Cierpliwość nagrodzona

22 lipca 2025 Sport

Formuła 1: Czekają nas lata niemieckiej dominacji?

Tegoroczne Grand Prix Wielkiej Brytanii przyniosło wyścig, którego nie zapomnimy zbyt szybko – świetna rywalizacja w deszczu, całkiem spora dawka emocji i wiele ciekawych rozstrzygnięć. Jedno z nich było wyjątkowe dla niemieckich kibiców.Chodzi oczywiście o podium Nico Hülkenberga – pierwsze niemieckie podium od ponad czterech lat, ale także pierwsze w karierze tego kierowcy znad Renu. Pierwsze – po 15 długich latach od debiutu w elicie kierowców.

Nico Hülkenberg nie jest postacią anonimową w świecie Formuły 1. W końcu od półtorej dekady bierze udział w wyścigach, a jego „obecność” w padoku jest jeszcze dłuższa. Czy jednak jest to kierowca spełniony? Czy dorósł do oczekiwań, które z nim wiązano? Warto przybliżyć sylwetkę i skromny dorobek najlepszego obecnie niemieckiego kierowcy.

Niespełniona nadzieja (?)

„The Hulk”, jak niemal każdy kierowca, zaczynał od kartingu. Rozpoczął w 1997 roku, a już pięć lat później, w wieku 15 lat, został mistrzem Niemiec juniorów. Rok później – „dorosłym mistrzem”. Dwa lata później zadebiutował i zdominował wyścigi Formuły BMW. Później przyszły mistrzostwa Formuły 3, GP2 oraz zwycięstwo w mistrzostwach A1 Grand Prix w 2006 roku.

Nico Hülkenberg
Foto: Marc Alvarado / Wikipedia

Nic dziwnego, że zainteresowały się nim zespoły F1. W 2009 roku został kierowcą testowym Williamsa, a już w kolejnym sezonie zadebiutował jako kierowca wyścigowy legendarnej ekipy. I trzeba przyznać, że spisał się naprawdę nieźle. W 19 wyścigach zdobył 22 punkty, kończąc sezon na 14. miejscu (spośród 27 kierowców). Zdobył też pierwsze (i jak dotąd jedyne) pole position.

Niestety, w kolejnym sezonie stracił miejsce w zespole – głównie z powodów finansowych. Choć powrócił rok później, ta niepewność towarzyszyła mu przez kolejne lata. Pięć sezonów w Force India i trzy w ekipie Renault nie pozwoliły mu osiągnąć wyników, na jakie liczył. W rezultacie po sezonie 2019 stracił miejsce w elicie.

Przez kolejne trzy lata był kierowcą testowym i rezerwowym, czasami zastępując innych zawodników. Wypracował sobie w ten sposób markę solidnego kierowcy, co zaowocowało angażem w zespole Haasa. Tam ponownie udowodnił swój status doświadczonego i pewnego zawodnika, co skłoniło szefów Saubera (a raczej Audi) do postawienia właśnie na niego. Jak pokazał ostatni wyścig – decyzja była trafiona.

Nikt się nie spodziewał

Trzeba uczciwie przyznać, że podium Nico Hülkenberga nie było czymś spodziewanym. Po pierwsze – ekipa Kick Sauber była na dnie klasyfikacji, choć od GP Monako widać wyraźny progres. Po drugie – sam kierowca był „przeklęty”. Na swoje pierwsze podium czekał bardzo długo – bo aż do 239. wyścigu (dla porównania: aktualny „lider” ma ich tylko 128). I co najważniejsze – Hülkenberg startował do wyścigu z 19.(!) miejsca.

Jednak pojechał równo i pewnie. Wykorzystywał każdą okazję, oszczędzał opony i wycisnął maksimum z bolidu. Jego obrona przed atakami Lewisa Hamiltona była znakomita.

