Program oddelegowania Instytutu Międzynarodowych Stosunków Kulturalnych (ifa) wspiera organizacje mniejszości niemieckiej w Europie Wschodniej i Azji Środkowej, delegując menedżerów kultury i redaktorów. Dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu nie tylko pomagają oni w realizacji projektów, lecz także przekazują nowoczesny wizerunek Niemiec i Europy oraz wzmacniają rolę organizacji jako mediatorów kulturowych. Rozmawiamy z oddelegowanymi osobami o ich zadaniach, celach i motywacjach do tej międzykulturowej pracy. Z Barbarą Stoklossą-Braems, koordynatorką regionalną na Polskę, Czechy i Słowację , rozmawia Victoria Matuschek.
Jesteś obecnie w czwartym roku pracy na stanowisku koordynatora regionalnego z ramienia ifa. Jak dowiedziałaś się o tym stanowisku i co Cię zmotywowało do jego objęcia?
Znam instytut ifa od 2012 roku. Zanim jednak złożyłam konkretny wniosek, pracowałam w różnych instytutach kultury na całym świecie, na przykład w Instytucie Goethego w Indonezji. Ostatecznie był to szczęśliwy zbieg okoliczności: z jednej strony miałam już niezbędne doświadczenie zawodowe, a z drugiej strony bardzo odpowiadało mi połączenie renomowanego, działającego na arenie międzynarodowej pracodawcy i konkretnej odpowiedzialności za konkretny region. Szczególnie atrakcyjny był dla mnie wyjazd do Polski – również ze względu na osobistą chęć powrotu do tego kraju.

Barbara Stoklossa-Braems przed swoim projektem muralu – symbolem otwartości i żywej przyjaźni między Niemcami a Polską.
Foto: Frank Gaudlitz
Byłaś służbowo w wielu krajach. Na czym dokładnie polega Twoja obecna praca – a dokładniej: jakie zadania najbardziej charakteryzują Twoją pracę jako koordynatora regionalnego?
Nie ma typowego dnia pracy – każdy dzień przynosi nowe tematy. Niemniej jednak rok przebiega według pewnego rytmu, który kładzie większy nacisk na określone zadania. Moje obowiązki można podzielić na trzy główne obszary:
Po pierwsze, bezpośrednio wspieram menedżerów kultury i redaktorów w moim regionie. Wspieram ich w kwestiach merytorycznych dotyczących ich projektów i jestem ich pierwszym punktem kontaktowym we wszystkich sprawach związanych z programem oddelegowania – i nie tylko. Obecnie wspieram dziewięciu oddelegowanych pracowników w Polsce, Czechach i na Słowacji.
Po drugie, utrzymuję bliski kontakt z kolegami w Stuttgarcie – zarówno w zakresie koordynacji programów, jak i z działami takimi jak media społecznościowe i administracja. Współpracuję również z kolegami z programów stypendialnych, ponieważ są tu także stypendyści. Dlatego też działam jako łącznik i przekazuję informacje w obu kierunkach – niezależnie od tego, czy dotyczą one bieżących projektów, sytuacji politycznej, czy sytuacji mniejszości niemieckiej w regionach.
Kolejnym ważnym aspektem jest networking – zarówno z lokalnymi instytucjami goszczącymi i partnerami, jak i z partnerami międzynarodowymi w obrębie regionu. Szczególnie lubię organizować spotkania regionalne, podczas których oddelegowane osoby z Polski, Czech i Słowacji, przedstawiciele instytucji goszczących oraz koledzy ze Stuttgartu spotykają się, aby zaplanować kierunek działania na nadchodzący rok oddelegowania. Spotkania te odbywają się corocznie i stanowią dla mnie doskonałą okazję do zgromadzenia wszystkich oddelegowanych z regionu. Podczas mojej działalności zaczęliśmy w Opolu, następnie przenieśliśmy się do Bratysławy, Pragi, a ostatnio do Olsztyna. Ważnym elementem spotkań regionalnych jest wymiana z lokalnymi partnerami ze społeczeństwa obywatelskiego i polityki. Od dwóch lat uczestniczy w nich również oddelegowana pracownica i jej instytucja z Kazachstanu – co osobiście uważam za niezwykle wzbogacające. Ponieważ musieliśmy zawiesić delegowanie osób z Rosji i Białorusi od początku agresji Rosji na Ukrainę, w spotkaniach regionalnych krajów delegujących z Europy Środkowo-Wschodniej uczestniczy osoba oddelegowana z Azji Środkowej i Kazachstanu wraz z przedstawicielem instytucji goszczącej. Ponieważ w moim regionie działa kilka placówek redakcyjnych, planując program staramy się ustalić dla nich konkretne priorytety merytoryczne. Te regionalne spotkania częstokroć dają impuls do nawiązywania nowych kooperacji – z dotychczasowymi partnerami, ale także z organizacjami zajmującymi się podobną tematyką. Dla mnie to jeden z największych atutów tej pracy: możliwość budowania ponadregionalnych, międzynarodowych sieci kontaktów.
