Jagody, wino i drożdżowe buchty – historia smaków Dolnego Śląska

15 sierpnia 2025 Historia

Ta jagodowa opowieść prosto z borów dolnośląskich, kiedy to zbyt wczesne zbieranie było objęte zakazem policyjnym (Katholische Volkszeitung, 1939), zaczyna się w momencie, gdy do lasów wyruszają „na jagody” tłumy. Wolno było wtedy zbierać wyłącznie dojrzałe owoce.

W tej samej gazecie czytamy: „Nie wystarczy tu koszyczek ani dzbanek – jeden z członków rodziny pcha przed sobą wózeczek, który ma zostać ‘napełniony po brzegi jagodami’. Zdarza się też, że nauczyciele i nauczycielki wyruszają z dziećmi do lasu, aby zbierać jagody. (…) Zresztą  wcale nie jest to taka łatwa praca, jak się to niektórym wydaje. (…) Nie jest to też zajęcie całkiem bezpieczne, bo żmija zygzakowata nierzadko kryje się pod krzakami jagód.”

Foto: Małgorzata Janik

Z zebranych i dojrzałych jagód powstawały wyborne czerwone wina. I tak w roku 1910 Ferdinand Meinow z Brzegu Dolnego (Dyhernfurth) wysyłał je z przeznaczeniem na grzaniec lub poncz w cenie 40 fenigów za litr. Do zamówienia dołączone były także gratisowo przepisy.

W listopadzie 1883r. tuż przy dworcu kolejowym w Starej Kamienicy (Alt-Kemnitz) firma Hutter oferowała jagody suszone, również w ilościach hurtowych. Susz jagodowy miał różne zastosowanie, jako skuteczne lekarstwo przy problemach z jelitami lub wzrokiem.

Foto: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Na bazie jagód wytwarzano ponadto cenione destylaty oraz octy. Wspomnę choćby znany i do dziś produkowany likier ziołowy Stonsdorfer, w którego składzie owocowym przeważają jagody.

Jagody zabarwią dość trwale każde usta tego, kto się raczy tym leśnym specjałem. Jednakże, kogo nie skusi widok pachnącej jagodzianki?

Foto: Małgorzata Janik

Fioletowy uśmiech czy też dłonie towarzyszą nam co roku. Będąc ‘dzieckiem lasu’ zbieram jagody z ochotą, dawniej z rodzicami lub kuzynostwem, dziś z najbliższą rodziną. I nawet często nie chodzi o ilość, którą zbierzemy, a o wspólne spędzenie czasu na świeżym powietrzu czy możliwość wdychania olejków sosnowych.

Fioletowy uśmiech czy też dłonie towarzyszą nam co roku. Będąc ‘dzieckiem lasu’ zbieram jagody z ochotą, dawniej z rodzicami lub kuzynostwem, dziś z najbliższą rodziną

Oczywiście z zebranych owoców przechodzimy na jagodową dietę, w której przeplatają się pierogi z nadzieniem jagodowym, koktaile na kefirze i naturalnie drożdżowe jagodzianki. A nadzienia ma być dużo, wręcz na bogato.

Takie jagodzianki szybko znikają z półmiska, ale i budzą apetyt na kolejny sezon.

Foto: Małgorzata Janik

Na idealne jagodzianki potrzebujemy:

•   250 ml mleka

•   150 g masła

•   550 g mąki pszennej lub orkiszowej

•   60 g cukru

•   1 opakowanie cukru wanilinowego

•   szczypta soli

•   25 g świeżych drożdży

•   2 jajka

•   tłuszcz do formy / masło do posmarowania bułeczek / cukier puder do posypania

Foto: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Przygotowanie

Zaczyn:

W małym garnku lekko podgrzej 50 ml mleka – temperatura nie powinna przekroczyć 38°C. Wkrusz do niego drożdże, dodaj 50 g mąki i 1 łyżkę cukru. Wymieszaj w miseczce i odstaw w ciepłe miejsce, przykrywając ściereczką, na 15–20 minut.
Wskazówka: świeże drożdże nadadzą bułeczkom pełniejszy smak i sprawią, że dłużej pozostaną świeże.

Foto: Małgorzata Janik

Ciasto drożdżowe:

Do wyrośniętego zaczynu dodaj resztę składników (oprócz masła) i wyrabiaj 2–3 minuty – mikserem z hakiem lub ręcznie. Gdy składniki się połączą, wlej roztopione masło i wyrabiaj kolejne 7 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przykryj ściereczką i odstaw na ok. 1 godzinę w ciepłe miejsce, aby podwoiło objętość.
W tym czasie natłuść formę do pieczenia.

Nadzienie i formowanie:

Wyrośnięte ciasto podziel na 12 równych części. Z każdej uformuj kulkę, lekko ją spłaszcz i ułóż w małej miseczce. Na środku każdego placka rozłóż 3–4 łyżki jagód, delikatnie je dociskając. Zlep brzegi ciasta tak, by sok z owoców nie miał szans wypłynąć.
Gotowe bułeczki ułóż w formie, zachowując ok. 5 cm odstępu. Przykryj i odstaw na kolejne 20 minut do ponownego wyrośnięcia.

Foto: Małgorzata Janik

Pieczenie:

Rozgrzej piekarnik do 175°C (góra–dół). W rondelku rozpuść 50 g masła, dodaj 1 łyżkę mleka i posmaruj wierzch bułeczek. Piecz przez 30–35 minut, aż nabiorą złotego koloru.
Jeszcze ciepłe możesz ponownie posmarować masłem i oprószyć cukrem pudrem.

Efekt? Puszyste, lekko maślane bułeczki z soczystym jagodowym wnętrzem, które najlepiej smakują świeże – prosto z piekarnika.

Ciekawostka:

Jagody wykorzystywane były do … produkcji atramentu, charakteryzującego się trwałą, głęboką purpurową barwą. Potrzebne było 5 składników: sok z jagód, ałun, popiół miedziany i woda. Po utrwaleniu roztworem gumy arabskiej kałamarz można było napełnić wyjątkowym atramentem.  (Der belehrende Hausvater. Ein Buch für Jedermann. Breslau 1825)

Zamek Książ ponownie prezentuje swój „Gabinet Osobliwości”
Poprzedni post

Zamek Książ ponownie prezentuje swój „Gabinet Osobliwości”

Siatkarska Liga Narodów 2025
Następny post

Siatkarska Liga Narodów 2025

Reklama

Schlesien Journal