Opole, Szpitalna 11
Wróciłem z posiedzenia Rady Programowej Centrum Dokumentacyjno-Wystawienniczego Niemców w Polsce i usiadłem do napisania tego felietonu. Podsumowaliśmy działalność roku w roku 2024 i pochyliliśmy się nad zamierzeniami na rok bieżący. Mimo, że w minionym roku po zalaniu obiektu i usuwaniu jego skutków centrum funkcjonowało właściwie tylko pół roku to imponująca była jego działalność i jej efekty.
Te kilka tysięcy ludzi, którzy zwiedzili wystawę stałą, byli na jednym z wielu wydarzeń i wystaw, dowodzi sensowności pomysłu, z którym przed laty poszedłem na pierwsze spotkanie polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu. Powiedziałem wtedy z przekonaniem, że wrogość czy niechęć wobec mniejszości (nie tylko niemieckiej) jedno z głównych źródeł ma w niewiedzy. Remedium na to powinna być właściwa prezentacja historii Niemców na terenie obecnej Polski.

Taki punkt znalazł się w podpisanym także przeze mnie w 2011 roku porozumieniu obydwu rządów jako postulat wobec rządu RP. Niestety jak to bywa, łatwiej się podpisuje dokumenty niż je realizuje. Po 2011 roku nastąpił ciąg zwodzenia zamiast realizacji. Aż wreszcie po latach, sama organizacja mniejszości niemieckiej czyli VdG, dzięki wsparciu Rządu Federalnego, z symbolicznym finansowaniem rządu RP, zrealizowały ten postulat. Jednak możliwe to było wyłącznie dzięki woli samorządu Województwa Opolskiego, który uznał, że w historycznej stolicy Górnego Śląska, w Opolu, taka jednostka powinna być pośród regionalnych jednostek kultury. Dzisiaj ma ona na swym koncie nie tylko wystawę stałą, ze ścieżką dla dzieci, ale także szereg wystaw, debat i warsztatów na temat tej trudnej historii.
Także międzynarodowe konferencje i partnerstwa. Kompletuje bibliotekę wiedzy o mniejszościach niemieckich w Europie i Azji Środkowej, zbiera czasopisma tych mniejszości, organizuje spotkania ze świadkami czasu. Ostatnio w kooperacji z TVP Katowice nakręcono film o wejściu Armii Czerwonej w 1945 roku pt. „Czerwona Zaraza”. Ale patrząc w przyszłość kontynuuje cykl o kobietach i wojnie, spotkań z innymi mniejszościami narodowymi Polski, wraz z siostrzanymi instytucjami z innych krajów pragnie zrealizować projekt europejski, wraz ze szkołami przeprowadzać warsztaty…i wiele innych projektów.
Na czym też najbardziej mi zależy, będziemy tutaj w roku, który u nas regionalnie akcentuje tzw. Tragedię Górnośląską podkreślali to, że była ona tylko cząstką tej tragedii niemieckiej ludności cywilnej w 1945 roku, która przetoczyła się także na Kaszubach, Warmii, Mazurach, ale też w Czechosłowacji, Rumunii, Węgrzech i na Bałkanach. To piękne uczucie, gdy widzi się dojrzałe już dziecko, w którego narodzinach się uczestniczyło. Tym razem nie jako jeden z inicjatorów, ale przewodnicząc Radzie Programowej. A sens działalności publicznej i politycznej organizacji mniejszości unaocznia się w takich dziełach, bo bez niej nie byłoby to możliwe. Wszystkim, którzy w Opolu na Szpitalnej 11 jeszcze nie byli zalecam tę wizytę i obserwację ich wydarzeń.
Bernard Gaida