„Otwartość i odwaga są kluczem do trwałej zmiany”.
Ponadto reprezentuję instytut ifa i program w kontaktach z placówkami dyplomatycznymi za granicą – zwłaszcza podczas corocznych spotkań planistycznych organizowanych w ambasadach jesienią. Spotkania te koncentrują się na strategicznym kierunku na nadchodzący rok – we współpracy z Federalnym Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a także z innymi mediatorami kulturowymi i podmiotami działającymi na rzecz mniejszości niemieckiej.
Jeżeli prócz tych różnorodnych zadań pozostaje nieco czasu, staram się realizować własne projekty lub uczestniczyć w już istniejących. Przykładami są lokalny projekt Mural czy program mentoringowy dla uchodźczyń z Ukrainy, który zainicjowałyśmy w stosunkowo krótkim czasie latem 2022 roku i w którym również uczestniczyłam jako mentorka. Program mentoringowy wspierał uchodźczynie z Ukrainy w odnalezieniu się w nowym kraju. Program umożliwił im nawiązanie kontaktu z przedstawicielami mniejszości niemieckiej w krajach przyjmujących poprzez mentoring na miejscu.
Przedstawiłaś już kompleksowy wgląd w to, jak wspierasz menedżerów kultury i redaktorów w swoim regionie. Aspekt współpracy transgranicznej wydał mi się szczególnie ekscytujący. Jakie są Twoim zdaniem największe wyzwania, przed którymi stoją oddelegowani – również w odniesieniu do różnych krajów? Czy istnieją wspólne tematy, które pojawiają się wszędzie, czy też różnią się one znacznie w zależności od lokalizacji?
Głównym wyzwaniem, które dotyczy wszystkich oddelegowanych – niezależnie od kraju – są wzajemne oddziaływania między dwoma instytucjonalnymi punktami odniesienia: instytutem ifa jako pracodawcą w Niemczech i odpowiednią instytucją przyjmującą w kraju przyjmującym. To podwójne powiązanie niesie ze sobą różne oczekiwania i cele – z jednej strony instytut ifa, który kieruje się jasno określonymi ramami finansowania, a z drugiej strony lokalne instytucje partnerskie, które z kolei są ukierunkowane na inne warunki ramowe i instytucje finansujące.
Moim zadaniem jest wspieranie ich w tym zakresie i regularne podkreślanie względem instytucji przyjmujących, że oddelegowanie powinno wnieść wartość dodaną – poprzez nowe pomysły, perspektywy i metody.
Oczywiście lokalne konteksty są bardzo zróżnicowane: instytucje przyjmujące różnią się wielkością, strukturą i tematyką. Podczas gdy niektórzy oddelegowani pracują w dużych miastach, takich jak Bratysława czy Praga, i korzystają z gęstej sieci, inni pracują w regionach bardziej peryferyjnych, gdzie muszą najpierw stworzyć sieci i struktury. Uwzględnianie tych różnych realiów i indywidualne podejście do nich to jedno z głównych zadań mojej roli koordynatora regionalnego.
Wspomniałaś już, że każda sytuacja jest wyjątkowa – niezależnie od tego, czy chodzi o koordynację, czy osobiste wsparcie dla oddelegowanych. Co pomaga Ci w opanowaniu tej sztuki równowagi, która wymaga również wrażliwości międzykulturowej?
Ogromnym atutem jest z pewnością to, że pochodzę z regionu – z Opolszczyzny i mniejszości niemieckiej. To nie tylko tworzy osobistą motywację, lecz także głębokie zrozumienie lokalnych struktur – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Pochodzę ze wsi w okolicy, w której teraz ponownie mieszkam. Tygodnik Wochenblatt.pl zawsze gościł na naszym stole w niedziele. Wiem, jak funkcjonuje DFK, znam codzienne realia, a także perspektywy ludzi, którzy pracują głównie wolontariacko i zasługują na duże uznanie.
To doświadczenie pomaga mi pośredniczyć między oczekiwaniami zewnętrznymi – na przykład ze strony instytutu ifa czy Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – a rzeczywistością w regionie. To równowaga między strategiczną koordynacją a praktycznym doświadczeniem. Lubię pracować właśnie w takim obszarze wzajemnych oddziaływań.
I wreszcie, co nie mniej ważne, tę równowagę udało się osiągnąć również dzięki fantastycznemu zespołowi: współpraca z oddelegowanymi pracownikami – i koleżeńska wymiana między nimi – jest bardzo wspierająca, a koledzy w Stuttgarcie również zapewniają wsparcie. To tworzy atmosferę, w której łatwo się pracuje.

Zespół oddelegowanych z ramienia instytutu ifa na Europę Środkowo-Wschodnią i Kazachstan wraz z koleżankami ze Stuttgartu: Karoline Gil (z przodu po prawej) i Margarete Walo (z przodu po lewej).