– Jestem wniebowzięty. To naprawdę niesamowity dzień – zarówno dla zespołu, jak i dla mnie. Nie potrafię opisać tego słowami. To był intensywny wyścig, z ciągle zmieniającymi się warunkami, w których cały czas jesteś na limicie. Podejmowaliśmy same dobre decyzje. Finisz na podium po starcie z końca stawki to coś surrealistycznego. Potrzeba kilku dni, by to wszystko do mnie dotarło. To był znakomity wysiłek zespołowy i jestem naprawdę dumny z tego, co osiągnęliśmy. Mamy teraz dwa tygodnie, by cieszyć się z tego i świętować. Potem wracamy do pracy – powiedział Hülkenberg po wyścigu.

Trzeba uczciwie przyznać, że podium Nico Hülkenberga nie było czymś spodziewanym.

Skalę zaskoczenia dobrze oddają wydarzenia poboczne. Sam kierowca nie znał do końca procedur – do pokoju podiumowego kask przyniósł mu Lando Norris. Zespół Saubera nie przygotował też zapasu… szampana. Na szczęście poratowała ich ekipa Mercedesa.

Warto podkreślić, że sukces Hülkenberga spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem:

– Wyścig nie sprawił mi zbyt wiele radości, ale miło było zobaczyć, jak Nico zdobywa swoje pierwsze podium. Jestem pewien, że dziś wieczorem będzie świętował – powiedział Max Verstappen.
– Gratulacje. Musiał pojechać naprawdę solidny wyścig, żeby znaleźć się tam na P3. Szczerze mówiąc, fakt, że ludzie ciągle go krytykowali za brak podiów – dla mnie to było całkowicie nieistotne. Zawsze uważałem go za jednego z pięciu najlepszych kierowców w stawce – dodał Carlos Sainz.

Pech wymazany

Można zażartować, że to podium Nico Hülkenberga „wymazało” pecha niemieckich kierowców. Do tej pory na podium F1 stawało 13 Niemców – ostatni raz ponad 4 lata temu, gdy Sebastian Vettel był trzeci w Baku jako kierowca Aston Martina.

Warto spojrzeć na liczby – w wyścigach F1 startowało dotąd 48 niemieckich kierowców. Hülkenberg jest więc w elitarnym gronie 30%, które może pochwalić się podium. Globalnie: 781 kierowców F1, z czego tylko 218 stało na podium.

Nadchodzi Audi

Podium Saubera daje nadzieję na przyszłość – szczególnie w kontekście nadchodzącego sezonu. W 2026 roku na gridzie zadebiutuje team Audi. Ostatni progres formy Saubera może być zapowiedzią płynnego wejścia niemieckiego giganta do F1.

Nie można zapominać o Mercedesie – ekipie, która zdominowała erę hybrydową (osiem tytułów z rzędu). Doniesienia o jakości nowych silników Mercedesa są bardzo optymistyczne. Do tego dochodzi skład kierowców – Andrea Kimi Antonelli potwierdza status „Złotego Dziecka”, a partnerować mu będzie kierowca ze ścisłej światowej czołówki: George Russell lub… Max Verstappen.

Czy czekają nas lata niemieckiej dominacji? Jest na to spora szansa.

Niemieckie podia w F1:

155 – Michael Schumacher
122 – Sebastian Vettel
57 – Nico Rosberg
27 – Ralf Schumacher
18 – Heinz-Harald Frentzen
13 – Nick Heidfeld
8 – Jochen Mass
6 – Wolfgang von Trips
3 – Timo Glock
2 – Karl Kling
2 – Hans-Joachim Stuck
1 – Hans Herrmann

1 – Rolf Stommelen
1 – Nico Hülkenberg

Letnie spotkania językowe dla dorosłych  
Poprzedni post

Letnie spotkania językowe dla dorosłych  

Z lamusa historii
Następny post

Z lamusa historii

Reklama

Ostatnie wpisy autorów

Schlesien Journal