w opanowaniu tej sztuki równowagi, która wymaga również wrażliwości międzykulturowej?

Ogromnym atutem jest z pewnością to, że pochodzę z regionu – z Opolszczyzny i mniejszości niemieckiej. To nie tylko tworzy osobistą motywację, lecz także głębokie zrozumienie lokalnych struktur – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Pochodzę ze wsi w okolicy, w której teraz ponownie mieszkam. Tygodnik Wochenblatt.pl zawsze gościł na naszym stole w niedziele. Wiem, jak funkcjonuje DFK, znam codzienne realia, a także perspektywy ludzi, którzy pracują głównie wolontariacko i zasługują na duże uznanie.

To doświadczenie pomaga mi pośredniczyć między oczekiwaniami zewnętrznymi – na przykład ze strony instytutu ifa czy Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – a rzeczywistością w regionie. To równowaga między strategiczną koordynacją a praktycznym doświadczeniem. Lubię pracować właśnie w takim obszarze wzajemnych oddziaływań.

I wreszcie, co nie mniej ważne, tę równowagę udało się osiągnąć również dzięki fantastycznemu zespołowi: współpraca z oddelegowanymi pracownikami – i koleżeńska wymiana między nimi – jest bardzo wspierająca, a koledzy w Stuttgarcie również zapewniają wsparcie. To tworzy atmosferę, w której łatwo się pracuje.

Zespół oddelegowanych z ramienia instytutu ifa na Europę Środkowo-Wschodnią i Kazachstan wraz z koleżankami ze Stuttgartu: Karoline Gil (z przodu po prawej) i Margarete Walo (z przodu po lewej).
Foto: Dawid Szczygielski

Widać, że bardzo pasjonujesz się pracą z ludźmi – jesteś otwarta, skupiona i empatyczna – i to odzwierciedla się w sposobie, w jaki wypełniasz swoją rolę. Masz osobiste powiązania z regionem i biegle władasz językiem niemieckim i polskim. Jak ta podwójna przynależność kształtuje Twoją pracę – czy to z oddelegowanymi, czy w Twoich interakcjach ze społeczeństwem większościowym i mniejszością niemiecką?

Myślę, że znajomość obu obszarów – ram politycznych, a także realiów mniejszości – to ogromna zaleta. Ponieważ sama pochodzę z mniejszości niemieckiej, dostęp jest często łatwiejszy. Kiedy się przedstawiałam, mówili: „Ach, jedna z nas”. To buduje zaufanie.

Znam kulturę i historię mniejszości niemieckiej nie tylko teoretycznie, ale i z własnego doświadczenia. To pozwala mi autentycznie przekazywać ją oddelegowanym.

Właśnie taka zmiana perspektywy jest szczególnie cenna. Czy dostrzegasz jakieś nieporozumienia kulturowe lub słabe punkty w swojej roli – na przykład we współpracy między Niemcami a Polską?

Na stosunki dwustronne silnie wpływa sytuacja polityczna. W zależności od tego, które rządy sprawują władzę w Polsce i Niemczech, ton staje się głośniejszy lub cichszy. Naturalnie wpływa to również na społeczeństwo obywatelskie.

Przez wiele lat poczyniono ogromne postępy – zarówno w analizie historycznej, jak i w budowaniu przyjaznych relacji. Tym bardziej smutne jest to, że wydarzenia polityczne ponownie utrudniają ten dialog.

Konkretnym przykładem z naszej pracy jest zmiana praktyk finansowania. W przeszłości było to podejście odgórne – „My dostarczamy pieniądze, a wy wdrażacie projekty”. Dziś mamy spotkania planistyczne, porozumienia celowe i autentyczne formaty dialogu. To ważny krok od kolonialnego porozumienia w kierunku rzeczywistej współpracy na równych warunkach.

Co sprawia, że program oddelegowania instytutu ifa jest dla Ciebie wyjątkowy, zwłaszcza w obecnych czasach?

To ludzie czynią ten program wyjątkowym – oddelegowani, którzy decydują się na wyjazd do krajów takich jak Polska, Czechy czy Słowacja. Często wnoszą oni międzynarodowe doświadczenie i szeroką perspektywę. To doświadczenie za granicą wzbogaca nie tylko ich osobiście, lecz także lokalną społeczność.

Oddelegowani działają jak budowniczowie mostów – reprezentują Niemcy tutaj, a po powrocie przynoszą ze sobą nowe perspektywy. Zachęcają do spotkań i zapewniają dostęp innym – często przyjeżdżają goście, którzy nigdy wcześniej nie pomyśleliby o Polsce. Jedna z moich przyjaciółek była tu już trzy razy i za każdym razem jest zachwycona.

Ponadto oddelegowani wnoszą świeży impuls do instytucji, które czasami działają w sztywnych strukturach. Otwierają nowe przestrzenie i inicjują zmiany. Ponieważ program oddelegowania celowo funkcjonuje w regionach peryferyjnych – zwłaszcza tam, gdzie w całej Europie widoczny jest wyraźny zwrot w stronę prawicy – młodzi ludzie zyskują nową swobodę działania: projekty demokratyczne wzmacniają ich pewność siebie i zaangażowanie. Międzynarodowa sieć oddelegowanych wnosi globalną perspektywę do mniejszych społeczności i poszerza lokalne rozumienie tolerancji. Integracja ze społeczeństwem i instytucjami okazała się zatem pełnym sukcesem – i sprzyja wzajemnej akceptacji.

I na koniec: Jakich wskazówek udzieliłabyś przyszłym oddelegowanym?

Osoby, które wybierają program, zazwyczaj wnoszą ze sobą dużo otwartości i zainteresowania. Ważne jest, aby być odważnym i myśleć globalnie. Praca oddelegowanych jest dostrzegana i ceniona. Dlatego warto szukać sojuszników, zarówno w mniejszościach, jak i w społeczeństwie obywatelskim. Razem można wiele osiągnąć.

Jest to również szczególnie wzbogacające, gdy dajesz głos tym, którzy w innych okolicznościach otrzymują niewiele uwagi w swoich własnych projektach – czy to młodym ludziom, czy grupom marginalizowanym. Pomocne jest również myślenie o własnym wpływie: Co chcę po sobie zostawić? Co ma pozostać z mojej pracy?

Myślę, że warto mieć co roku „projekt firmowy”. Coś, co się pamięta. Coś, co w idealnym przypadku będzie kontynuowane długo po tym, jak ciebie już nie będzie na miejscu. Takie ślady pokazują, jak wiele można osiągnąć – razem, na równych prawach i z autentycznym zainteresowaniem lokalną społecznością.

Mamy prezydenckie TAK!
Poprzedni post

Mamy prezydenckie TAK!

Słowo na niedzielę wikariusza episkopatu dr Petera Tarlinskiego
Następny post

Słowo na niedzielę wikariusza episkopatu dr Petera Tarlinskiego

Reklama

Schlesien Journal