Kolumna: Wymazywanie niemieckości

6 listopada 2025 Historia , Kolumne

Jerzy zamiast Jorga

Po II wojnie światowej w wielu śląskich miejscowościach zniknęły nie tylko niemieckie napisy z domów i nagrobków – zacierano też tożsamość ludzi. Z Johanna robiono Jana, z Wolfganga Jerzego. To historia przemocy symbolicznej, która dotykała najgłębszej sfery człowieka – jego imienia i pamięci o pochodzeniu.

Ostatnio opisałem pismo wójta gminy do proboszcza w sprawie usunięcia niemieckich napisów na przedmiotach w gospodarstwach domowych parafian oraz na grobach na cmentarzu. Czynności te mieli wykonać członkowie rodzin i posiadacze przedmiotów, maszyn i innych urządzeń z niemieckimi napisami.

Nie dotyczyło to szabru ani rzeczy przejętych w różnych okolicznościach i wywiezionych poza nasze województwo (wtedy śląsko-dąbrowskie). Te zarządzenia dotyczyły wyłącznie przedmiotów. A co z ludźmi? Niestety, podobnie. Wysiedlenia objęły praktycznie bez wyjątku mieszkańców terenów przyznanych Polsce po II wojnie światowej. Wyjątek stanowiły tereny Śląska, na których stacjonowały w latach 1919–1922 siły Ligi Narodów i gdzie odbył się plebiscyt.

Żywy materiał reparacji

Komisje weryfikacyjne działające na obszarze plebiscytowym proponowały zmianę imion i nazwisk tym, którzy wykazali się znajomością polskich modlitw i uzyskali pozytywną opinię, np. działaczy Związku Polaków w Niemczech. W skład komisji wchodzili obok przedstawicieli władz również znani w terenie, sprawdzeni miejscowi Polacy, przedstawiciele stronnictw politycznych, władz bezpieczeństwa oraz reprezentanci osadników.

Nieformalny zakaz nauki języka niemieckiego w szkołach na terenie Śląska Górnego obowiązywał w PRL i zniknął dopiero po 1989 roku.

Warto przypomnieć, że wywodzący się ze Źlinic pierwszy starosta opolski, dr Paweł Piechaczek, został zdjęty ze stanowiska po trzech miesiącach, bo był zbyt przychylny miejscowej, pozostałej po froncie ludności. Nieznający nowego polskiego i socjalistycznego systemu prawnego byli traktowani jak wrogowie, a czasem jak „żywy materiał reparacji” (mowa o tzw. Tragedia Górnośląska i wywózce na roboty do Związku Radzieckiego).

Mieszkańcy nawet nie próbowali odwoływać się od zmiany imion. Jeśli z Johanna zrobiono Jana, to był jeszcze mały problem, ale gdy Erich stawał się Stefanem, a Wolfgang Jerzym, ingerencja była już poważna. Zmieniano też nazwiska na polsko brzmiące. Często tłumaczono je dosłownie: z Sonntaga robiła się Niedziela, a rodzina Himmel zyskiwała brzmienie Niebiosa. Takie nagrobki można spotkać np. w okolicach Krapkowic. Sprawa nie zakończyła się kilka miesięcy po wojnie, a trwała praktycznie do lat siedemdziesiątych.

Przemoc symboliczna

Znajomy zgłosił urodzenie córki w opolskim Urzędzie Stanu Cywilnego i chciał nadać jej imię Rita. Usłyszał, że nie można nadawać imion niemieckich, i pani urzędnik wpisała imię Maria. Nie od dziś wiadomo, że św. Rita pochodziła z Włoch. W każdej kulturze imię jest bardzo ważne – otrzymujemy je na początku życia od najbliższych, które określa naszą tożsamość.

Zmiana imienia to ingerencja w życie osobiste – nawet jeśli dzieje się to dobrowolnie, np. w ramach rytuału przejścia, przyjęcia do zakonu lub zmiany funkcji w społeczności. Jeśli dzieje się bez zgody osoby, jest to wyraz przemocy symbolicznej. Władza decydowała, jakim imieniem trzeba się posługiwać, jak mają zwracać się do ciebie bliscy czy koledzy w miejscach publicznych. Przez wiele lat można było też być ukaranym za posługiwanie się językiem niemieckim – nie tylko publicznie, lecz także w domu, gdzie podsłuchiwali aktywiści.

Podsumowanie

Nieformalny zakaz nauki języka niemieckiego w szkołach na terenie Górnego Śląska obowiązywał w PRL i zniknął dopiero po 1989 roku. Po przełomie ustrojowym pojawiła się nadzieja, która się spełniła: demokratyczne społeczeństwo, wzajemny szacunek obywateli, uznanie praw mniejszości i wiara w moc dobrego przykładu zamiast represji.

Z babcinej spiżarni
Poprzedni post

Z babcinej spiżarni

Członkowie BJDM odkrywali Odrę podczas jesiennego rejsu
Następny post

Członkowie BJDM odkrywali Odrę podczas jesiennego rejsu

Reklama

Ostatnie wpisy autorów

Schlesien Journal