Foto: Dawid Szczygielski
Widać, że bardzo pasjonujesz się pracą z ludźmi – jesteś otwarta, skupiona i empatyczna – i to odzwierciedla się w sposobie, w jaki wypełniasz swoją rolę. Masz osobiste powiązania z regionem i biegle władasz językiem niemieckim i polskim. Jak ta podwójna przynależność kształtuje Twoją pracę – czy to z oddelegowanymi, czy w Twoich interakcjach ze społeczeństwem większościowym i mniejszością niemiecką?
Myślę, że znajomość obu obszarów – ram politycznych, a także realiów mniejszości – to ogromna zaleta. Ponieważ sama pochodzę z mniejszości niemieckiej, dostęp jest często łatwiejszy. Kiedy się przedstawiałam, mówili: „Ach, jedna z nas”. To buduje zaufanie.
Znam kulturę i historię mniejszości niemieckiej nie tylko teoretycznie, ale i z własnego doświadczenia. To pozwala mi autentycznie przekazywać ją oddelegowanym.
Właśnie taka zmiana perspektywy jest szczególnie cenna. Czy dostrzegasz jakieś nieporozumienia kulturowe lub słabe punkty w swojej roli – na przykład we współpracy między Niemcami a Polską?
Na stosunki dwustronne silnie wpływa sytuacja polityczna. W zależności od tego, które rządy sprawują władzę w Polsce i Niemczech, ton staje się głośniejszy lub cichszy. Naturalnie wpływa to również na społeczeństwo obywatelskie.
Przez wiele lat poczyniono ogromne postępy – zarówno w analizie historycznej, jak i w budowaniu przyjaznych relacji. Tym bardziej smutne jest to, że wydarzenia polityczne ponownie utrudniają ten dialog.
Konkretnym przykładem z naszej pracy jest zmiana praktyk finansowania. W przeszłości było to podejście odgórne – „My dostarczamy pieniądze, a wy wdrażacie projekty”. Dziś mamy spotkania planistyczne, porozumienia celowe i autentyczne formaty dialogu. To ważny krok od kolonialnego porozumienia w kierunku rzeczywistej współpracy na równych warunkach.
Co sprawia, że program oddelegowania instytutu ifa jest dla Ciebie wyjątkowy, zwłaszcza w obecnych czasach?
To ludzie czynią ten program wyjątkowym – oddelegowani, którzy decydują się na wyjazd do krajów takich jak Polska, Czechy czy Słowacja. Często wnoszą oni międzynarodowe doświadczenie i szeroką perspektywę. To doświadczenie za granicą wzbogaca nie tylko ich osobiście, lecz także lokalną społeczność.
Oddelegowani działają jak budowniczowie mostów – reprezentują Niemcy tutaj, a po powrocie przynoszą ze sobą nowe perspektywy. Zachęcają do spotkań i zapewniają dostęp innym – często przyjeżdżają goście, którzy nigdy wcześniej nie pomyśleliby o Polsce. Jedna z moich przyjaciółek była tu już trzy razy i za każdym razem jest zachwycona.
Ponadto oddelegowani wnoszą świeży impuls do instytucji, które czasami działają w sztywnych strukturach. Otwierają nowe przestrzenie i inicjują zmiany. Ponieważ program oddelegowania celowo funkcjonuje w regionach peryferyjnych – zwłaszcza tam, gdzie w całej Europie widoczny jest wyraźny zwrot w stronę prawicy – młodzi ludzie zyskują nową swobodę działania: projekty demokratyczne wzmacniają ich pewność siebie i zaangażowanie. Międzynarodowa sieć oddelegowanych wnosi globalną perspektywę do mniejszych społeczności i poszerza lokalne rozumienie tolerancji. Integracja ze społeczeństwem i instytucjami okazała się zatem pełnym sukcesem – i sprzyja wzajemnej akceptacji.
I na koniec: Jakich wskazówek udzieliłabyś przyszłym oddelegowanym?
Osoby, które wybierają program, zazwyczaj wnoszą ze sobą dużo otwartości i zainteresowania. Ważne jest, aby być odważnym i myśleć globalnie. Praca oddelegowanych jest dostrzegana i ceniona. Dlatego warto szukać sojuszników, zarówno w mniejszościach, jak i w społeczeństwie obywatelskim. Razem można wiele osiągnąć.
Jest to również szczególnie wzbogacające, gdy dajesz głos tym, którzy w innych okolicznościach otrzymują niewiele uwagi w swoich własnych projektach – czy to młodym ludziom, czy grupom marginalizowanym. Pomocne jest również myślenie o własnym wpływie: Co chcę po sobie zostawić? Co ma pozostać z mojej pracy?
Myślę, że warto mieć co roku „projekt firmowy”. Coś, co się pamięta. Coś, co w idealnym przypadku będzie kontynuowane długo po tym, jak ciebie już nie będzie na miejscu. Takie ślady pokazują, jak wiele można osiągnąć – razem, na równych prawach i z autentycznym zainteresowaniem lokalną społecznością.